Język nienawiści

"Spisane będą czyny i rozmowy" Czesław Miłosz

Jacek Taylor

Od wielu miesięcy i coraz bardziej intensywnie osoby publiczne wylewają na obywateli pomyje. Robi to wrażenie zamierzonej kampanii. Upokarzanie, oszczerstwa, zniewagi i w ogóle język nienawiści stały się normą. Zwykłym sposobem wypowiedzi. To chyba nawet jest jakieś współzawodnictwo: "komuniści i złodzieje" konkurują z "trybunałem prostytucyjnym". Ludzie z "genem zdrady" stają przy "oderwanych od koryta". Im wyższe w hierarchii państwowej stanowisko, tym więcej inwencji. Żeby te "zasługi" nie pozostały w cieniu "gorszy sort" powinien przyjść z pomocą lepszemu. Trzeba wreszcie zająć się ewidencją tych dokonań naszych ważnych polityków, stale tę ewidencję uzupełniać i publikować oraz wyłaniać najlepszych. Trzeba po prostu przynieść im lustro. Sprawa jest bardzo poważna. Nie można dłużej lekceważyć tego, co się dzieje, bo patologia zostanie uznana za normę. Po prostu ludzie się przyzwyczają. Powinniśmy uznać, że ochrona godności jest nie tylko naszym prawem, ale przede wszystkim jest naszym obowiązkiem. I zawsze korzystać z drogi sądowej. To nie jest sytuacja wyzwisk na wiejskim weselu załatwiana mordobiciem. To nowa twarz naszego kraju. Przykład idzie z góry. To prawda, że procesy sądowe są nieraz długotrwałe. Jest też prawdą, że posłom przysługuje tzw. immunitet, czyli możliwość sparaliżowania postępowania karnego do zakończenia kadencji. To zresztą nie odnosi się do postępowania cywilnego. A ochrony przed zniesławieniem czy obelgami można przed sądem dochodzić zarówno w postępowaniu karnym jak i w procesie cywilnym. Jest to kwestia wyboru. Ale szukanie obrony w sądzie nie powinno być naszym wyborem, a obowiązkiem. Zmarły przed jedenastu laty wielki Polak - Jan Nowak-Jeziorański, którego publicystyka okazuje się nadal aktualna, pisał: "Posługiwanie się w walce z przeciwnikami oszczerstwem, pomówieniem i posądzeniami, kwestionowaniem patriotyzmu, przyklejanie drugiemu etykietek... jest chronicznym schorzeniem i plagą polskiego życia publicznego. Nie da się wyleczyć tej choroby przez moralizowanie. Można ją wyplenić tylko przez radykalne zaostrzenie kar sądowych i odszkodowań za zniesławienie oraz organizacyjne sankcje, szybko egzekwowane. Polityk powinien liczyć się z bardzo wysokimi kosztami zarzutów, których nie potrafi udowodnić przed sądem."  To jest rada aktualna.

Jacek Taylor