Kołysanka dla rozumu i sumienia

Francisco Goya - Gdy rozum śpi, budzą się demony

Karolina Janczukowicz
W natłoku prawdziwie wstrząsających wydarzeń, których dostarczyły nam ostatnie tygodnie, plagiat przemówienia dokonany przez Melanie Trump na konwencji wyborczej republikanów wydaje się czystą rozrywką na miarę ploteczek z tzw. ‘prasy kobiecej’. W końcu nie można porównywać horroru zamachu w Nicei czy konsekwencji próby puczu w Turcji, lub nawet Brexitu do tego, że treści przemówienia przedwyborczego Michelle Obamy sprzed ośmiu lat usłyszeliśmy ponownie z ust żony Donalda Trumpa, człowieka, który swoją popularność wśród Amerykanów zawdzięcza temu, że jego słów nie można traktować poważnie. Już pojawiają się różnorakie wyjaśnienia, takie jak brak profesjonalizmu sztabu ją przygotowującego, spisek przeciwników politycznych czy też znajomo brzmiące stwierdzenia szefa kampanii jej męża, że to nie był plagiat tylko kilka powtórzonych słów.

Czytaj więcej: Kołysanka dla rozumu i sumienia

Przekujmy porażkę w zwyciestwo !

Urszula Wilma

PORAŻKA?

            Taki dzień: mnóstwo drobnych, niezbyt ważnych spraw, kumulacja kilku problemów i człowiek ma doła. Do tego wszystkiego kongres wyborczy PIS-u i stek bzdur podany w pigułce nie do przełknięcia. Niesmak, niedowierzanie, wstyd. I ten człowiek, ponoć prezydent, niezwykle zakochany w swej partii i podekscytowany słowami prezesa. Widziałam, jak większość z was, wiele obrzydliwych filmów pornograficznych, ale czegoś tak wulgarnego w swej wymowie jak wypowiedź tego biednego człowieka - nigdy. Są różne rodzaje gwałtów, ale gwałt na ludzkim mózgu jest chyba najgorszy. Szeroko otwieramy oczy i nie możemy uwierzyć, widząc faceta, który wyraźnie czuje erotyczną wręcz przyjemność z publicznego upokarzania się. Trzeba bardzo kochać swój kraj, by w takiej sytuacji się od niego nie odwrócić. Zawsze wydawało się, że owszem, inne narody mają swoje fobie, swoje wady, z których się śmiejemy, ale MY? MY JESTEŚMY PRZECIEŻ NORMALNI! A tu nagle coś takiego, takie upodlenie człowieka przed kamerami wszystkich stacji. Chyba bym się mniej wstydziła, gdyby się obnażył...

             Najczęściej używanym ostatnio słowem w wielu komentarzach było słowo „bezsilność”. Tak, ja też ją odczuwam. Może to dlatego, że chciałabym już natychmiast to wszystko zmienić i odwrócić. Ale – jak pisałam już wcześniej - nie wierzę, by nagle coś mogło się wydarzyć, by karta się odwróciła. Chyba tylko nagła rezygnacja i odejście prezesa Kaczyńskiego mogłoby osłabić ten niszczący wszystko walec. Ale dziś widzę to wszystko już nieco inaczej. Nie zmieniło się tylko to, że uważam, iż czeka nas naprawdę długa i ciężka walka o powrót na właściwą drogę. Oczywiście moglibyśmy wyjść na ulicę, zacząć niszczyć i palić i wtedy zwycięstwo przyszłoby może szybciej, ale nie chcemy ofiar ani zniszczeń. Ale przede wszystkim nie chcemy odnieść zwycięstwa na chwilę, a potem znowu się bać, że to może się powtórzyć. Konieczna jest wieloletnia praca u podstaw w celu wypracowania takich postaw obywatelskich, by stworzyć ludzi odpowiedzialnych za swoje wybory, znających ich konsekwencje. Nie pozwólmy już nigdy ludziom zgłupieć na punkcie jakiegoś populistycznego, socjalnego programu, którego realizacja zniszczy podstawy wolnego rynku i demokracji. Uczmy ludzi podstaw ekonomii, filozofii, wiedzy o społeczeństwie. Uczmy patrzeć trochę dalej, niż do kolejnej wypłaty 500+.

Czytaj więcej: Przekujmy porażkę w zwyciestwo !

Najważniejsze wychowanie

Po pierwsze, wychowanie!

