O Mateuszu Kijowskim - rozmowa

O Mateuszu Kijowskim - rozmowa

Byliśmy na spotkaniu członków KOD Pomorza z Mateuszem Kijowskim 3 maja w Operze Leśnej. Usiedliśmy przypadkowo obok siebie, uważnie przysłuchiwaliśmy się pytaniom z sali i odpowiedziom zaproszonego gościa. Potem rozmawialiśmy między sobą o dość unikalnym charakterze tego spotkania i wpadliśmy na pomysł, by jakoś to spotkanie uwiecznić. Postanowiliśmy więc porozmawiać między sobą o Mateuszu Kijowskim bez Mateusza Kijowskiego…

W rozmowie udział wzięli: Tadeusz Jabłoński, Piotr Ejsmont, Janusz Iwanowski i Tomasz Bemben

JI: moje pierwsze spotkanie z Mateuszem to oczywiście internet, zauważyłem informację o małej manifestacji pod szyldem KOD, zaangażowanych tam był bodajże 12 osób a działo się to w Warszawie – był postacią wyraźnie odróżniającą się od innych na zamieszczonym tam zdjęciu, o zupełnie odmiennym wyglądzie niż inni politycy

TJ: ja z kolei zobaczyłem go w tv, podczas manifestacji w Warszawie 12 grudnia. Byli tam politycy. Zauważyłem osobę stojącą nieco z boku - wysoki facet, brodaty z długimi włosami, kitką i kolczykiem, taki ktoś nieprzeciętny. Samym wyglądem wzbudzał zainteresowanie a nawet zaufanie, taki nieprzylizany, nonkonformistyczny w swoim wyglądzie. Tak go właśnie postrzegałem w TV.

PE: ja Mateusza zobaczyłem po raz pierwszy na stronie na FB, zobaczyłem tam fotkę Mateusza, wzbudziła ona we mnie różne odczucia. Po pierwsze, jak spojrzałem w jego twarz na zdjęciu – ktoś taki z taka melancholią w oczach ma porwać całą Polskę ? To się chyba nie uda. Sprawiał wrażenie smutnego, chyba nie ma  charyzmy, pomyślałem – takie były moje pierwsze odczucia.  Po czasie, gdy zobaczyłem, że grupa rośnie błyskawicznie, to stwierdziłem OK, to jest grupa, która jednak może to pociągnąć , można się tam przyłączyć.

TB: jeśli chodzi o moją znajomość z Mateuszem – to  w tym znaczeniu wirtualnym trwa on  już około 6 lat – dokładnie od katastrofy smoleńskiej.  Był on jednym z pierwszych moich facebookowych znajomości. Był dość widoczny i aktywny na FB.

TJ: Ciekawe, jak zareagowałeś jak usłyszałeś, że Mateusz Kijowski zakłada KOD ?

TB: Mateusz nie był dla  mnie jakąś tajemniczą postacią na FB, to był ktoś z kim na bieżąco się kontaktowałem czasem częściej czasem rzadziej.  Tak więc kiedy się KOD w listopadzie pojawił wcale nie byłem zdziwiony, wiedziałem kim on jest a po drugie tego typu inicjatywy pasowały do niego. Nie miałem więc takiego problemu jak Wy

TJ: A wczoraj jak się pojawił, to było wasze pierwsze spotkanie w realu ?

TB: twarzą w twarz pierwszy raz, zdziwiłem się pozytywnie bo skojarzył mnie i nazwisko i od razu było wiadomo kto jest kto było to przyjemne

TJ: A jakie mieliście wrażenia po tym spotkaniu – padło tutaj słowo charyzma, ja uważam, że ten człowiek ma charyzmę. Nie polega ona na wykrzyczeniu tego co ma do powiedzenia, ale jak on zaczyna mówić, to człowiek słucha. Fakt - zna się już te słowa z różnych przekazów, jest on niby przewidywalny natomiast jest coś takiego w nim, że budzi we mnie i zainteresowanie, i zaufanie do jego osoby.

JI: ja powiem tak, wielu ludzi do KOD-u porwało nie nazwisko Mateusza Kijowskiego tylko idea , pomysł który zaproponował, Mateusz dał tej idei swoja twarz i była chwila potrzebna na to aby ludzie się do tej twarzy przyzwyczaili i ja zaakceptowali. Stwierdziłem że to jego wytonowanie, zrównoważenie, nie emocjonalność, bo widać że nim emocje nie kierują, jest czymś nowym na rynku politycznym i rokuje nadzieje.

TB: jedna rzecz wydaje mi się ważna. On tym swoim spokojem doskonale potrafi spacyfikować te ekstrema, które pojawiają się na naszych spotkaniach i z lewa i z prawa, zwróćcie uwagę, były głosy dość skrajne. A po drugie zadał proste pytanie wojownikom– co proponujesz, co dalej ?  

