Jak rozmawiać aby się porozumieć ?

Przedstawiamy Państwu recenzje książki Thomasa Harrisa pt. "W zgodzie z samym sobą i z Tobą" doktora Piotra Kuropatwińskiego. Aktualność przesłania, wnioski jakie wyciąga autor czyni tę pracę wyjątkowo interesującą i godną polecenia:   

Gdańsk, 21 kwietnia 2016

Piotr Kuropatwiński

Aby się porozumieć, trzeba uznać swoją podmiotowość i respektować rozmówcę

W czasie poniedziałkowego spotkania Klubu Debat w oliwskim kampusie UG, po znakomitym wykładzie prowadzonym przez Karolinę (Karolina Janczukowicz) pozwoliłem sobie nawiązać do treści książki Thomasa Harrisa, którą polecam wszystkim KOD-erkom i KOD-erom. Tytuł jej polskiego tłumaczenia brzmi „W zgodzie z samym sobą i z Tobą”. Tytuł jej angielskojęzycznego oryginału jest dużo prostszy i może nawet lepiej dla nas zrozumiały: „I’m O.K., You’re O.K.”.(Jestem OK, jesteś OK).

Zawiera ona bardzo dobre wprowadzenie do tzw. analizy transakcyjnej – techniki analizowania przebiegu rozmów i konkretnych komunikatów wymienianych w czasie trwania rozmów prowadzonych między ludźmi. Rozmów, które jak widzimy na ekranach naszych telewizorów niejednokrotnie prowadzą do potwierdzenia tezy o trwaniu w naszym kraju ciągle jeszcze „zimnej” wojny domowej. Thomas Harris twierdzi, że takie trudno przezwyciężalne i trudno zrozumiałe spory mogą wynikać z faktu, że formułujemy komunikaty między nami na różny sposób, wychodząc do rozmówcy (rozmówczyni) z trzech różnych „obszarów” naszego „ja”.

Pierwszy poziom, obrazowany symbolicznie (jak każdy kolejny) kółkiem, to poziom dziecka. Dziecko nie ma za sobą jeszcze wielu doświadczeń, podejmując jakieś działania lub zwracając się do kogoś nie bierze pod uwagę konsekwencji swojej wypowiedzi, podejmując działania prowadzące do wykorzystania nadmiaru energii często przekracza granice dopuszczalnego ryzyka (poznając świat).

Czasem postępuje zgodnie z zasadami proponowanymi przez swoich rodziców, czasem podejmuje coś z własnej inicjatywy – buntując się lub podporządkowując się oczekiwaniom otoczenia (zwykle najbliższych – rodziców lub starszego rodzeństwa). Rodzice mogą akceptować jego „wybryki” zgodnie z zasadą „młodość musi się wyszumieć”, niekiedy samo dziecko zauważa, że pewne działania przynoszą niepożądane skutki. Najtrudniej dziecko ma wtedy, gdy jego rodzice mówią jedno, a czynią drugie: postępują niezgodnie z deklarowanymi zasadami (tak jak zdarza się wielu politykom). Takie sytuacje zdarzają się zwłaszcza w rodzinach patologicznych, w których rodzice postępują wobec dzieci w sposób nie zawsze przewidywalny czy uzasadniony, zwłaszcza pod wpływem alkoholu lub w trakcie wychodzenia z ciągu picia. Na schematach analizy transakcyjnej poziom dziecka symbolizowany jest kółkiem z napisem Dzi w środku.

Drugi poziom to poziom rozwijany w miarę zdobywania doświadczeń. Harris nazywa go poziomem dorosłego. Dojrzały emocjonalnie i intelektualnie człowiek (niekoniecznie wykształcony, ale potrafiący wyciągać wnioski) zachowuje się i wypowiada biorąc pod uwagę konsekwencje swoich zachowań i wypowiedzi. Wie, jakie ryzyko ponosi w takiej czy innej sytuacji, niekiedy zachowuje się jak altruista: wie, że konsekwencje mogą być tragiczne, ale w imię wyznawanych idei decyduje się na ryzykowny czyn. W procesie swojego rozwoju uwzględnia wiele sytuacji, potrafi wziąć pod uwagę racje drugiej strony. Na schematach ten poziom naszego „ja” obrazowany jest kółkiem z napisem Do (dorosły). Jest to jakby nasz wewnętrzny komputer, który działa szczególnie dobrze wtedy, gdy potrafimy zarówno odczuwać swoje emocje, niekoniecznie im się poddając, jak i potrafimy zrozumieć emocje innych osób. Gdy sami emocji nie wyrażamy – nie mamy doświadczenia z przebywania w akceptującym nas bezwarunkowo otoczeniu przyjaciół - to z mniejszym prawdopodobieństwem zrozumiemy emocje innych. Szanując innych nie musimy ich kochać: najważniejsze, by spotykając się z innymi poglądami nie gardzić osobami, które je formułują.

