Najważniejsze wychowanie

Po pierwsze, wychowanie!

Byłem niedawno w ECS-ie* na spotkaniu z Sewerynem Blumsztajnem zorganizowanym przez „Gazetę Wyborczą” i pomorski KOD. Pośród wielu trafnych diagnoz tego, co się stało w Polsce i mniej już jasnych propozycji, jak z tego wyjść, zabrakło mi ważnego, może nawet kluczowego elementu, mianowicie wychowania.
      Seweryn Blumsztajn bardzo chwalił nas, pokolenie 50+ lub 60+, często weteranów pierwszej Solidarności za to, że to my najmocniej przeciwstawiamy się tzw. dobrej zmianie (a raczej”dojnej”), protestując na ulicach, organizując spotkania, wydając pisma i ulotki. Jednocześnie gość ECS-u bardzo dziwił się, że pokolenie 20- i 30-latków tak bardzo skręciło na prawo. Otóż sądzę, że za to ostatnie to właśnie my, ich rodzice jesteśmy głównie odpowiedzialni. Gdy nadeszła wielka zmiana roku 89., odpuściliśmy sobie to, co kiedyś w szkołach nazywało się wychowaniem obywatelskim. Jedni z nas poszli w biznesy i po prostu nie mieli kiedy zająć się dorastającymi pociechami, inni stracili pracę i musieli poświęcić się przede wszystkim jej zdobyciem, wreszcie byli i tacy, którzy uznali, że skoro mamy już wolność i demokrację w kraju, cała reszta jakoś się ułoży.
     Pozwoliliśmy tym samym wyrosnąć całemu pokolenie indywidualistów, ale też egoistów, którzy nie widzą ani sensu, ani potrzeby wspólnego działania; nie czują konieczności troski ani o innych ludzi, ani o dobro wspólne.

Czytaj więcej: Najważniejsze wychowanie

Imperium (?) kłamstwa

Mirosław Przylipiak

Imperium kłamstwa

    Na wystawie fotograficznej zatytułowanej „Polska w NATO”, zorganizowanej podczas warszawskiego szczytu paktu, znalazły się zdjęcia Lecha Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy, Jana Olszewskiego, zabrakło natomiast miejsca dla polityków, którzy Polskę do NATO wprowadzali, ale należeli do niesłusznej opcji – Bronisława Geremka, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy, i innych. Tą samą wersję historii powtarzała telewizja Kurskiego. Tym samym rządzący wPISali się, nie po raz pierwszy zresztą, w działania o charakterze bolszewickim. W stalinowskiej Rosji usuwanie z historii osób, które popadły w niełaskę rządzących, było normą, na potęgę retuszowano stare zdjęcia, obyczaj ten trafił nawet pod strzechy, zwykli obywatele zamazywali bądź wycinali z fotografii twarze tych członków rodziny, którzy trafili do łagrów, o co, jak wiadomo, nie było trudno. W rosyjskich archiwach państwowych i prywatnych znajdują się setki tysięcy przykładów takiej działalności. Na szczęście – póki co – nie jesteśmy skazani na PISowskie źródła informacji, więc ta manipulacja aż takiej szkody nie czyni, można powiedzieć, że jej autorzy sami, na ochotnika, wystawiają się na pośmiewisko. Co jednak by było, gdyby PIS zawładnął wszelkimi źródłami informacji, do czego, nie ulega wątpliwości, będzie dążyć? Strach się bać…

Czytaj więcej: Imperium (?) kłamstwa

Quo Vadis, Europo ?

Quo vadis, Europo?

Mateusz Baczewski

   Wykład z prawa Unii Europejskiej. Dla większości uczestników to smutny obowiązek, jeszcze jeden do spełnienia, aby uzyskać pozytywny wynik końcowy i zaliczenie roku. Minuty wloką się niemiłosiernie. Nagle ze stanu letargu wyrywa mnie krótka opowieść prowadzącego, która dotyczy aktualnej sytuacji naszego kontynentu: „Europa jest jak żaba, która doszła do połowy autostrady pełnej pędzących samochodów. Musi albo iść naprzód, albo się cofnąć tam, skąd przybyła, ale musi się ruszyć, bo jak pozostanie w tym miejscu, to prędzej czy później coś ją rozjedzie”. Niedawne wydarzenia zdają się potwierdzać to kasandryczne proroctwo. Brexit stał się faktem i istnieje realna obawa, że pociągnie za sobą kolejne państwa. Na progu już stoi Holandia pragnąc rozpisania podobnego referendum u siebie. Trzeba zacząć działać albo w jedną, albo w drugą stronę, ale należy coś zrobić.

   Oczywiście, pisząc o stronach, mam na myśli stopień integracji (czy też cedowania swojej suwerenności przez państwa członkowskie) w drodze do utworzenia jednolitego bytu państwowego – projektu „superpaństwa”. Możemy albo kontynuować tę drogę, albo się z niej wycofać i wrócić do koncepcji luźniejszych relacji, do swoistego forum wymiany pomysłów, ale musimy podjąć w końcu jednoznaczną decyzję co do kierunku. Obecny stan rzeczy powoduje, że eurosceptycy głośno krzyczą o pozbawianiu suwerenności przez UE, a jednocześnie podkreślają jej rozkład i bezsilność wobec pojawiających się problemów, nazywając ją wprost „trupem”. Ale tego, jak według nich UE ma sprawnie rozwiązywać problemy, nie wtrącając się do polityki swoich państw członkowskich i porzucając jakiekolwiek instrumenty działania czy przymusu, już nie tłumaczą).

Czytaj więcej: Quo Vadis, Europo ?

Jaki scenariusz wybrać ?

KOD i co dalej….

