Spór o biografię Polski. Spotkanie Świadków Historii.

Spor o biografie Polski 3Spór o biografię Polski. Spotkanie Świadków Historii.
Debata w Europejskim Centrum Solidarności

Barbara Goworowska-Milewska

Dzień 5.03.2016, godzina 16-ta, sala wystaw czasowych Europejskiego Centrum Solidarności mocno wypełniona. Prezydent Miasta Gdańska Paweł Adamowicz, serdecznie powitał wszystkich przybyłych. Spotkanie poprowadził Tomasz Wołek, w dyskusji uczestniczyli: Zbigniew Bujak, Andrzej Celiński, Aleksander Hall, Zbigniew Janas, Bogdan Lis, Bożena Rybicka-Grzywaczewska i Jacek Taylor. Tomasz Wołek rozpoczął od wyznania, że obecne tu grono, próbowało ustalić, aby o Lechu Wałęsie nie debatować. Jednak wszyscy zgodnie uznali, nierealność tego zamierzenia, bowiem osoba Lecha Wałęsy jest dosłownie wrośnięta w biografię Współczesnej Polski.

Jako pierwszy głos zabrał Andrzej Celiński. Nawiązując do wydarzeń Marca 68 i Grudnia 70 na Wybrzeżu, podkreślił specyfikę Gdańska, z jego znacznie mniejszymi niż gdzie indziej, podziałami społecznymi. Przypomniał, że w okresie I Solidarności i aż do przełomu października - listopada 1988r. nie było człowieka, ani w Polsce, USA czy w Europie, który by kwestionował nienaruszalność granic. Powszechnie panowało przeświadczenie, że granice wpływów wyznaczone po II Wojnie Światowej, może zmienić tylko wojna. Podpisany w 1975r. Akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie potwierdzał nienaruszalność granic, integralność terytorialną i nieingerencję w sprawy wewnętrzne. O wyrwaniu się spod dominacji sowieckiej nikt nie myślał, żadna awantura, stwarzająca zagrożenie, nie mogła mieć miejsca. Owszem my Polacy, jako ci oporni, mieliśmy sympatię, ale tylko sympatię. Dopiero przełom 1988/1989, zaczął ukazywać możliwość zmian. Odnośnie obecnej sytuacji, Andrzej Celiński zauważył, że PiS musi czymś wytłumaczyć najbliższe dwa/trzy lata, gdy "dobra zmiana" zostanie zamknięta i nie będzie cofnięcia. Skoro głoszą taką zgniłość korzenia suwerennej Polski, że nie stanowi żadnego filaru, to celem odwrócenia uwagi, pozostaje im budowanie wrogów zewnętrznych i wewnętrznych.

Bożena Rybicka-Grzywaczewska podjęła małą polemikę, ukazując że jednak, jako społeczeństwo nie byliśmy gotowi. Podczas Marca 68, robotnicy przyszli pod Politechnikę z obraźliwymi transparentami. W Grudniu 70, jakby w odwecie to stoczniowcy nie uzyskali zbytniego poparcia. Właśnie z tych podziałów i zastraszenia skrzętnie korzystała władza. Dopiero po tragedii wydarzeń grudniowych, społeczeństwo zaczęło rozumieć, że nie można dać się, sobie nawzajem przeciwstawiać. I na jak długo to wystarczyło?