TJ: Wielu ludzi może denerwować ten jego spokój. Ja w nim widzę takie głębokie przekonanie, że pójście na udry z władzą, permanentny konflikt nikomu nie służy dobrze.

TB: mam jeszcze taką sugestię, otóż proponuję aby nie zagłaskać kota na śmierć. Mateusz daje twarz KOD-owi, pewno w swoich planach nigdy nie przewidywał takiej roli w swoim życiu. Dla mnie jest rzeczą niesamowitą, że ten gość przez 6 miesięcy podołał tej roli.  Na razie jego wizerunek jest prawdziwy, on jest taki jak my wszyscy i trzeba dać mu szansę. Starajmy się nie budować mu ołtarzy, każdy z nas powinien mu pomóc.  

PE: zgadza się , poprzeczkę ma zawieszoną bardzo wysoko. Ja po prostu obawiam się, że nasze oczekiwania mogą go przerosnąć.  Jest osobą bardzo zrównoważoną, bardzo spokojną. On umie rozmawiać z ludźmi ale to co rzucilo mi się na uwagę - on słucha, on caly czas słucha , nawet nie zapisywał na kartce, potrafił zapamiętać i rzeczowo odpowiadać. Nie daje się wyprowadzić z równowagi , narracja jest pozytywna on płynnie mówi, umie się wysłowić. Potrafi postawić na swoim, uderzyć w ten przysłowiowy stół pięścią. To co się z nim stanie to będzie rezultat naszych działań, nas wszystkich, także tych którzy mu doradzają i jak mu doradzają. Ja nie wiem czy mu woda sodowa do głowy nie uderzy. Zwróćcie uwagę – Nie każdy może przejść nad tym do porządku dziennego, nam się wydaje wszystko jest OK, nie zgłupiałem ale jak to narasta, jak co chwilę podtykają ci mikrofon, co chwilę prowadzą cię do TV, może być różnie

JI: przybywa potakiwaczy

PE: no właśnie, w pewnym momencie zaczynasz myśleć – o, jestem nieomylny..

TJ: Nie sądzę, ja nie widzę absolutnie żadnych zagrożeń.

PE: my musimy też go ściągać do rzeczywistości, dać do zrozumienia, że nie chcemy mieć gwiazdy tylko chcemy mieć partnera, to od nas zależy co się z niego urodzi

JI: mnie się wydaje, że to jest osoba przez którą przemawia, przynajmniej ja tak to odebrałem, wysoka skromność…

PE: skromność i autoironia, zauważcie że on sam z siebie czasem robi żarty

JI: Mateusz jest  wykształcony, skromny, spokojny nie emocjonalny,  myślę, że te zagrożenia sa minimalne.

TJ: A minusy Mateusza ? Jeśli go mamy nie zagłaskiwać to porozmawiajmy o tym. Ja widzę jeden – jest bardzo słaby jeśli chodzi o wystąpienia wiecowe. Jest świetny w spotkaniach takich jak wczoraj, świetny też w TV. Proponuje coś innego, nie wyzywa, nie rzuca epitetów podaje dłoń, proponuje: porozmawiajmy. I tu widać właśnie ten kontrast. Natomiast wczoraj na wiecu, no cóż, trzeba mieć tę świadomość – on nie porwie tłumów na wiecu.

JI: ale to wszystko można przećwiczyć

TJ: Owszem można, ale wtedy nie będzie już sobą.

PE: ale wiesz co, czy rzeczywiście Mateusz ma nas na tych wiecach porywać ? Do czego ma on nas porywać ? Żebyśmy wyszli na ulicę ?

TJ: To nie jest pretensja, to raczej stwierdzenie.

PE: ale się zgadzam z Tobą że on na wiecach wielkich jakoś się gubi, on tego jeszcze po prostu nie przyjmuje na swoje barki.

TJ: Ale są inni którzy doskonale to robią, choćby Radek Szumełda, on jest bardzo dobry na tego typu imprezach

JI: fakt ja tez te problemy zauważyłem. Ale podejrzewam, że to wynika z braku doświadczenia.  Ale tego można się nauczyć. Tak więc spokojnie, uważam że to mu przyjdzie z czasem, to w nim siedzi, musi to tylko wyzwolić. Na wiecu był w tłumie wielu i może z tego jest ta różnica.

TJ: Bo on jest bardzo dobry właśnie w takich spotkaniach, gdzie się rozmawia , pyta itd. Natomiast na wiecu trzeba wykrzyczeć parę zdań, zaakcentować, wzbudzić oklaski i entuzjazm tłumu, on tego nie chce albo nie umie robić.