(…) Ale jest coś, co muszę powiedzieć moim ludziom, którzy stoją na ciepłym progu prowadzącym do pałacu sprawiedliwości. W procesie uzyskiwania naszego prawowitego miejsca musimy być niewinni bezprawnych czynów. Pozwólmy sobie nie szukać zaspokojenia naszego pragnienie wolności w piciu z filiżanki goryczy i nienawiści. Musimy zawsze prowadzić naszą walkę na     najwyższym poziomie godności i dyscypliny. Nie możemy pozwolić by nasz twórczy proces przerodził się w fizyczną przemoc. Jeszcze raz i jeszcze raz musimy wznieść się do majestatycznej wysokości, gdzie spotykają się siła psychiczna z siłą duchową.”

            I have a dream – Mam marzenie. Tak zaczął swoje przemówienie w Waszyngtonie do tysięcy czarnoskórych obywateli USA Martin Luther King. Odwołuję się do fragmentu jego wypowiedzi, bo właśnie zadaję sobie pytanie - Dokąd zmierza KOD?

            Teoretycznie wiem , ale jak to wygląda w praktyce? Rozglądam się wokół siebie i dostrzegam coraz więcej szarości wśród ludzi. Smutnych, bo wydaje im się, że dotychczasowe działania nie przynoszą oczekiwanego skutku. Rozczarowanych, bo ich pomysły, w ich mniemaniu świetne, nie są brane pod uwagę. Złych, bo władza robi wciąż, co chce, nie spowalnia, nadal nawet nie udaje, że wołanie narodu dla niej się liczy. Coraz więcej głosów, że trzeba bardziej radykalnie, mocniej, trzeba uderzyć tak, by rząd to poczuł. Trzeba, trzeba, trzeba…. Łatwo powiedzieć, ale jakie konkretne propozycje za tym idą? Żadne. Falą zaczyna płynąć to niezadowolenie, wynikające z poczucia bezsilności i pytanie, do czego nas ona doprowadzi. Takie argumenty, jak cierpliwość, mrówcza praca, edukowanie społeczeństwa itp. itd. coraz mniej trafiają do ludzi. Coraz łatwiej ulegają prowokacji, ot chociażby chłopców narodowców, coraz częściej krzyczą, że „oko za oko”, atak za atak, przepychanka słowna za przepychankę. Oni chcą już, natychmiast widzieć efekty swoich działań i to mnie właśnie bardzo niepokoi. To znak, że i my coraz bardziej tracimy cierpliwość , zaczynamy myśleć emocjami, a to dobrze nie wróży.

Czytaj więcej: Jaki scenariusz wybrać ?

Jakiej chcę Polski ?

Szanowni Czytelnicy, przedstawiamy Państwu trzeci artykuł z cyklu "Jakiej Polski chcemy". Mamy nadzieję, że tak jak i poprzednie będzie on stanowił głos w dyskusji o Polsce jaka odbywa się w Regionie Pomorskim KOD. Zapraszamy do zabierania głosu kolejnych chętnych - na artykuły czekamy pod adresem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

Jakiej chcę Polski?

 

Początek XXI wieku nie zmuszał mnie do refleksji, jakiej chcę Polski. Nie odczuwałem jakichś specjalnych braków, a miejsce na drabinie społecznej, jakie zająłem wraz z moją najbliższą rodziną, było wynikiem naszej pracy i możliwości. Żyło się nam po prostu normalnie. Rzecz jasna, wiele spraw budziło moją irytację, wierzyłem jednak w magiczną siłę równowagi. Sądziłem, że zmierzamy prostą drogą do standardów Europy Zachodniej, a wszelkie ekstrema wymrą lub staną się dla kolejnych pokoleń mało atrakcyjne i zostaną ostatecznie odrzucone. Naiwność takiego sposobu myślenia dzisiaj niewątpliwie drażni, na moje usprawiedliwienie można tylko przyjąć fakt, że takich jak ja było w naszym kraju wielu. Okazało się też, że mnóstwo spraw zaczyna się traktować jako wartość dopiero wówczas, gdy znajdą się tacy, którzy chcą nas ich pozbawić.

Tak naprawdę dopiero dzisiaj, pomimo że moje pokolenie powoli schodzi na drugi plan, zaczynam częściej myśleć o przyszłości. Powraca też pytanie o to, jakiej Polski chcę? No cóż, zacznijmy zatem ten swoisty koncert życzeń...

1. Państwo neutralne światopoglądowo.

Neutralność w tym zakresie, realna nie fasadowa, potrzebna jest nam wszystkim jak woda na pustyni. Nie ma ona nic wspólnego z brakiem szacunku dla indywidualnych decyzji ludzi, którzy w pełni swobodnie i niezależnie mają zarówno prawo do wyboru wyznawanej religii, jak i do decyzji, że nie będą wyznawać żadnej. Z tego też powodu żadne z wyznań nie powinno mieć uprzywilejowanej pozycji w państwie. W Polsce często się mówi o jakichś mitycznych tradycjach chrześcijańskich i w tym kontekście, rzecz jasna, podkreśla się wyjątkową pozycję katolicyzmu wynikającą z naszej historii. Nie stanowi to dla mnie wystarczającego powodu tak wyjątkowej pozycji Kościoła w Polsce. Tym bardziej, że ostatnio utożsamiam tę instytucję niestety wyłącznie z siłami wybitnie konserwatywnymi i nacjonalistycznymi. Postulat neutralności światopoglądowej państwa postawiłem nie bez powodu na pierwszym miejscu. Po prostu uważam, że rzetelne, uczciwe i konsekwentne odsunięcie sfery sacrum od sfery profanum może przynieść tylko dobre skutki, rzutujące praktycznie na każdą dziedzinę naszego życia.

Czytaj więcej: Jakiej chcę Polski ?