Marsz na Polskę

                                                fot. KOD

Mateusz Baczewski
3 maja2016 roku. XXI wiek. Centrum Europy. Polska, państwo (jeszcze) członkowskie Unii Europejskie. Budzę się dość wcześnie, jak na dzień wolny od pracy, budzę się z dziwnym uczuciem w środku. Nie jest to tak jak w poprzednich latach duma i radość z obchodzonego święta. Coś mnie ściska i mdli, mąci mój spokojny sen. Niepokój to chyba on jest źródłem tego dyskomfortu wewnętrznego, przechodzi przeze mnie niczym u kota, który wyczuwa instynktownie zbliżające się trzęsienie ziemi, jeszcze zanim sejsmograf odnotuje wahanie w skali Richtera. Ale niepokój o co? O niepewność swojej pracy? O ustawiczną pustkę w portfelu? Nie, czuje, że to nie tym razem, tamten niepokój jest mi zbyt dobrze znany, odczuwam go na co dzień i mam świadomość, że ten dzisiejszy jest jakiś inny, mniej przyziemny. Jest to niepokój o to co się dzieje z moim krajem i do czego my Polacy zmierzamy. Polacy...Polacy...Przecież ja dzisiaj obudziłem się Włochem! Rozumiem ich jak jeszcze nigdy wcześniej, zostaliśmy połączeni niewidzialną emocjonalno-historyczną więzią, bo czuję dokładnie to samo co oni gdy w 1922 roku Mussolini maszerował (oddając prawdzie historycznej - nie osobiście) z czarnymi koszulami na Rzym, by przejąć władzę w kraju i wprowadzić dyktaturę faszystowską. Podzielam te same obawy co oni wtedy. Dzisiaj też odbywa się marsz, tym razem w mojej stolicy – w Warszawie. Poprzedzony licznymi manifestacjami dwa dni wcześniej, na których dochodziło do takich ekscesów jak chociażby spalenie zdjęcia prezydenta Wrocławia – Rafała Dutkiewicza. Marsz zorganizowany przez Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo Radykalny, przeciwko obecności Polski w Unii Europejskiej i potępiający wszystkie „plugastwa” tej organizacji państw , na czele z wolnością, tolerancją, prawami i swobodami obywatelskimi, poszanowaniem godności jednostki, demokracją…

Maszerują nie tylko politycy, nie tylko organizatorzy, maszerują zwykli ludzie, w dużej mierze bardzo młodzi. Ci sami ludzie, którzy nieco ponad 10 lat temu wychodzili na ulice świętować przystąpienie Polski do wspólnoty europejskiej, otwarcie jej na Zachód i przyjęcia jego wzorców. Co się zmieniło przez tych parę lat? Powiedziałbym, że przyszło wielkie rozczarowanie. Polacy cały czas są w ogonie państw europejskich pod względem poziomu życia, pomimo obiecanych gruszek na wierzbie pozostał nam szczaw i mirabelki (do czego wprost nawoływał poseł Platformy Obywatelskiej Stefan Niesiołowski). Tu znowu dostrzegam podobieństwo Polski do Włoch z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Włochy po zjednoczeniu w 1861 roku były pod wpływem liberalnej polityki, stojącej niekiedy w kontrze do Kościoła, z którym toczone były spory terytorialne. Polityka z tego okresu przyniosła wolność prasy i słowa, nie potrafiła jednak przynieść dobrobytu dla obywateli. Po zwycięskiej przez Włochy I Wojnie Światowej było jeszcze gorzej. Vittoria Mulitata. Krach ekonomiczny, powszechna bieda i niezadowolenie było na porządku dziennym i to one utorowały drogę dla faszyzmu. W Polsce ponad 20% młodych ludzi nie ma pracy, reszta w dużej mierze pracuje poniżej zdobytego wykształcenia, na umowach cywilnoprawnych za marne pieniądze. To idealny grunt by zasiać radykalizm. Może dlatego aż 33% osób w wieku 18-24 deklaruje poglądy prawicowe w tym aż 26% radykalnie prawicowe. To wynik najwyższy od 1990 roku, czyli od czasu gdy zaczęto prowadzić badania pod tym względem.