Aleksander Hall podejmując kwestię bitwy o pamięć, przypomniał pragnienie świętowania historii sukcesu, atmosferę obchodów 25-rocznicy Wolnych Wyborów, pod patronatem Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Zacytował pełne radości słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 10-rocznicę tychże wyborów ".. ale nam się wydarzyło", bo nie należy stale świętować klęsk. Do historii, oczywiście można pewne dokumenty dopisać, dopracować, można nawet zmienić nieco rolę pewnych osób, ale to tylko retusze. Nie sposób nie uznać, że mimo błędów bilans III Rzeczypospolitej jest dodatni. Próby pisania historii na nowo, próby przedstawiania czołowej postaci jako marionetki systemu komunistycznego, nie powiodą się, a jedynie pogłębią przepaść społeczną. Zawsze można znaleźć ludzi podatnych na złą propagandę. Stąd haniebnym jest kierowanie społecznego gniewu przeciw własnemu państwu, przeciw ludziom, którzy je tworzyli. Haniebne jest, że całe osiągnięcie, na które z podziwem patrzał świat, z którego dumni byli sami Polacy, teraz po latach manipulacjami obracać w nienawiść psychologiczną i polityczną. Tu należy zadać pytanie, co jest ważniejsze? Kraj czy ambicje człowieka, który niewiele zdziałał. Dla tych ambicji stosowane są socjotechniki polityczne obracania różnych części społeczeństwa przeciw sobie.
Kolejny mówca, Zbigniew Janas, jako że ostatnio udzielał wielu poważnych wywiadów, wprowadził lżejszy ton rozmowy. Parafrazując Jacka Federowicza, uznał że gdy czegoś się nie wie, to może by tak ściągać. A jak ściągać, to od prymusa, a nie od matoła. Niestety tym prymusem ostatnio jest PiS. Nasza sytuacja jest trudniejsza, bo nie mamy w sobie dość hucpy, nas krępuje wstyd, brak nam tuby propagandowej w postaci własnych mediów. Jako eksperyment myślowy, zaproponował, by przypadku, gdy w obecnej sytuacji, nic nie da się wykreować bez ofiar, to on się zgłasza na ochotnika, a Zbyszka Bujaka proponuje jako czarną owcę. Przypomniał, że komuniści też próbowali wymazać AK czy żołnierzy, obracali prawdę historyczną, lecz historia się obroni, ona przetrwa. W tym jest także rola ECS i Gdańska. Trzeba pamiętać, kto wtedy podejmował ostateczne decyzje. Na zakończenie oświadczył "wolę ufać Lechowi niż ubekowi".
Z zagadnieniem, jak dzisiaj obronić prawdę, zmierzył się Jacek Taylor. Wskazał na brak granic pomiędzy wolnością słowa, a możliwością mówienia wszystkiego, pod pozorem tejże wolności słowa. Gdyby były egzekwowane, kary cywilne za zniesławienie, język polityczny niewątpliwie stałby się bardziej powściągliwy. Inwektywy, zastępowanie argumentów pomówieniami, przylepianie etykietek, jest chronicznym schorzeniem politycznym i powinno być karane, bowiem operowanie językiem nienawiści, czyni ogromne szkody społeczne. Formę tą od dawna stosują ją reżimy, u nas została wypracowana za czasów komuny, wówczas przeciwnika albo dyskredytowano, albo zamykano. Obroną, a nawet powinnością jest składanie pozwów o zniesławienie, bowiem właśnie poczucie bezkarności doprowadziło do aktualnej sytuacji. W tym kontekście o zdarzeniach w Polsce, nie sposób rozmawiać, nie mówiąc o Lechu Wałęsie i stosowanych manipulacjach. Podnoszą się głosy rzekomo pokrzywdzonych sprzed ponad 40-tu lat. To nawet z punktu widzenia psychologii jest po prostu niemożliwe.
Tu Bożena Rybicka-Grzywaczewska, dodała powołując się na dokładne informacje z IPN w Gdańsku, że od lat 1975/76 nie ma żadnego dokumentu "złożonego" przez Lecha Wałęsę, ani jakiegokolwiek "Bolka".
Czy demokracja jest zagrożona? To pytanie zostało skierowane do Bogdana Lisa, który przyznał, owszem, nie ma ZOMO, gazów, można manifestować, jeszcze nikogo za poglądy nie sadzają, czyli teoretycznie, ale tylko teoretycznie nie jest zagrożona. Woli jednak mówić o sukcesie biografii Wolnej Polski. Wolność przyniosła Solidarność, miała ona swoich lokalnych
liderów, lecz na czele stał Lech Wałęsa, wszyscy byli obdarzeni zaufaniem. Wśród liderów nie ma, bo ich po prostu nie było, ani Kaczyńskiego ani Macierewicza. Fenomen Solidarności to pokojowe dochodzenie do przemian. Owszem, podjęła działalność Solidarność Walcząca pod przewodnictwem Kornela Morawieckiego, lecz ludzie nie garnęli się do wojny, nie pragnęli krwawych jatek. Ta Solidarność miała kłopoty, dlatego czasami wspomagało ją podziemie. Kiedy trudności nasiliły się, Kornel Morawiecki wyjechał z Polski. Bycie liderem w tym czasie to szalenie trudne zadanie, wymagające ogromnego poświęcenia i wielkiego hartu ducha. Dzisiaj aż roi się od bohaterów. I kto teraz zmienia historię ? Kaczyński którego nie było? Morawiecki, za którym mało kto chciał iść ? Macierewicz, który tuż przed amnestią nie wrócił z przepustki z internowania? Który niby się ukrywał, chociaż w sumie go nawet nie ścigano? Który potem szukał kontaktów? Kiedy wreszcie, pomimo grożącej dekonspiracji, doszło do spotkania, Bogdan Lis początkowo uznał Macierewicza za agenta KGB, ten bowiem zaczął wygłaszać tezy o całkowitym upadku Solidarności, bezsensowności dalszej działalności podziemia, wzywał do ujawnienia się, głosił konieczność współpracy z ZSRR. Gdyby wówczas ta pierwsza, ta prawdziwa Solidarność z Lechem Wałęsą na czele uległa, nie byłoby Wolnej Polski. Mało tego, ciągle łatwo zapomina się o realiach w jakich wówczas żyliśmy. Gdyby wtedy jakimś cudem Kiszczak czy inny komunista, przyniósł nam na tacy wolność, to byśmy ją wzięli bez szemrania, wszyscy byśmy ją wzięli.
Prowadzący debatę Tomasz Wołek, zacytował refleksję prof. Władysława Bartoszewskiego "Żebyśmy tylko tego nie schrzanili", oraz filozofa Edmunda Burke " Dla triumfu zła, wystarczy aby dobrzy ludzie nic nie robili".
W posumowaniu Aleksander Hall stwierdził, że nie można mieć żadnej wątpliwości, kto stał w centrum opozycji, w centrum Solidarności. Był to Lech Wałęsa, człowiek z ogromnym talentem politycznym, równocześnie mocno skomplikowany. Jednak podsumowując wszystkie wady i zalety ten bilans wchodzi na plus. Macierewicz został oceniony jako nieszczęście Polski, z jego ciągłym rozdrapywaniem i rozgrywaniem katastrofy smoleńskiej. Gdy Aleksander Hall współtworzył Klub Myśli Politycznej Dziekania, Antoni Macierewicz wraz z kilkoma kolegami usilnie próbował się doń dostać. Podczas jednego ze spotkań, akurat w mieszkaniu Ludwika Dorna, podpisywano jakieś kolejne oświadczenia, równocześnie rozmawiano o patronach, że jedni biorą Korfantego, ktoś inny Witosa "a ty Antoni?-ja? Katolicką Myśl Społeczną". Pośród śmiechu spytano, po co mu tylu patronów? Lecz na człowieka należy patrzeć całościowo i mówiąc o Antonim Macierewiczu, oddając sprawiedliwość trzeba pamiętać, on także ma piękną kartę w swoim życiorysie, tą kartą jest KOR. A my wszyscy, rozsądni ludzie, mamy teraz zadanie, historii nie można oddawać, o historii trzeba świadczyć. Historii biografii Polski nie trzeba pisać, bo ona już jest. Obecnie demokracja w naszym kraju jest zagrożona, wolność też jest zagrożona. Łamana jest Konstytucja, sparaliżowany Trybunał Konstytucyjny. Prokuratura, służby specjalne, media, centralny ośrodek władzy w rzeczywistości skupione są w rękach jednego człowieka. Aby się temu przeciwstawić, konieczne jest organizowanie społeczeństwa, potrzeba zachowania i budowania solidarności.

