Co dalej

 Piotr Kapczyński

Często słusznie podkreśla się, że w ostatnich wyborach parlamentarnych na Prawo i Sprawiedliwość głosowało niespełna 19% uprawnionych do głosowania co nie daje tej partii ani mandatu do zmiany konstytucji ani do występowania w imieniu większości Polaków. Warto jednak zwrócić uwagę, że łącznie ponad połowę głosów zostało oddanych na PiS, Kukiz 2015 i partię Korwin czyli na tzw. ugrupowania antysystemowe kwestionujące zasady demokratycznego państwa prawa. Jeżeli uwzględni się, że rozkład preferencji politycznych wśród nie biorących udziału w wyborach jest podobny jak wśród głosujących i że nawet wśród głosujących na partie systemowe panuje dość powszechnie nastrój rozczarowania jakością naszego życia politycznego to nasuwa się wniosek o spadającym poparciu społecznym dla demokratycznych partii politycznych. Nie przypadkowo to właśnie Komitet Obrony Demokracji  a nie te partie stał się reprezentantem broniących zasad demokratycznego państwa prawa. Gdyby były one dla protestujących wiarygodne wówczas nie było by potrzeby zakładania KOD-u.
Partie opozycyjne nie potrafią się odnaleźć w nowej sytuacji. Oddały inicjatywę Prawu i Sprawiedliwości, nie znajdują skutecznej odpowiedzi na poczynania partii rządzącej.
Przywódcy PiS-u, określając swoich przeciwników jako komunistów, złodziei i zdrajców  wykluczają znaczną część społeczeństwa ze wspólnoty politycznej i narodowej. Poza tym są to słowa groźne gdyż słowa poprzedzają czyny a wiadomo co się robi ze zdrajcami. W świecie, w którym panuje logika swój-wróg nie ma miejsce na dialog, kompromis i demokrację. W takim świecie nie możliwe jest państwo, w którym jest miejsce dla wszystkich obywateli i naród w którym jest miejsce dla wszystkich Polaków.

Adekwatną odpowiedzią ugrupowań opozycyjnych na tą logikę wykluczania byłoby porozumienie odwołujące się do wartości demokratycznych, które łączą Polaków pomimo wszystkich dzielących ich różnic politycznych. Zarzut opozycji, że PiS dzieli Polaków, w sytuacji gdy sama jest podzielona, staje się niewiarygodny. W postawie polityków lewicy odmawiającymi współdziałania z pozostałymi ugrupowaniami opozycyjnymi ażeby, jak to tłumaczą, nie legitymizować ich tym współdziałaniem można dostrzec analogię z postawą Jarosława Kaczyńskiego, który z podobnych powodów odmawiał udziału w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Mianowanie się przywódcą opozycji przez Ryszarda Petru nie ułatwia porozumienia się opozycji w sprawach podstawowych a postulat Platformy dania 500 zł na każde dziecko nie buduje tak potrzebnego opozycji zaufania.
Powstanie Komitetu Obrony Demokracji jest próbą stworzenia porozumienia wokół podstawowych wartości społeczeństwa demokratycznego i zasad demokratycznego państwa prawa. Wynika z przekonania, że demokracja nie może istnieć bez świadomego i aktywnego społeczeństwa, że, jak się obecnie okazuje, same rozwiązania prawne i instytucjonalne bez ich społecznego poparcia nie są wystarczające aby obronić system demokratyczny. Inicjatywa  założycieli Komitetu spotkała się z masowym i spontanicznym poparciem. Podobnie jak pierwsza Solidarność skupia on ludzi o różnych orientacjach politycznych i ideowych, odwołuje się poczucia odpowiedzialności obywateli za własne państwo. Podobnie też celem KOD nie jest zdobycie władzy ani odsunięcie od niej obecnie rządzących lecz obrona demokracji i współtworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Służą temu  różne inicjatywy podejmowane w ramach Komitetu w postaci zespołów tematycznych, grup celowych, dyskusje i wymiana doświadczeń. Wymaga to od uczestników samodzielności i inicjatyw oraz umiejętności współpracy i wzajemnego uczenia. Tworzone struktury Komitetu muszą być otwarte i elastyczne aby wspierać różnorodność i spontaniczność inicjatyw, gdyż ta różnorodność i otwartość może stanowić o sile całego ruchu. Jest to program pozytywny, nie nastawiony na konfrontacje ale na współpracę z różnymi grupami i środowiskami, na dyskusję i przekonywanie.
Równocześnie KOD musi reagować na bieżące wydarzenia, zarówno na te negatywne jak i na te, które stwarzają szanse na poprawę sytuacji. Taka możliwość, w moim przekonaniu, może pojawić się w najbliższym czasie. W marcu można się spodziewać stanowiska Trybunału Konstytucyjnego i Komisji Weneckiej w sprawie ostatniej ustawy PiS-u o Trybunale Konstytucyjnym. Najprawdopodobniej oba orzeczenia zakwestionują w wielu punktach tą ustawę. Komisja Europejska, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w oparciu o te orzeczenia zwróci się do polskiego rządu o uwzględnienie uwag Komisji Weneckiej. Podobnego stanowiska można oczekiwać też ze strony Stanów Zjednoczonych, zostało ostatnio wyraźnie zasygnalizowane. Trudno sobie wyobrazić, chociaż nie można tego wykluczyć, aby PiS całkowicie zignorował te wszystkie głosy. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń można założyć, że będzie próbował wprowadzić takie modyfikacje, które pozwolą mu utrzymać paraliż Trybunału i równocześnie prowadzić w kraju i zagranicą akcję dezinformacji, tłumacząc, że w Polsce nie ma miejsca jakiekolwiek naruszanie zasad demokracji. Równocześnie rządzący nasilą kampanię propagandową oskarżającą zagranicę o interweniowanie w sprawy wewnętrzne Polski a opozycję o zdradę i inspirowanie wrogich działań zagranicznych ośrodków. Zapowiedź tego mogliśmy usłyszeć w wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego podczas obchodów miesięcznicy 10 lutego. Kampania taka ma na celu oczywiście mobilizację własnego elektoratu pod hasłem obrony niepodległości i suwerenności ale także paraliż opozycji co już raz dość skutecznie udało się osiągnąć podczas debaty w Parlamencie Europejskim. W tej sytuacji bardzo ważna będzie postawa i stanowisko KOD-u oraz ugrupowań opozycyjnych. Od naszej reakcji w dużym stopniu zależy czy zostanie wykorzystana pojawiającą się szansa na zatrzymanie procesu demolowania instytucji demokratycznych, czy uda się przekonać społeczeństwo, że walka o demokrację jest walką o jego prawa.