TB: Nie da się zrobić z człowieka specjaliste od wszystkiego . On dał twarz, on swietnie zachowuje się w mniejszym gronie,  natomiast być może jego słabsza stroną jest tak zwana osobowość wiecowa, da się to zminimalizować obecnoscią innych osób bardziej biegłych w prowadzeniu takich imprez. Ta jego nieporadność wiecowa to czasami może być zaletą,  może stanowić dowód na to, że ten gość jest jednym z nas, nie wszyscy, którzy dostają mikrofon natychmiast staja się osobosciami wiecowymi i od początku do końca mówią wszystko doskonale. Ta nieumiejętność może być nawet plusem dla niego.  

JI: Tak to jest duzy plus, zobaczcie jak się próbuje przedstawić KOD – jako ludzi z brzuszkami i w podeszłym wieku. Mateusz zaprzecza temu obrazowi, poprzez swoja naturalność i  ubiór może pociągnąć  więcej młodzieży, której nam brak.

PE: brakuje mu cynizmu politycznego i trzeba sobie życzyć aby go długo nie było, posiada dużą autentyczność, Mateusz będzie nasz dopóki będzie panem samego siebie.

JI: Pamiętacie Jacka Kuronia jak podczas wyborów przebrał się w marynarkę i krawat, przecież jak go zobaczyliśmy to pierwsze odczucia były takie, że to nie był Jacek Kuroń

TJ: Ja chciałbym jeszcze na zasadzie wsadzenia kija w mrowisko zadać jedno pytanie. Czy nie obawiacie się ,że Mateusz Kijowski zostanie ograny przez te szczwane polityczne lisy ? Schetyne, Kosiniaka – Kamysza i innych?

JI: My właśnie jesteśmy po to aby wspomóc go

TJ: OK, ale my nie rozmawiamy na tym wysokim szczeblu politycznym.

TB: Tadeusz ma rację, my do końca nie wiemy jakie oni stosują metody  i dać się ograć jest niezwykle łatwo a próby zdarzają często.  

PE: zwróćcie też uwagę na to co mówił Mateusz na temat finansowania. Bogiem a prawdą my bez finansów daleko nie zajedziemy, nic nie zrobimy wyłącznie z naszymi dobrymi chęciami i składkami

JI: ja myślę, że pieniądze się znajdą

PE: ale trzeba na to wszystko bardzo ostrożnie patrzeć, zresztą co ja wam będę mówił, w takich sytuacjach nie trudno o prowokacje

TB: Będzie stowarzyszenie, daj boże będą członkowie, będą i składki.

JI: składki składkami, te partie o których mówimy maja przeciez potężne zasilanie z budżetu, to nie są małe pieniądze. Będą ludzie, będzie dobrze funkcjonujący statut – zobaczycie sponsorzy się znajdą,  Uwierzcie naprawdę jest bardzo dużo ludzi nam sprzyjających, muszą mieć tylko odpowiednie możliwości.

TJ: Słuchajcie, a gdybyśmy się pokusili na koniec o danie paru rad MK na przyszłość ?

JI: wszystko jest OK, niech za bardzo się nie zmienia, poprawiłbym jedynie sposób wyrażania się tzw. wiecowego, po prostu chodzi o to aby nauczył się przemawiać do tłumów na wiecach, tylko tyle.

PE: te zdolności do zarządzania tłumem na wiecach nie są dla mnie aż tak ważne. Natomiast chciałbym aby wciąż uszy miał otwarte, czyli słuchał tego co się wokół niego dzieje i pozwalał sobie doradzać mądrym ludziom. W każdym z nas jest cząstka Kijowskiego, a on jest takim odbiciem nas wszystkich

TJ: Ja też apeluję do niego, aby zachował swój autentyzm, ale powinien bardzo starannie sobie dobierać najbliższych współpracowników i doradców, prawników. Chodzi o to aby go nie ograno, a przy okazji KOD-u, żebyśmy z tego wszystkiego nie wyszli upaprani.

TB: Tylko to jest niesłychanie trudne. Znaleźć ludzi oddanych, zaufać im w 100% a przecież inaczej  nie wyobrażam sobie doradztwa tego typu. Apelowałbym aby się nie wyzbył tego swojego „czuja” społecznego aby umiejętnie korzystał z doradców i własnej wiedzy. Aby nie zamknął się na informację z zewnątrz i nie obudował niepotrzebnym murem aby te płynące informacje przetwarzał przez własne doświadczenia, które przecież ma, to będzie dobrze, jest szansa

Na tym nasz rozmowa o Mateuszu bez Mateusza się zakończyła. Chcieliśmy w ten sposób podsumować niejako ten wyjątkowy dzień, który zdarzył się nam wszystkim we wtorek 3 maja. Jak wspomnieliśmy nasza rozmowa odbyła się bez tej najważniejszej, piątej osoby, mamy wszakże nadzieję, że Mateusz Kijowski będzie autorem jej posłowia…