21 lipca w Polsce

Rewolucję czas zacząć…

Tomasz Bemben

Ostatnia faza destrukcji demokratycznego państwa prawa, która zaczęła się ubezwłasnowolnieniem Trybunału Konstytucyjnego, weszła w końcową fazę. Pisowski walec równo rozgniata wszystko po drodze tak aby nie było co zbierać i aby nie przyszło nikomu do głowy cokolwiek ratować. Niesłychana jest determinacja Kaczyńskiego i jego akolitów, zachowują się tak jakby byli pewni, że w przypadku nie udanych eksperymentów z ustrojem państwa czeka ich tylko skok w przepaść. Ta część społeczeństwa, któremu zależy na zachowaniu choć resztek prawa i demokratycznych zasad, po głosowaniach czwartkowych zachowuje się jak bokser na ringu, który dostał prawym sierpowym prosto w twarz… Jak na prawdziwego boksera przystało, otrząsa się z knockdownu, powraca do równowagi i chce dalej walczyć. Zresztą ilość protestów jakie rozlały się po Polsce po ostatnich niechlubnych decyzjach parlamentu świadczy o tym najdobitniej. Ich liczebność a zwłaszcza struktura wiekowa ludzi biorących w nich udział pokazuje, że coś się zmienia w krajobrazie obywatelskiej opozycji wobec polityki PiS-u. Już nie emeryci i renciści (czytaj: komuniści i złodzieje), już nie lemingi a właśnie młodzież i młodzi ludzie 30-35 letni stanowili liczebnie największą grupę spośród tych biorących udział w protestach pod Sejmem i sądami w całej Polsce. Znaczna część z nich po raz pierwszy brała udział w jakichkolwiek protestach. Na własnej skórze przekonują się czym jest pisowska władza i jakie metody stosuje. Zapewne żadne z nich nie wiedziało jeszcze parę tygodni temu, że wystarczy jedynie wziąć udział w antyrządowej demonstracji aby zasłużyć na miano rozdeptanych robaków, być kanalią i mieć zdradziecką mordę.

Wydaje się, że czara goryczy przelała się gdy obserwowano w jak absolutnie destrukcyjny sposób potraktowano Puszczę Białowieską i protest wobec wycinki drzew. Protest przeciwko niezależności Sądu Najwyższego dosłownie rozlał się na całą Polskę z charakterystyczną dla młodego pokolenia werwą i impetem, ogarniając ponad 100 mniejszych i większych miast w Polsce. Uczestnicy manifestacji trzymają dumnie wysoko uniesione głowy i, co może dla PiS-u być niepokojące, w żadnej mierze nie zamierzają zrezygnować. Oto ludzie, którzy jeszcze parę tygodni temu mijali się przechodząc po ulicach, dzisiaj stoją ramię w ramię protestując przeciwko niszczeniu trójpodziału władzy i łamaniu konstytucji i to stanowi podstawę wzajemnego porozumienia. To nowe zjawisko zauważyli już organizatorzy wszelkich demonstracji i protestów – dzisiaj zachęcają uczestników wieców do swoistych hyde parków, pozwalając każdemu wyrazić opinię i powiedzieć o osobistych powodach obecności na demonstracji. Wyraźnie widać wśród uczestników chęć nowego otwarcia, przekonanie o konieczności współdziałania, tworzenia wokół siebie swoistych „pracowni demokracji” a więc z jednej strony prób przewartościowania swoich dotychczasowych poglądów zaś z drugiej otwarcie na drugiego człowieka i potrzebę wzajemnego porozumienia na gruncie wspólnych wartości. Stanowi to niebywale istotną cechę charakterystyczną aktualnych protestów i, być może, także spore lecz optymistyczne wyzwanie na przyszłość. PiS bowiem pomimo zawłaszczenia wszystkich aspektów życia, dwóch z nich nie jest w stanie w żadnej mierze uczestników demonstracji pozbawić. Marzeń o wolnej, demokratycznej Polsce i pamięci o tym jak niewiele już brakowało aby te marzenia zaczęły się powoli spełniać. Kto wie zatem, czy taka wewnętrzna, osobista „pracownia demokracji” każdego z manifestantów nie będzie stanowić najbardziej skutecznego oręża w obronie podstawowych wartości….   

Zdjęcia : A. Gaj