Faszyzm, by powstać, potrzebuje biedy i niezadowolenia społecznego, na tym wzrasta najszybciej, ale by istnieć i się utrzymać w sercach obywateli, potrzebuje wroga zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego. Polskie ruchy radykalne to rozumieją i konsekwentnie wskazują tych wrogów. Tym z zewnątrz jest Unia Europejska oraz nielegalni imigranci z państw arabskich, zwłaszcza, że obie kwestie przenikają się wzajemnie. Pomimo, iż moje stanowisko co do systemu relokacji jest dalekie od tego co proponuje Unia Europejska, to nie występuję przeciwko niej kategorycznie, nie chce jej upadku tylko odnowy. Uważam, że jeszcze nie jest za późno naprawić błędy, jakie UE popełniła w tej jakże trudnej sytuacji, a naprawić trzeba praktycznie wszystko. Zaczynając od kwestii pojęciowych, bo osobiście jako prawnik trzymam się twardo postanowień Konwencji Dotyczącej Statusu Uchodźców z 1951 roku, która z definicji „uchodźcy” wyklucza osoby przybywające z bezpiecznego kraju, w tym z bezpiecznego kraju trzeciego, który zapewnia im dostęp do postępowania o nadanie statusu uchodźcy (a zarówno Turcja jak i Liban spełniają oba te kryteria). Nie ma więc mowy o żadnych uchodźcach, tylko powinniśmy mówić o imigrantach i to nielegalnych, łamiących nasz porządek prawny od samego momentu wkroczenia w nasze granice. Poczucie sprawiedliwość nie pozwala mi pogodzić się na nagradzanie kogokolwiek za łamanie prawa, a przyznawanie zasiłków i pomocy socjalnej osobom za nielegalne przekroczenie granicy właśnie tym jest. Jako demokrata i człowiek wolności jestem zszokowany postulatami niektórych polityków UE , w tym tak czołowych jak Martin Schultz, aby przymuszać państwa niechętne systemowi relokacji i nakładać na nie kary. Niestety to właśnie taka polityka unijna napędza koło nienawiści. A ta w naszym Narodzie jest coraz większa. Według statystyk policyjnych w 2014 roku wszczęto 698 postępowania przygotowawczych w związku z czynami motywowanymi nienawiścią, zaś w roku 2015 roku liczba ta wzrosła już do 954. To wzrost o 30%! Jako że Polska nie przyjęła jeszcze ani jednego nielegalnego imigranta w ramach europejskiej relokacji, ofiarą padają osoby całkowicie niewinne, niekiedy od lat żyjące w naszym kraju i dobrze z nim zasymilowane. A tych jest niemało, w końcu Polacy przez lata wspierali Palestyńczyków w ich walce z Izraelem o niepodległe państwo, często przyrównywano intifady palestyńskie do powstań listopadowego i styczniowego. Dziś ci sami ludzie to „brudasy”, których należy „wysłać do gazu”. Bo takie komentarze są otwarcie publikowane na licznych portalach społecznościowych i zdobywają za każdym razem masową aprobatę. Przemoc jest coraz częstsza nie tylko w internecie, ale i w świecie realnym. Liczba napaści na osoby o odmiennym kolorze skóry z dnia na dzień wzrasta w zatrważającym tempie. Przekonał się o tym Mohammed Almughanni 21 letni Palestyńczyk, student Łódzkiej Szkoły Filmowej, który przyznaje, że od lata 2015 roku nie poznaje naszego kraju. W jego spokojne życie zaczęły wdzierać się akty przemocy ze względu na pochodzenie, których nie doznawał nigdy wcześniej, w tym najgłośniejszy kiedy został napadnięty w sklepie, co nagrał telefonem i opublikował.
W kulturowej walce z muzułmanami Idolem staje się znienawidzony jeszcze do niedawna Władimir Putin, jego stwierdzenie „Rosja nie potrzebują mniejszości muzułmańskich. To mniejszości potrzebują Rosji, a my nie będziemy tworzyć specjalnych przywilejów lub zmieniać nasze prawa zgodnie z ich życzeniami” widnieje na licznych sztandarach i transparentach polskich nacjonalistów. Stwierdzenie to jest o tyle zaskakujące co wypowiedziane przez człowieka rządzącego krajem w którym znajduje się największy meczet na całą Europę, krajem który prowadził dwie krwawe wojny, łącznie przez przeszło 12 lat, aby tylko muzułmańska Czeczenia,(która według jego przytoczonej teorii powinna być całkowicie niepotrzebna dla Rosji) nie uzyskała od niej niepodległości. A furora jaką rzeczony pogląd robi w Polsce, w kraju który przez te sama lata ostro krytykował go za właśnie stosunek do Czeczenów i kraju który udzielił olbrzymiej pomocy Czeczeńcom dziwi i przeraża, gdyż wskazuje na zaślepienie, jakie następuje pod wpływem propagandy, zaślepienie typowe dla okresu przed-faszystowskiego.
Kolejną Bogu Ducha winną grupą wziętą na celownik są mniejszości seksualne. Zostały one po raz kolejny w historii świata wytypowane do roli wroga wewnętrznego. Język nienawiści skierowany przeciwko nim jest coraz ostrzejszy i co gorsze bezkarny. Prócz przemocy słownej coraz częściej dochodzi do aktów wandalizmu, przemocy fizycznych w tym najdotkliwszej. Biuro Lambdy w Warszawie zostało zaatakowana dwukrotnie w 2016 roku, biuro Kampanii Przeciwko Homofobii w Warszawie 3 krotnie. „W 15-letniej historii działalności naszego stowarzyszenia ataki nigdy nie były tak częste" – mówi wiceprezeska KPH. Władza daje przyzwolenie również na te ataki. Policjant przyjmujący zgłoszenie, zasugerował pracowniczce KPH, aby organizacja zmieniła siedzibę, ponieważ ataki mają miejsce bardzo często. "Wkładacie kij w mrowisko i tak to się niestety kończy" - miał powiedzieć... W historii Europy już raz wybijano kamieniami szyby i dewastowano ‘siedziby wrogów’, dzisiaj przez nasz kraj i na naszych oczach przetacza się nowa fala nocy kryształowej…. Prócz ataków na siedziby, coraz częściej dochodzi do fizycznych napaści na osoby homoseksualne, jak chociażby nagłośniony napad na parę mężczyzn w Krakowie za to tylko że kupowali razem wodę w sklepie. Z kolei w 2014 roku dwóch mężczyzn zabiło w Szczecinie 21 letniego chłopaka, tylko dlatego że na nadgarstku nosił tęczową bransoletkę. Czym ten mord rożni się od egzekucji dokonywanych przez terrorystów z Państwa Islamskiego na chrześcijanach za noszenie krzyża na szyi? Czy zaślepienie nienawiścią do drugiego człowieka, nienawiścią za sam fakt jego istnienia, nie jest w obu przypadkach takie samo?
Instytucje polskie przerażają swoją bierną i bezsilną postawą. O ile w ogóle można mówić o instytucjach w sytuacji gdy funkcjonariusz Straży Granicznej nazywa ludzi na granicy ‘pasożytniczymi ścierwami’ a Sąd nie uznaje tego za znieważenie, podobnie niczego obraźliwego nie widział Sąd Rejonowy w Warszawie badający sprawę policjantów wyzywających zatrzymanych od „pedałów” i „ciot” - no bo „w końcu mamy wolność słowa”, a do tego dochodzi prokurator z Białegostoku, który stwierdził że swastyka nie jest symbolem obrażającym kogokolwiek w naszym kraju, bo to hinduistyczny symbol szczęścia, czy rektor uniwersytetu w tymże Białymstoku, który apeluje do studentów z zagranicy, by nie wychodzili z domów w czasie obchodów 82 rocznicy powstania ONR (organizacji która była na tyle radykalna, że w zaledwie 3 miesiące po powstaniu została przez sanacyjne władze zdelegalizowana). Państwo polskie istnieje tylko teoretycznie, mawiał Bartłomiej Sienkiewicz były minister spraw wewnętrznych, patrząc na powyższe przykłady nie mogę się nie zgodzić z jego mądrością... Zresztą obecna władza psuje nasze instytucje jeszcze bardziej. 04 maja 2016 została zlikwidowana Rada ds. walki z rasizmem i ksenofobią, a pełnomocnik rząd u ds. równego traktowania miał w ogóle nie być powołany (z uwagi, na fakt że wiązałoby się to ze złamaniem prawa unijnego, został powołane stanowisko pełnomocnika ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania, o całkowicie marginalnym znaczeniu). Nie powinno to chyba dziwić, w końcu to do PiS-u należy radny z Kielc Mirosław Gębski, słynny z maszerowania z okrzykami „dobry gej to martwy gej” …

