Osobno czyli razem

Osobno czyli razem ale w jednym kierunku.

18 grudnia na portalu demokratio.pl mój kolega z redakcji Głosu Wolnych opublikował tekst, w którym pragnie rozliczyć wszystkich tych, którzy z jednej strony są zdecydowanymi przeciwnikami obecnej władzy a jednocześnie z drugiej rzadko lub w ogóle nie biorą udziału w organizowanych manifestacjach.

Autor tekstu stara się wymienić przyczyny jakie według niego są powodem takiego stanu rzeczy. Ogólnie rzecz biorąc sprowadzają się one, według niego, do tego, że owi ludzie albo się boją albo im się nie chce. Nie wykluczam, że takie przyczyny występują – jesteśmy tylko ludźmi… Stanowczo jednak protestuję przed takim generalizowaniem i upraszczaniem problemu.

Dwa lata protestów, demonstracji i marszów spełnia swoje zadanie. Nikt przecież chyba nie sądził, że mogą one spowodować zmianę rządów w Polsce. Jedyna szansa pod koniec 2016 roku została bezpowrotnie zmarnowana przez nieudolne decyzje opozycji pozaparlamentarnej. Protesty zasygnalizowały opór społeczny i brak zgody części Obywateli na sposób sprawowania władzy, taką rolę pełnią również dzisiaj. Nie zatrzymały jednak PiS-u w destrukcji i niszczeniu systemu demokratycznego w kraju. Wielu jest przekonanych, że powiedziano już wszystko – totalna władza nie cofnie się ani o krok w niszczeniu dorobku ostatnich 25 lat, a opozycja nie jest w stanie wypracować wspólnej polityki. Z tegoż to powodu trudno jest zakładać dzisiaj powrót do demonstracji o liczebności podobnej do tych z pierwszej połowy 2016 roku. Część ludzi zaczyna być przekonana, że obok demonstracji, nadchodzi czas pracy u podstaw - samokształcenia, sformułowania celów, zmiany retoryki a przede wszystkim podjęcia próby określenia godziwej alternatywy dla rządów PiS. Wielu z wyznających te poglądy sądzi, że trudno odpowiednie wnioski wypracować na ulicy.

Reaktywność ludzi na ulicach nie podlega żadnej dyskusji - wściekłość na poczynania władz, niestety także często skrzętnie ukrywana bezradność i poczucie nieuchronności podejmowanych decyzji powoduje, że tworzy się nieco wyalienowana kasta „protestujących”, porozumiewająca się bez słów i posługująca się nie zawsze zrozumiałą symboliką. Jest przekonana o własnej racji, w sferze werbalnej podkreśla swój związek ze społeczeństwem i jednocześnie odrzuca tych, których owe zasady nie przekonują. Musimy mieć świadomość, że część ludzi, pomimo zbieżnych poglądów, nie jest i nie będzie chętna do partycypacji w tego typu działaniach.

Najgorszym co mogłoby się nam przydarzyć to próba dzielenia ludzi krytycznie nastawionych do obecnej władzy, na „lepszych” i „gorszych”, czytaj: na zaangażowanych i heroicznych oraz tych strachliwych i leniwych. Innymi słowy mówiąc, na tych maszerujących i kibicujących w fotelu w domu. To jest podział fałszywy i głęboko niesprawiedliwy. Właśnie nasza różnorodność, wielorakość działań może stanowić siłę a z pewnością może przysparzać realnych problemów służbom strzegącym dzisiejszego porządku. Może także pomóc znaleźć swoje miejsce kolejnym przeciwnikom reżimu… Jest przecież także duża grupa ludzi, która swoje zdanie wyrazi tylko na kartach do głosowania - nie zakładamy chyba przecież, że kto nie maszeruje to głosuje na PiS? Straszenie konstytucją a więc w praktyce wkładanie ich do jednego worka z Kaczyńskim, Dudą i Szydło jest krzywdzące i nieskuteczne…

Tomasz Bemben