Czy powrócą zapisy cenzury ?

Czy grozi nam nowy Indeks Ksiąg Zakazanych?

dr Łukasz Męczykowski

      Ostatnie tygodnie przyniosły wiele interesujących wydarzeń związanych z dziedziną nauki nazywanej „nauczycielką życia” – historią. Oto z ust minister Zalewskiej, doktora Szarka czy doktor Kurek usłyszeliśmy dość rewelacyjne twierdzenia związane z niektórymi bolesnymi aspektami naszej historii najnowszej. Całe to trio zgodnym głosem uznało, że Polacy są narodem niewinnym, a za wszelkie zbrodnie im przypisywane odpowiada kto inny. Założenie kuszące, lecz fałszywe. Co jednak musieliby zrobić, by nakłonić Naród do uwierzenia w te tezy?
      Istnieją w naszym kraju liczne publikacje udowadniające w naukowy sposób bardzo prostą, acz bolesną prawdę – Polacy brali udział w niezliczonych mordach na swych żydowskich rodakach. Nie, nie mówię tylko o książkach Grossa. Zajrzyjcie kiedyś Państwo choćby do pracy „Jest taki piękny, słoneczny dzień” prof. Barbary Engelking. Jeśli kogoś z niezrozumiałych przyczyn razi niemiecko brzmiące nazwisko autorki, polecam „Judenjagd” prof. Jana Grabowskiego. Miłośnikom czegoś cięższego, w fizycznym rzecz jasna wymiarze, podsunąłbym pracę zbiorową „Zarys krajobrazu” pod redakcją wyżej już wymienionych naukowców. Warto zajrzeć także do pracy zareklamowanej ostatnio przez profesorów Friszke i Śpiewaka  „Miasta śmierci” dr Mirosława Tryczyka. Z tymi książkami, a raczej z zawartymi w nich faktami, nie sposób polemizować. A to tylko szczyt literackiej góry wydawniczej.
        Czy to znaczy, że Polacy byli negatywnie nastawieni tylko do Żydów, lecz miłosierni wobec ludzi nie różniących się od nich wyznaniem? Tu dobre samopoczucie psuje nam ponownie pani prof. Engelking swą książką „Szanowny panie gistapo”, opowiadającą w całości o donosach pisanych przez Polaków na Polaków. Sąsiad był sąsiadowi wilkiem, jak to się czasem mawia.

Czytaj więcej: Czy powrócą zapisy cenzury ?

Jak działać skutecznie ?

Jak działać? Postawa KOD, która pozwoli nam zmienić bieg rzeki.

Katarzyna Mortoń

            Siły autorytarne, skrajne czy fanatyczne w Polsce, ale też na świecie chcą, aby konstruktywne i otwarte myślenie zastąpił oparty na strachu populizm. Rzeczywistość przechyla się w stronę zamknięcia i wąskich horyzontów..

Z kilku powodów:

1. Globalny świat, jest już tak gęsty, że dla wielu niezrozumiały.

2. Nowe mechanizmy, sterują informacją (media społecznościowe, brak świadomości, aby sprawdzać źródła, mowa nienawiści). Panuje powszechna nieakuratność informacji.

3. Tak zwane „otwarte” środowiska zapomniały o samorefleksji.

KOD i jego ogromna siła tkwi w ludziach konstruktywnych i otwartych. Głównym zadaniem liderów tego ruchu jest tę energię skanalizować. Wykorzystać jej maksymalny potencjał. Przy tym wyzwaniem dla KOD będzie zabezpieczenie się przed wpadnięciem w pułapkę punktu numer 3. Dbanie o edukację i właściwą postawę nie tylko wśród społeczeństwa, ale przede wszystkim we własnych szeregach.

Czytaj więcej: Jak działać skutecznie ?

Historia lubi się powtarzać, niestety...

Urszula Wilma

King Kong powrócił…

            Zauważyłam, że my wszyscy, czyli KOD, inne stowarzyszenia pro-demokratyczne, grupy sprzeciwu, rebelianci internetowi i indywidualne walczaki, idziemy w niewłaściwym kierunku. Naszym problemem wcale nie jest PIS. Z PISu, to my się możemy co najwyżej pośmiać, bo jest śmieszny. Naszym problemem jesteśmy MY! Każdy z nas indywidualnie i jako społeczeństwo polskie w ogóle. Jest w nas coś takiego, co umożliwia nam wypieranie rzeczywistości. Brak wiary w to, że my, sami, możemy coś zrobić, odnieść sukces, że jesteśmy ważni, nie jest rzeczą najgorszą. Znacznie bardziej groźny jest nasz brak wiary w to, że może nas spotkać coś złego!