Byłem niedawno w ECS-ie* na spotkaniu z Sewerynem Blumsztajnem zorganizowanym przez „Gazetę Wyborczą” i pomorski KOD. Pośród wielu trafnych diagnoz tego, co się stało w Polsce i mniej już jasnych propozycji, jak z tego wyjść, zabrakło mi ważnego, może nawet kluczowego elementu, mianowicie wychowania.
      Seweryn Blumsztajn bardzo chwalił nas, pokolenie 50+ lub 60+, często weteranów pierwszej Solidarności za to, że to my najmocniej przeciwstawiamy się tzw. dobrej zmianie (a raczej”dojnej”), protestując na ulicach, organizując spotkania, wydając pisma i ulotki. Jednocześnie gość ECS-u bardzo dziwił się, że pokolenie 20- i 30-latków tak bardzo skręciło na prawo. Otóż sądzę, że za to ostatnie to właśnie my, ich rodzice jesteśmy głównie odpowiedzialni. Gdy nadeszła wielka zmiana roku 89., odpuściliśmy sobie to, co kiedyś w szkołach nazywało się wychowaniem obywatelskim. Jedni z nas poszli w biznesy i po prostu nie mieli kiedy zająć się dorastającymi pociechami, inni stracili pracę i musieli poświęcić się przede wszystkim jej zdobyciem, wreszcie byli i tacy, którzy uznali, że skoro mamy już wolność i demokrację w kraju, cała reszta jakoś się ułoży.
     Pozwoliliśmy tym samym wyrosnąć całemu pokolenie indywidualistów, ale też egoistów, którzy nie widzą ani sensu, ani potrzeby wspólnego działania; nie czują konieczności troski ani o innych ludzi, ani o dobro wspólne.

Czytaj więcej: Najważniejsze wychowanie

To już kiedyś było...

Marek Chroń

Déjà vu

       Od dłuższego czasu, oglądając programy publicystyczne, słuchając wypowiedzi polityków lub komentatorów, mam nieodparte wrażenie, że doznaję swoistego déjà vu. W końcu nie wytrzymałem i postanowiłem sprawdzić, skąd to mam. Wystarczył rzut oka na półkę z książkami i ... olśnienie! Wszystko stało się jasne, gdy obok siebie stoją: „Największa grabież w historii. Jak bolszewicy złupili Rosję” Seana Mc Meekina, „Rosja bolszewików” Richarda Pipesa i „Zapiski oficera armii czerwonej” Sergiusza Piaseckiego. Historia zatoczyła koło i dlatego tak łatwo przewidzieć przyszłość, która niestety wydaje się złowroga.

     Było już wszystko: grabieże, pożary, niszczenie świadectw kultury, budowa pomników rewolucji, pisanie nowej historii, retuszowanie zdjęć, więzienie przeciwników politycznych, ustanowienie jedynej prawdy, zawłaszczenie struktur państwa aż do uczynienia z wodza, namiestnika Boga lub niego samego. Do władzy doszli wtedy ludzie, których w żaden sposób nie można było nazwać „odpowiedzialnymi politykami” czy „specjalistami”; ludzie pozbawieni wiedzy na temat gospodarki i zasad ekonomii, wyznający kult wodza, przejęci strachem o raz zdobyte koryto i gotowi zrobić wszystko, by przypodobać się swojemu „panu”; ludzie, którzy zdawali sobie doskonale sprawę ze swojej niekompetencji i z tego, że są z nadania partyjnego, więc stale grozi im widmo niebytu, gdy znajdą się w niełasce wodza. Ich niekompetencja sprawiała, że byli łatwo sterowalni, zaś wdzięczność za nominację kazała wykonywać rozkazy absurdalne, pozbawione logiki i sensu. Częstym skutkiem tego działania był efekt „spalonej ziemi”, a świadomość rzeszy wiernych czekających na potknięcie była motorem do brnięcia dalej w świat absurdu.

Czytaj więcej: To już kiedyś było...

Imperium (?) kłamstwa

Mirosław Przylipiak

Imperium kłamstwa

    Na wystawie fotograficznej zatytułowanej „Polska w NATO”, zorganizowanej podczas warszawskiego szczytu paktu, znalazły się zdjęcia Lecha Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy, Jana Olszewskiego, zabrakło natomiast miejsca dla polityków, którzy Polskę do NATO wprowadzali, ale należeli do niesłusznej opcji – Bronisława Geremka, Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy, i innych. Tą samą wersję historii powtarzała telewizja Kurskiego. Tym samym rządzący wPISali się, nie po raz pierwszy zresztą, w działania o charakterze bolszewickim. W stalinowskiej Rosji usuwanie z historii osób, które popadły w niełaskę rządzących, było normą, na potęgę retuszowano stare zdjęcia, obyczaj ten trafił nawet pod strzechy, zwykli obywatele zamazywali bądź wycinali z fotografii twarze tych członków rodziny, którzy trafili do łagrów, o co, jak wiadomo, nie było trudno. W rosyjskich archiwach państwowych i prywatnych znajdują się setki tysięcy przykładów takiej działalności. Na szczęście – póki co – nie jesteśmy skazani na PISowskie źródła informacji, więc ta manipulacja aż takiej szkody nie czyni, można powiedzieć, że jej autorzy sami, na ochotnika, wystawiają się na pośmiewisko. Co jednak by było, gdyby PIS zawładnął wszelkimi źródłami informacji, do czego, nie ulega wątpliwości, będzie dążyć? Strach się bać…

Czytaj więcej: Imperium (?) kłamstwa