W myślach boję się zadawać sobie pytanie o to co przyniesie przyszłość. Może moje myśli są zbyt czarne, zbyt pesymistyczne, ale nie dostrzegam światełka w tunelu. Wręcz przeciwnie - przewiduję pogorszenia sytuacji i dojście za parę lat do władzy ruchów i partii wprost neofaszystowskich. Polacy, jeden z narodów które najwięcej w historii wycierpiały przez ideologię faszyzmu, potrzebuje dzisiaj przebudzenia, przypomnienia sobie do czego prowadzi ślepa nienawiść, do czego prowadzi bierność i milczące przyzwolenie na przemoc. Kto jednak tego dokona? Niepokój nie mija, trawi mnie od środka. Bo może i KOD broni Trybunału Konstytucyjnego (i bardzo słusznie robi), ale poza bitwą o instytucje demokratyczne w naszym kraju, na naszych oczach toczy się zupełnie inna wojna. O wiele poważniejsza, wojna o rząd o ludzkich dusz. Jeśli ją przegramy, to przegramy wszystko. Bo żaden, nawet najlepiej funkcjonujący, Trybunał nie będzie wtedy w stanie powstrzymać marszu, jaki się odbywa pod naszym nosem. Marszu faszyzmu na Polskę.

Mateusz Baczewski