O głos z sali poprosił prof. Andrzej Wielowieyski. Świadczył, jako uczestnik i obserwator strajków w Stalowej Woli, Jastrzębiu, Lublinie i Gdańsku. W 1988r. ciężko było utrzymać strajki, trudno było walczyć, znacznie trudniej niż w roku 80-tym. Cały aparat partyjny, Komitety Wojewódzkie, OPZZ, ubecja sprzeciwiali się jakimkolwiek porozumieniom. Generałowie wiedzieli, że gospodarki nie potrafią ruszyć, więc chcieli współpracować nawet z opozycją, natomiast reszta aparatu nastawiona była dużo ostrzej niż siedem lat wcześniej, była zdecydowana nie oddawać władzy. Gdyby nie doszło do rozmów i porozumienia Okrągłego Stołu, co spowodowało powolne przekształcanie świadomości społecznej, to szans na wybory byśmy nie mieli. Społeczeństwo końca lat 80-tych było zastraszone i schowane jak mysz pod miotłą. Dopiero Okrągły Stół zaczął je budzić. Nie dało się, bez tego niebezpiecznego, wielce ryzykownego kroku podjętego przez Solidarność i Wałęsę, bez tej próby rozmawiania i jakiegoś porozumienia, pójść w kierunku zmian układu w Polsce. To właśnie ludziom, którzy te decyzje podejmowali, zawdzięczamy odzyskanie niepodległości. I tego historia im nie odbierze, nie ma prawa odebrać.
Jako kolejna głos z sali zabrała Olga Krzyżanowska. Powiedziała, że trudno dzisiaj patrzeć jak rządzący opluwają własny kraj. Politycy zawsze się kłócili, i mogą się kłócić. Lecz to co się dzieje z Wałęsą, ukazuje jeden z dramatycznych przykładów niszczenia człowieka, będącego symbolem naszej wygranej Polski. Stosowanie trików w postaci ubeckich papierów, jest obrzydliwe, tym bardziej że oni byli specjalistami od papierów. Ubeckie papiery wielokrotnie kosztowały życie niewinnych ludzi. My jednak nie możemy ciągle być grzeczni, ciągle zgadzać się, że trudno, tak ma być. Wobec tego gdzie jest granica ? Czy trzeba znosić obelgi?