            Ja, dziecko wychowane w cieniu II wojny światowej, zawsze miałam pretensję o to, że żyjemy przeszłością, że nie umiemy zapomnieć, że ciągle się nam wałkuje w TV te filmy wojenne, powstańcze, te nasze epopeje, krwawe dzieje narodu. Oficjalnie teraz mówię: Zmieniam zdanie! Pamięć, znajomość tych strasznych czasów, pozwalała nam zachować czujność, nie żyć w strachu, ale właśnie rozpoznawać pierwsze symptomy budzącego się zła. Uświadomiłam to sobie, oglądając reportaż na temat Powstania Warszawskiego. Zobaczyłam to wyraźnie, że my, słuchamy o tamtych czasach i wydaje nam się, że to był jakiś thriller, na podstawie fikcyjnych wydarzeń. Bomba atomowa, to dla nas tylko temat z sensacyjnych filmów. Drodzy Polacy, młodzi, którzy planujecie mieć dzieci, rodzice, którzy już je posiadają, dziadkowie, wujkowie itd. Kłócicie się o to, czy dzieci powinny iść w wieku sześciu lat do szkoły, czy siedmiu, czy powinny uczęszczać do gimnazjum, czy nie, jaką bułkę można sprzedawać w sklepiku, rodzaj kaszki, pieluchy mniej lub bardziej przemakalne, smak syropku i kolor wózeczka. Takie ważne sprawy codziennego życia.

Czytaj więcej: Historia lubi się powtarzać, niestety...

Dokąd zmierzasz edukacjo ?

Quo vadis educatio?*

 Eugeniusz Konczak

   Ogłoszona 27 czerwca 2016 roku przez Minister Edukacji Narodowej Annę Zalewską reforma systemu oświaty wprowadza szereg istotnych zmian do funkcjonującego ustroju szkolnego. Budzi ona niepokój zarówno uczniów i rodziców, jak i nauczycieli, samorządów i ośrodków akademickich. Dlaczego? Postaram się pokrótce przedstawić najważniejsze zagrożenia i wskazać długofalowe konsekwencje podjętych decyzji.

Zacznijmy od założeń ministerstwa, które polegają na wprowadzeniu:

-      8-letniej szkoły powszechnej (likwidacja gimnazjów),

-      4-letniego liceum ogólnokształcącego,

-      5-letniego technikum i 5-letniej dwustopniowej szkoły branżowej z 3-letnim pierwszym stopniej i i 2-letnim drugim stopniem (kończącym się maturą zawodową).

Proponowane zmiany wpłyną na cały obszar wychowania i kształcenia. Poniżej przedstawiam możliwe konsekwencje i zagrożenia, jakie one niosą dla poszczególnych elementów struktury edukacyjnej.

Czytaj więcej: Dokąd zmierzasz edukacjo ?

Prawdziwe intencje

Divide et impera – „dziel i rządź”.

Jeszcze kilka tygodni temu wszystkie media zajmowały się planowaną reformą szkolnictwa. Rozpisywano się i mówiono o planowanych zmianach. Jedni je chwalili, za argument przyjmując lepsze dostosowanie do procesu rozwoju młodego człowieka, walkę z przemocą w szkole - uznając, że obecny system doznał porażki. Drudzy ganili, za widmo chaosu w szkolnictwie, zwolnienia nauczycieli, utrudnienia dla ucznia, obciążenia dla samorządów. Wylano wiadra populistycznych haseł. Oczywiście w tej dyskusji przeważała wizja przedstawiana przez przedstawicieli jedynie słusznej linii. Nie patrząc na argumenty widoczne jest parcie władzy na zmianę za wszelką cenę. Gdyby dotyczyło to jedynie poprawy jakości nauczania i komfortu funkcjonowania ucznia w systemie oświatowym, to można by było polemizować ale czy tutaj właśnie o to chodzi ? Może warto spojrzeć na to zagadnienie trzeźwo ale pod zupełnie innym kątem ? Jakie mamy doświadczenia w funkcjonowaniu obecnej władzy, czym ona się charakteryzuje? - nie ważne jak, nieważne gdzie – „sami swoi”! Bez względu na kompetencje, wyłącznie za zasługi, stołki tylko dla swoich – to są podstawowe kryteria jaką posługuje się dzisiejsza władza !

Czytaj więcej: Prawdziwe intencje