Trzeci poziom, na którym funkcjonuje nasza jaźń to wg. Harrisa i innych autorów stosujących analizę transakcyjną to poziom rodzica. To jest obszar, który wykorzystujemy zwłaszcza w sytuacjach, które są dla nas niejasne, nowe, gdy czynniki wpływające na nas pochodzą z niewiadomych źródeł, na które nie mamy wpływu. Jest to obszar pewnych zasad, które zwykle przyswajamy sobie od osób, (zwłaszcza starszych lub cieszących się autorytetem), które nas otaczają. Harris określa go słowem rodzic, wprowadzając kółko z napisem Ro.

Ten obszar naszej jaźni, jeśli nie mieliśmy dobrych relacji z naszymi rodzicami, zwłaszcza stosującymi autorytarne metody wychowawcze, może sprawiać największe trudności w porozumiewaniu się z innymi. Zasad się nie kwestionuje – czy z taką tezą się zgadzamy? Czy zawsze ma ona zastosowanie? Największe wkurzenie odczuwamy obcując z osobami, które narzucają nam swoje poglądy/ zasady, same ich nie przestrzegając (skąd znamy te uczucia z ostatnich miesięcy?).

Władysław Bartoszewski, często odsądzany od czci i wiary przez środowiska, które krytykował, proponował stosowanie zasady: „jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”. Przyzwoitość to coś, co rozumiemy intuicyjnie, intuicyjnie odczuwamy też skłonność do gardzenia innymi, którzy zachowują się niezgodnie z naszymi zasadami (z zasadami przez nas rozumianej przyzwoitości).

Jeśli w życiu publicznym zakładamy, metodą projekcji – że nigdy nie jesteśmy niezależni, a więc nikt praktycznie nie może być niezależny – trudno nam będzie przyjąć istnienie jakichkolwiek instytucji mogących zajmować neutralne stanowisko w sporach. Jeśli nie przecięliśmy emocjonalnej pępowiny łączącej nas z naszymi rodzicami, to będziemy ciągle nieszczęśliwi i będziemy ciągle próbować coś udowadniać wobec swojego otoczenia. Gdy napotkamy osoby wyznające inne wartości – podważymy ich miejsce w systemie instytucjonalnym, dążąc do utrzymania lub zdobycia pozycji umożliwiającej manipulowanie innymi.

Będziemy mieli trudności z przyjęciem postawy obywatela: lojalnego ale krytycznego wobec władzy wybranej przez siebie lub zwolenników alternatywnej (niekoniecznie opozycyjnej) partii. Sięgnijmy do książki Harrisa – na pewno pomoże nam ona zarówno w zrozumieniu swoich pokus gardzenia innymi, jak i w zrozumieniu uwarunkowań i zachowań naszych adwersarzy.

Najgorsza postawa to pogarda i wstręt wobec inaczej myślących, wyglądających lub zachowujących się. Oni też mają swoją historię do opowiedzenia. Szukajmy pola wspólnych przeżyć, doświadczeń wynoszonych w czasie wspólnego pokonywania trudności.

Na poziomie dziecka i dorosłego będziemy się mogli dużo lepiej porozumieć niż na poziomie rodzica wyznającego „drewniane”, sztywne, nie poddawane krytycznej refleksji poglądy mające swoje korzenie w sytuacjach, które miały już miejsce, na które nie mamy wpływu –zdarzyły się bowiem dawno, w zupełnie różnych okolicznościach życia społecznego lub przyrody.