Jak żyć?

Każdego dnia walczymy o życie…

AnnKa

Wiele razy zastanawiałam się, jak to jest żyć ze świadomością, że wszędzie czyha na ciebie wróg – w świecie pękających parówek, sztucznych mgieł, bomb termobarycznych; w świecie spisków lekarzy i farmaceutów, którzy stworzyli faszystowski sojusz, aby zniszczyć ludzkość.

Jak to jest, każdego dnia staczać uciążliwą walkę o życie? Idziesz do lekarza z katarem do pasa i kaszlem wypluwającym płuca, a potem pod lampą oglądasz antybiotyk i wchodzisz na fora internetowe, aby dowiedzieć się, że i TAK WIADOMO, iż on cię zabije. Albo chociaż oślepi lub spuchnie ci język i zostanie ci tak na zawsze, i nie będziesz już nigdy w stanie domknąć ust. Bo ta lekarka, co ci go przepisała, jest w zmowie z BiG Farmą uśmiercającą ludzi. Ale ty nie chcesz być trupem, więc nie bierzesz tego. Za to pochłaniasz megadawki witaminy C, która – co udowodnił inżynier Zięba – pomaga na wszystko. Ewentualnie próbujesz oswoić wodę. Słyszałaś bowiem, że ona po jakimś czasie może do ciebie wysyłać impulsy. Trzeba tylko długo i cierpliwie przemawiać, aż usłyszy, bo woda pamięta. I trzeba do niej mówić tylko dobrze. W końcu, gdy już dostajesz bronchitu, bo za późno i za mało przemawiałaś do tej wody, i nie masz siły wstać z łóżka, postanawiasz jednak wziąć ten antybiotyk. Pomaga! Czyli jednak ta woda działa z opóźnieniem! Dziewczyny pisały, że tak też właśnie może być. Jednym pomaga od razu, innym dopiero po „oswojeniu”. Uff! Siadasz i piszesz o tym na forum. Pod postem inżyniera. Ile lajkow i udostępnień! Sam inżynier zalajkował! Teraz już jesteś pewna, że warto prześledzić wszystko. Bo to przecież działa. Całe szczęście, że nie zabił cię ten antybiotyk, ale wiadomo, że to ta woda i witamina C ochroniły przed zagładą.

Spodziewasz się dziecka, więc włosów na wszelki wypadek nie ścinasz przez całą ciążę, bo wraz z włosami ucinasz rozum dziecku. Ale o tym dziewczyny z forum powiedziały ci już dawno i to jest oczywistość. Na tym samym forum dziewczyny pytają, czy może lepie urodzić w domu? Nalać wody do wanny i po prostu wykąpać się (najlepiej z przyszłym ojcem), czekając aż samo przyjdzie? Zdania są podzielone. Dziewczyny piszą, że do tego potrzebna jest położna. Inaczej to trochę ryzykowne. Decydujesz się jednak na poród w szpitalu. W końcu nie bez kozery okradają cię z podatków i należy ci się to jak psu miska! Znowu lajki!! Pakujesz torbę i idziesz do szpitala. Żądasz, aby podano ci czegoś na ten cholerny ból – przecież to też ci się należy! Nie żyjesz w końcu w średniowieczu, tylko w XXI w., w którym profilaktyka przeciwbólowa jest czymś ogólnodostępnym. W tym czasie przeglądasz swoje ulubione fora – inżynier i dziewczyny piszą, żeby nie szczepić dzieci. W szpitalu jest jeszcze gorzej niż w przychodniach, bo tam są nawet podstawione pielęgniarki, które robią statystyki i wysyłają do BiG Farmy. A od szczepienia na gruźlicę mogą dziecku wyrosnąć kolce zamiast paznokci. To, że samemu się było szczepionym, to tylko dlatego, że szczepionki były inne. Te dzisiejsze zawierają olbrzymie dawki aluminium, a to aluminium wchodzi do krwiobiegu i mózgu i jeśli nie zabije w ciągu 3 pierwszych dób, to w najlepszym wypadku wyjdziesz ze szpitala z rośliną, a nie dzieckiem. A że aluminium, to najbardziej powszechny pierwiastek to kłamstwo. Kłamstwo na potrzeby BiG Farmy. Znowu tyle lajków!! Jesteś już przekonana, że dobrze robisz. I szczęśliwa, że jest tylu mądrych ludzi wokół ciebie.

I tu historia toczy się już własnym torem, a każdy z nas może dopisać własny scenariusz. Inżynier i dziewczyny trzymają kciuki za świadome rodzicielstwo. W świecie spisków to nie lada odwaga i wyzwanie. Ty nadal śledzisz fora. Skąd tyle negatywnych komentarzy? Ktoś wspomina o ciemnocie, ktoś inny o powrocie chorób dawno zapomnianych, za co wini podobnych do ciebie. Czy oni nie widzą, że to jedynie statystyki na potrzebę propagandy tefałenowskiej i BiG Farmy? Inżynier jest konsekwentny – dodaje ci otuchy, aby się nie poddawać. Zupełnie nieważne jest to, że żyjesz w zdrowym społeczeństwie, a nie schorowanym z powodu szczepionek. To przypadek. Wszyscy ci zaszczepieni (nawet ty) na pewno w sobie nosicie pokłady różnych chorób, które ujawniają się w starczym wieku, a niektóre dopiero po śmierci. Ale ty jeszcze masz szansę, bo masz oswojoną wodę, witaminę C i… inżyniera Ziębę. No i dziewczyny! Tamci mają gorzej, wyśmiewają się, a tak naprawdę tylko oni są zagrożeniem i powinni być izolowani od świadomych dorosłych, a ich dzieci od dzieci świadomych rodziców.

I tak się to toczy... Cywilizowany kraj w środku Europy, w którym wciąż się dyskutuje się o wyższości zabobonów nad rozumem. Cóż, w najbliższą sobotę koniec świata. Może nadejdzie kres dylematów?

P.S. Dziewczyny pisały, że już spakowały torby, na wypadek możliwości ucieczki przed końcem.