Odpowiedź na przyznanie odznaczenia - Piotr Kapczyński

Piotr Kapczyński - członek zespołu Demokratio: Odpowiedź na przyznanie odznaczenia Krzyża Wolności i Solidarności przyznanego przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Dokument do pobrania:

dokument s

Piotr Kapczyński - ur. 24 X 1953 w Poznaniu, z wykształcenia ekonomista, z potrzeby czasów działacz opozycyjny PRL.

Od 1978 roku działał w Biurze Interwencyjnym przy Komitecie Obrony Robotników w sprawach dotyczących problemów ludzi z wymiarem sprawiedliwości. W Studenckim Komitecie Solidarności, drukował i kolportował materiały dla Wolnych Związków Zawodowych. Z 11 na 12 sierpnia wydrukował z Bogdanem Borusewiczem ulotkę w sprawie Anny Walentynowicz, która była kolportowana przed strajkiem sierpniowym. Inwigilowany przez SB, w marcu 1980r. został pobity do nieprzytomności. Wkrótce współzałożył niezależne wydawnictwo Alternatywy. Podczas strajków sierpnia 80, pełnił rolę tłumacza w rozmowach z zagranicznymi dziennikarzami, zajmował się poligrafią i zaopatrzeniem drukarni strajkowej. W okresie I Solidarności był jej etatowym pracownikiem.

Od wprowadzenia stanu wojennego, do października 1984r. prawie cały czas przebywał w ukryciu. Był wydawcą, redaktorem, drukarzem i kolporterem poziemnej Solidarności, Niezależnego Serwisu Informacyjnego, Gdańska oraz ulotek. W latach 1983-1989, jako współzałożyciel redagował, opozycyjny Przegląd Polityczny. Aresztowany w październiku 1985r. przez 11 miesięcy był przetrzymywany bez wyroku. W III RP zajął się prowadzeniem własnej działalności gospodarczej. Należał do Kongresu Liberalno-Demokratycznego i przewodniczył Fundacji Liberałów.
W 2001r. otrzymał odznakę Zasłużony Działacz Kultury.
W 2006r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Wersja tekstowa dokumentu poniżej:

Gdańsk 03.03.2016, Piotr Kapczyński


Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
ul. Wiejska 10, 00-902 Warszawa


