List do J.

Panie Jarosławie Kaczyński
Należę do KOD!
Nie będę Pana obrażać tak, jak Pan obraża mnie!
Nie boję się Pana i tzw. zjednoczonej prawicy!
Właśnie wróciłam z Teatru Polonia. Jakiś czas temu przeczytałam książkę Danuty Wałęsowej „Marzenia i tajemnice” . Pamiętam z jakim wewnętrznym spokojem chłonęłam jej treść i z przyjemnością oglądałam jak wiele polskich środowisk przyjęło tę książkę z wielką uwagą i podziwem. Miło mi było, że ta zwyczajna kobieta, której los wyznaczył rolę bycia żoną Lecha Wałęsy, w tak otwarty sposób zapoznała nas ze swoim trudnym życiem. Po przeczytaniu książki miałam poczucie jedności przeżywania tamtego czasu. Pani Wałęsa wyraziła przeżycia wielu, wielu z nas, które często zawierzając mądrości naszych mężczyzn, wspierały ich jak umiały, a także często włączały się w walkę o wolność pomimo, że same miały małe dzieci. Dziś poszłam obejrzeć sztukę „Danuta W” w wykonaniu Krystyny Jandy, którą z przejęciem oglądałam w rolach kinowych i teatralnych. Nigdy nie zapomnę filmów: „Człowieka z marmuru” , „Przesłuchania” i wielu, wielu ról podejmujących trudne tematy. Zawsze wychodząc z kina czy teatru pozostawał we mnie jakiś głęboki ślad, myśl do przemyślenia, ale nigdy, aż do dziś nie płakałam prawie przez cały spektakl.
Ten ból wspomnień, dzięki grze aktorskiej Pani Krysi, tak prawdziwie oddającej postać Pani Danuty oraz puszczanego w tle historycznego materiału filmowego, okazał się tak silny, że łzy zaczęły same płynąć. Ogarnęła mnie straszna słabość, jakby mi odjęło nogi. Zapłakana wyszłam na przerwę ledwo idąc. Ktoś z obsługi podał mi rękę, a potem przyniósł wodę. W końcu ochłonęłam. Nie pomogło, znów pod koniec spektaklu łzy się cisnęły do oczu same, jednak nogi odzyskały siły. Wychodząc z teatru zrozumiałam, że to złość jest tego powodem. Szłam pewnym krokiem wiedząc, że nie pozwolę Panu bezkarnie nas obrażać, ludzi takich jak Pani Danuta czy nasz bohater Lech Wałęsa, ludzi KOD, wszystkich Polaków i Polki, dzięki którym nasz solidarny naród bezkrwawo odzyskał WOLNOŚĆ. Nie pozwolę, bo również obraża Pan bezpośrednio mnie i moich bliskich, którzy w tej walce brali udział.
To my wszyscy z pokolenia na pokolenie, ci bardziej znani i cicho wykonujący opozycyjne zadania walczyliśmy o wolność, bo byliśmy pod butem „przyjaciela” ze wschodu, obcego kraju. Po wielu latach udało nam się pokonać przeciwnika i wejść w jasny, pogodny europejski świat. Potem, w ciągu zaledwie 25 lat, odbudowywaliśmy nasz kraj z szarości. Cierpliwie znosiliśmy trudy transformacji, bo mieliśmy CEL: lepsze życie dla naszych dzieci i wnuków. Jestem teraz już babcią i właśnie dlatego nie pozwolę tego świata niszczyć, z takim trudem budowanego, ale wielką nadzieją i radością.
Łzy przestały lecieć, a pojawiła się myśl: jakim się jest Polakiem, gdy słyszę z Pańskich słów obraźliwe słowa, gdy wali Pan pięścią w mównicę wypowiadając KOD-owi wojnę, gdy bez przerwy nas Pan straszy, a Pana, bo nie mój Prezydent powtarza brednie wychodzące z Pana ust. Jakim się jest Polakiem gdy jedynym Pana osiągnięciem życiowym jest dzielenie Polaków, szukanie w nas wroga, bo bez wroga Pan nie umie istnieć. Jak Pan może podsycać tę nienawiść polsko-polską nieszczęściem katastrofy smoleńskiej, czy naprawdę Pan uważa, że my Polacy moglibyśmy chcieć, pozbawić życia własnego Prezydenta, jego miłej żony i wielu zasłużonych osób z różnych stron polityki, będąc w zmowie z Rosją, od której właśnie nie tak dawno się uwolniliśmy. Jakim się jest Polakiem gdy się niszczy prestiż własnego kraju na arenie międzynarodowej, gdy nazywa się Polskę kolonią, gdy się łamie prawo rękami marionetek. Polakiem bez odpowiedzialności! Jest Pan tylko prezesem jednej z partii, która wygrała fuksem, bo wielu z nas nie poszło na wybory, a nie dlatego, że wielu Pana popiera. Jest Pan człowiekiem bez honoru, bo obiecywał Pan dobrą zmianę, a rujnuje Pan nasz ukochany kraj i nasze zdrowie. Polacy nie znoszą chaosu, który Pan nam funduje. Chcemy żyć spokojnie i rozwijać się w swoim rytmie, a nie rewolucyjnie, nie w anarchii, chcemy się uśmiechać i cieszyć życiem.
Przywódca jakiejkolwiek partii i każdy jej członek powinien działać na rzecz obywateli, którym służy. To wielki zaszczyt. To zaufanie jakim się go obdarza. Pan jednak to zaufanie zniszczył swoimi słowami i działaniem oraz pozwalaniem, aby Pana zwolennicy nas obrażali przy każdej okazji, tak jak dwie kobiety, które zobaczyły w Dniu Walentynek balonik KOD-u w rączce mojego wnuczka, podeszły i pluły jadem PIS-u, nie licząc się z obecnością dziecka. Jakim Pan jest Polakiem, żeby tak zatruwać głowy ludzkie, żeby były zdolne do takich zachowań.
Inwigilacja. Chce Pan mnie monitorować! Nie boję się! Pozwalam Panu bezkarnie zajrzeć do tego co piszę i mówię. W każdej chwili odpowiem, jak zostałam rekrutowana do KOD-u. To dzięki Panu i Pana kolegom. Wam to zawdzięczam, że drugi raz muszę stanąć do apelu! Ciekawi mnie jak by wyglądało ukaranie mnie za te szczere słowa? Kocham Polskę, bo tę miłość niosę w sobie od pradziadka Konstantego powstańca listopadowego, od dziadka Mamerta Wandalli powstańca styczniowego, od ojca z wyrokiem śmierci sądu komunistycznego, matki pozbawionej męża w Katyniu, przyrodniego brata urodzonego w 1939 r., studenta 1968 r., od Komitetu Pomocy Bliźniemu przy Św. Annie gdzie całą żyjącą rodziną pomagaliśmy bliźnim w stanie wojennym. Proszę czekam, a jeśli ma Pan resztki przyzwoitości w sobie to Pan odstąp, daj nam żyć i zacznij zachowywać się jak Polak! Wstyd Waści!
Małgorzata Ferfet
Warszawa, 11.03.2016 r.