Szukamy lepszego życia...

Tam żyje się łatwiej…

Dlaczego młodzi ludzie, albo również dorośli Polacy, opuszczają kraj, napisano chyba już sporo. Kolejne ugrupowania polityczne podają swoje recepty, nie wahając się sięgać po nierealne obietnice, które chcą ich potencjalni wyborcy usłyszeć. Obietnice pani Premier jakoś się nie sprawdziły i nie widać tych masowych powrotów. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazały, że od momentu przejęcia władzy przez PiS pod koniec 2015 roku liczba Polaków mieszkających za granicą nie tylko nie zmalała, ale i wzrosła o 118 tysięcy (dane dotyczą osób które wyjechały na ponad 3 miesiące). Nie ma zaborów, nie ma wojny, gospodarka się rozwija, a mimo to wyjazdy są nadal popularne. Czy chodzi tylko o pieniądze? Mnie dotychczasowe wyjaśnienia, padające z różnych stron, nie satysfakcjonują. Sama mieszkałam przez półtora roku w USA i wróciłam. Wiem jak to jest mieszkać na obczyźnie. Znam blaski i cienie, znam niepewność: dadzą wizę czy nie dadzą, wiem co to znaczy rozchorować się i „nikt nie poda ci szklanki wody”... Zatem czemu wyjeżdżają? Bo uznają, że „tam” jest lepsze życie i żyje się po prostu łatwiej.

W Anglii wypełniony PIT przysyła urząd, Anglik podpisuje i wrzuca kopertę do skrzynki (urząd pokrywa koszty znaczków). W Polsce dla obywatela wypełniony jest elektroniczny PIT, ale wymaga znajomości dochodów z poprzedniego roku, albo podpisu elektronicznego (wykupionego) albo skrzynki E-PUAP (powstaje bariera w postaci uwierzytelnienia podpisu na poczcie albo w urzędzie, ja akurat zrobiłam to przez bank).  No i trzeba mieć działający komputer z Internetem. Przeciętni seniorzy w starciu z rzeczywistością są bez szans, a tych liczba wzrasta w stosunku do ogólnej liczby ludności, ponieważ starzejemy się jako społeczeństwo. Jak co roku o tej porze w Polsce trwa wzmożony ruch wokół urzędów skarbowych, gdyż z końcem kwietnia mija termin na składanie rocznego zeznania podatkowego przez Kowalskiego, płacącego podatki w macierzystym kraju. Znacie ten kawał - jak się nazywa zakonnik co wypełnia zeznania podatkowe? Brat PIT. W tym roku, podobnie jak w poprzednich, ktoś prosi mnie o pomoc w wypełnieniu dokumentu zwanego PIT-em i jak zwykle nie odmawiam. Jestem z siebie dumna - wypełniam zeznania podatkowe bez zaglądania do wspomagaczy, broszur i poradników. To dlatego, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy ukończyłam kurs księgowości, na którym uczyłam się naliczać płace. Pojawiła się refleksja - dlaczego trzeba mieć ukończony taki kurs, żeby swobodnie wypełnić czterostronicowy druczek rocznego zeznania podatkowego? Dlaczego w rubryce i broszurach jest pełno paragrafów i odwołań również do paragrafów bez podania w przystępny sposób ich treści? Przecież tu nie chodzi o morderstwo z premedytacją tylko o zeznanie podatkowe. Co więcej, przeciętny Kowalski jest częściej pracownikiem niż pracodawcą, więc co miesiąc KTOŚ odprowadza ZA NIEGO zaliczkę na podatek, na końcu Kowalski tylko potwierdza to, co było.

Obecna władza wprowadziła reformę edukacji i wygasza gimnazja. Oznacza to, że obecnym wymogiem jest ukończenie do 18 roku życia 8-klasowej szkoły podstawowej, dotychczas było gimnazjum. Gdyby nasze państwo było przyjazne obywatelowi, to bardzo przeciętny absolwent podstawówki powinien bez trudu wypełnić zeznanie podatkowe. Nie muszę robić eksperymentów na absolwentach podstawówki – o pomoc zwracają się osoby które ukończyły licea i zdały maturę. W tym roku osoba prosząca o pomoc nie odda swojego 1 % podatku, ponieważ w poprzednich latach wypełniała PIT i były kłopoty. Osoba ta nie jest zainteresowana szczegółami funkcjonowania organizacji pozarządowych i rozróżnianiem ich na opp i nie-opp (opp to organizacje pożytku publicznego, na nie można oddawać 1% podatku). Jeżeli młodemu człowiekowi z maturą jest ciężko samodzielnie wypełnić zeznanie podatkowe, to nie dlatego że jest głupi, ale dlatego że formularz jest zrobiony w sposób niezrozumiały dla przeciętnego obywatela. Człowiek legitymujący się zdaną maturą to osoba, która umie pisać i czytać w języku ojczystym, czasem też w obcym.

W tej chwili na ekranach telewizyjnych różne osoby prześcigają się w komentowaniu pomysłu pana Gowina, który chce dać dodatkowe głosy dorosłym Polakom i Polkom w imieniu ich dzieci, tymczasem Polska to kraj, w którym wyzwaniem jest wypełnienie rocznego zeznania podatkowego. Rozumiem, że czasem trzeba skorzystać z doradztwa podatkowego, są różne ulgi, trzeba znać przepisy i limity. Ale zlecać wypełnianie zwykłego PIT-a ? A co z resztą spraw ważnych w życiu? Był kiedyś taki film „To nie jest kraj dla słabych ludzi”. To samo można powiedzieć o Polsce, gdzie obywatel bez przerwy opracowuje strategię przetrwania zamiast strategii na życie.

Olga Sowińska