Szanowny Panie Prezydencie,

25 lutego otrzymałem od Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasza Kamińskiego zaproszenie na uroczystość wręczenia odznaczenia Krzyża Wolności i Solidarności przyznanego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Dziękuję za przyznanie odznaczenia, ale odmawiam jego przyjęcia. Chcę w ten sposób wyrazić niezgodę na łamanie przez Pana Prezydenta konstytucji i wystąpić w obronie dobrego imienia Lecha Wałęsy oraz naszego państwa, III Rzeczpospolitej.
Przyjęcie odznaczenia oznaczałoby zgodę na wpisanie się w narrację Prawa i Sprawiedliwości, partii z którą Pan Prezydent się identyfikuje i której z przekonaniem służy. Owa narracja polega na twierdzeniu, że w Solidarności byli z jednej strony ludzie uczciwi a z drugiej był nieuczciwy Lech Wałęsa, faktycznie agent Bolek i że III Rzeczypospolita jest w rzeczywistości rodzajem PRL-bis, państwem ułomnym, tylko częściowo niepodległym i suwerennym.
Odznaczenie ma wręczyć w dniu 9 marca Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Łukasz Kamiński w historycznej Sali BHP w Stoczni Gdańskiej, w której w czasie sierpniowego strajku obradował Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Byłem w czasie strajku w Stoczni i widziałem, jaką rolę odegrał wówczas Wałęsa. Dla tysięcy stoczniowców był autentycznym przywódcą, z którym się identyfikowali, któremu ufali, który równocześnie był jednym z nich. To właśnie on był tym, który stoczniowców a później miliony Polaków prowadził do wolnej Polski. Nie chodzi tutaj o umniejszanie znaczenia innych przywódców Solidarności i znaczenia dziesięciu milionów członków Solidarności, ale o podkreślenie, że jego rola była szczególna.
Ryszard Kapuściński, który przyjechał do strajkującej Stoczni, powiedział o Wałęsie, że jest to postać tragiczna. Zrozumiałem to w ten sposób że, Wałęsa ,według niego, podzieli los innych przywódców robotniczych buntów jakie miały miejsce w PRL, czy też los przywódców polskich zrywów wolnościowych, których tragicznych przebieg, jak się wówczas nam wydawało, był na stałe wpisany w polską historię. Solidarność jednak wygrała doprowadzając po dziewięciu latach do Okrągłego Stołu, wyjścia wojsk sowieckich z Polski i rozpadu bloku komunistycznego.
Wielokrotnie demonstrowane przez Pana i Pański obóz polityczny lekceważenie a nawet pogarda wobec III Rzeczypospolitej pokazują, że zwycięstwo odniesione w wyniku kompromisu uznajecie za moralnie dwuznaczne tak jakby czystymi mogli być tylko przegrani a czcić można byłoby jedynie ofiary. Nie potraficie uznać, że tak wiele pozytywnego dokonało się w Polsce, w dużej mierze za sprawą prostego chłoporobotnika, który przez ponad dwadzieścia lat współkształtował naszą historię, przeszedł długą drogę zaczynając od Grudnia 70, którego był jednym z przywódców, poprzez Sierpień 1980 i stan wojenny a kończąc na Okrągłym Stole. Ten zwykły robotnik z Matką Boską w klapie, potrafił zdobyć poparcie wszystkich, łącznie z Kościołem, grup społecznych w Polsce, zyskać poparcie całego wolnego świata, rozmawiać z komunistami a swoimi doradcami uczynić osoby wybitne o różnej orientacji politycznej.
Nawet, jeżeli założymy, że wszystko to co zarzuca się Lechowi Wałęsie na podstawie materiałów SB miało rzeczywiście w przeszłości miejsce, to pamiętajmy, że zarzuty obejmują okres lat 1970 – 1976. Wałęsa miał zgodzić się na współpracę 21 grudnia 1970, gdy był aresztowany jako jeden z przywódców strajku. W tym czasie na ulicach i w aresztach Wybrzeża dosłownie lała się krew. 20 grudnia 1970 roku nastąpiła w Polsce zmiana władzy, Edward Gierek zastąpił Władysława Gomułkę. 25 stycznia 1971 roku Gierek spotkał się w Gdańsku ze stoczniowcami, w tym z Wałęsą, do których zwrócił się ze swoim słynnym „pomożecie?” Większość polskiego społeczeństwa wiązała z rządami Gierka duże nadzieje. Nieprzypadkowo w 2010 roku Jarosław Kaczyński mówił o Gierku, że był „komunistycznym ale patriotą”. Materiały SB stwierdzają, że od 1973 roku Wałęsa pozorował współpracę, że na stoczniowych zebraniach występował przeciwko władzy a w 1976 roku współpracę z SB zerwał. Wtedy też został wyrzucony ze stoczni. W 1978 roku przystąpił do Wolnych Związków Zawodowych.
