"Modlitwy..."

Modlitwy prawicy na miesięcznicy

Zbliża się wieczór koszmarny,

Już strach ogarnia ulicę -

Szykuje się pochód czarny,

Aby uczcić miesięcznicę.

                       W idolu swym zakochana,

                       Tropiąca w ojczyźnie zdradę,

                       W czarne koszule odziana

                       „Wszechpolska” zacznie paradę.

                                             Z napisem „My katolicy”,

                                             Dowodząc swej słusznej racji,

                                             Ryczą jak lwy na ulicy

                                             Hasła minionej już nacji.

Prawdziwa czeka nas zmora

(Ulicy szum już przeminie),

Gdy przyjdzie wieczorna pora

I stanie wódz na drabinie.

                      Zaczyna tyradę długą,

                      Wydala plwocinę śliską,

                      Powtarza w ślad za papugą:

                      „Smoleńska prawda już blisko -

                                             Dziejowy wyrok się ziści!”

                                             (Smok na drabince już zieje...)

                                             „Złodzieje i komuniści -

                                             Wnet jasna krew was zaleje!”

Potem księżulo pokorny

W niebiosa modły przypuści:

„Niech każdy członek Platformy

Zginie w piekielnej czeluści.”

                      Pisiory ciągle się cieszą

                      I głoszą nowinę dobrą,

                      że Tuska wkrótce powieszą

                      Na hak, za „poślednie ziobro.”

                                             „Młodzieży Wszechpolska droga!

                                             Wodzunio wciąż na was liczy -

                                             Wy w KOD-zie szukajcie wroga

                                              I bądźcie na miesięcznicy.

 Niech trud was nigdy nie zrazi.

 Ja zapowiadam wam z góry:

 Niebawem wróci czas NAZI

 I dam wam czarne mundury.”

                       Ścichły warszawskie ulice,

                       Sort drugi w dziury się chowa -

                       Gdy Kaczor ma miesięcznicę,

                       Włosy się jeżą na głowach.

                                              By skończyć wojnę nieświętą,

                                              Pozbieram to wszystko w kupę

                                               I bajkę opatrzę puentą:

                                               Spadaj i potłucz swą d...ę!

A kończąc rymy modlitwą,

Do nieba wzniosę wezwanie:

Skończ, Panie Boże, z PiS sitwą

Na wieki wieków i amen.

                                           ***

                        Wiersz bez podpisu będzie nieważny,

                        Zatem należy opatrzyć go w znak.

                        Ponieważ jestem człowiek rozważny,

                        To stawiam tutaj pseudonim swój: STAK.