Odpowiedzi udzielił Jacek Taylor. Nie można pozwalać na obelgi, trzeba na nie reagować, wypowiedzi w stylu posła Żalka nie mogą być bezkarne. Dobra zmiana, która niesie za sobą ofiary, która niszczy, dzieli, nigdy nie będzie dobrą zmianą. Prawdziwa dobra zmiana zaczęła się, gdy ludzie ruszyli na marsze KOD. Jednak nie można wszystkiego opierać na jednym KOD-zie, trzeba się organizować.

W tym momencie prof. Andrzej Wielowieyski dodał, że w październiku 2015 roku została dokonana nie zmiana parlamentu, lecz zmiana ustroju, którego podstawowym założeniem jest, aby Konstytucja nie działała. Już jesteśmy krajem bez Konstytucji.

Andrzej Celiński uzupełnił, że teraz stale będą się karmić mitami, dzielić społeczeństwo, mocno dzielić, bo dla PiS-u ważne jest tylko, by osiągnąć cel, a czy my się pozabijamy? To co obecnie robi PiS to kontrrewolucja. Czy demokracja jest zagrożona? Nie! bo już jej nie ma. Wolność jeszcze jest. Jedyną obronę stanowi budowanie wspólnoty. Kaczyński swoje zwycięstwo zawdzięcza konsolidacji ułudnej wspólnoty. Nam się uda jeżeli będziemy pamiętać o wspólnocie.
Część oficjalna debaty, została zakończona wierszykiem Adama Michnika " Przeżyliśmy trzy zabory, przeżyjemy i kaczory"
Przez dłuższa chwilę trwały ożywione dyskusje w mniejszych grupach.

zrelacjonowała Barbara Goworowska-Milewska

fot. Marek Ryćko

Spor o biografie Polski Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3 Spor o biografie Polski 3