Nawet jeżeli w przeszłości popełnił błędy, został w jakiś sposób złamany, nawet jeżeli później nie potrafił odnieść się do tej przeszłości, to nie zmienia to prawdy o jego dokonaniach. Nie jest on generałem Andersem, który miał przybyć do Polski na białym koniu i przepędzić komunistów ale jest na stałe wpisany w niezwykły fenomen najnowszej historii Polski a nawet naszego regionu Europy.
Oczywistym jest dla mnie, że Prawu i Sprawiedliwości nie chodzi o prawdę historyczną. Gdy w 1990 roku Jarosław Kaczyński wysunął kandydaturę Lecha Wałęsy na urząd prezydenta, zarzuty odnośnie jego przeszłości, były mu doskonale znane i nie stanowiły jakiej kolwiek przeszkody, aby go popierać. Prezydentura dla Wałęsy miała być, w intencji Kaczyńskiego, nie wyrazem uznania dla jego zasług, ale miała umożliwić Jarosławowi Kaczyńskiemu obalenie rządów premiera Tadeusza Mazowieckiego i zdobycie za pośrednictwem Lecha Wałęsy władzy. Gdy Jarosław Kaczyński stracił wpływy, krótko po usunięciu z kancelarii prezydenckiej, publicznie spalił kukłę Lecha Wałęsy jako „agenta Bolka”. Dla obecnie rządzących miarą oceny obojętnie czy to Lecha Wałęsy czy osób pokroju posła PiS-u, Stanisław Piotrowicza, prokuratora z okresu stanu wojennego, czy też obecnie odznaczanych działaczy Solidarności jest jedynie ich polityczna użyteczność.
Obecna debata o najnowszej przeszłości nie wynika z dążenia do zrozumienia co wtedy można było zrobić lepiej, co się udało a co nie. Wiele osób, oskarżających dzisiaj Wałęsę, uczestniczyło w ruchu Solidarność. Nikt nie kwestionuje ich zasług, nie odmawia im uznania ani szacunku za to co zrobili. Wówczas nie mieli jednak innego pomysłu ani na opozycję, ani na Solidarność, blisko współpracowali z Lechem Wałęsą, Jackiem Kuroniem, oczywiście nie wszyscy, było wiele różnic, ale w zupełnie innej konfiguracji aniżeli tworzony jest obecny podział. Ażeby wytłumaczyć tą rewizję przeszłości trzeba sobie uświadomić, że mamy do czynienia z procesem, który biegnie w odwrotnym kierunku aniżeli historia. Politycy PiS-u wychodzą od teraźniejszości i cofają się do przeszłości poprawiając historię, pisząc ją od nowa. Teraźniejszość polega na podziale ludzi na swoich i nie swoich, przyjaciół i wrogów, dobrych i złych, patriotów i zdrajców, polega na rozumieniu polityki jako walki ze złem, że dobro wynika ze zwalczania zła a budowanie wspólnoty dokonuje poprzez walkę z wrogiem wewnętrznym i zewnętrznym. W świetle podziału na swoich i nie swoich to bez znaczenia staje się co ktoś zrobił a zyskuje na znaczeniu kto daną rzecz zrobił. Stąd Okrągły Stół i III RP nie mogą zostać zaakceptowane, bo nie zrobili tego obecni przywódcy PiS-u, a nawet jeżeli uczestniczyli w tamtych wydarzeniach, co jest dzisiaj przez nich wstydliwie pomijane, to nie odgrywali w nich pierwszoplanowej roli. Stąd odrzucenie całego dorobku III RP, stąd rządzący nie szukają pomysłów na poprawienie tego co rzeczywiście wymaga naprawy gdyż naprawa, w ich rozumieniu, ma się dokonać poprzez burzenie. Dlatego następuje likwidacja służby cywilnej, cofnięcie zmian w szkolnictwie, prokuraturze, aż tak szeroka wymiana kadr, zawłaszczanie państwa, paraliż Trybunału Konstytucyjnego, sprzeczne z konstytucją ustawy poszerzające zakres władzy wykonawczej, łamanie zasady trójpodziału władzy. Nie przypadkowo wszystko to cofa nas w kierunku PRL. Tamten system również był zbudowany na przekonaniu, że istnieje jedna racja, jedna prawda, na podziale społeczeństwa na swoich i nie swoich.
Dwubiegunowe postrzeganie świata pozbawia rządzących poczucia odpowiedzialności za własne działania gdyż za wszystko co złe według nich odpowiadają inni. Brak poczucia odpowiedzialności uniemożliwia naprawę własnych błędów, bo się ich nie dostrzega a także pozbawia poczucia realizmu skazując się na zderzenie z realiami społecznymi, gospodarczymi i międzynarodowymi, czego obecnie jesteśmy świadkami.

Z poważaniem
Piotr Kapczyński