Historia lubi się powtarzać, niestety...

Urszula Wilma

King Kong powrócił…

            Zauważyłam, że my wszyscy, czyli KOD, inne stowarzyszenia pro-demokratyczne, grupy sprzeciwu, rebelianci internetowi i indywidualne walczaki, idziemy w niewłaściwym kierunku. Naszym problemem wcale nie jest PIS. Z PISu, to my się możemy co najwyżej pośmiać, bo jest śmieszny. Naszym problemem jesteśmy MY! Każdy z nas indywidualnie i jako społeczeństwo polskie w ogóle. Jest w nas coś takiego, co umożliwia nam wypieranie rzeczywistości. Brak wiary w to, że my, sami, możemy coś zrobić, odnieść sukces, że jesteśmy ważni, nie jest rzeczą najgorszą. Znacznie bardziej groźny jest nasz brak wiary w to, że może nas spotkać coś złego!

            Ja, dziecko wychowane w cieniu II wojny światowej, zawsze miałam pretensję o to, że żyjemy przeszłością, że nie umiemy zapomnieć, że ciągle się nam wałkuje w TV te filmy wojenne, powstańcze, te nasze epopeje, krwawe dzieje narodu. Oficjalnie teraz mówię: Zmieniam zdanie! Pamięć, znajomość tych strasznych czasów, pozwalała nam zachować czujność, nie żyć w strachu, ale właśnie rozpoznawać pierwsze symptomy budzącego się zła. Uświadomiłam to sobie, oglądając reportaż na temat Powstania Warszawskiego. Zobaczyłam to wyraźnie, że my, słuchamy o tamtych czasach i wydaje nam się, że to był jakiś thriller, na podstawie fikcyjnych wydarzeń. Bomba atomowa, to dla nas tylko temat z sensacyjnych filmów. Drodzy Polacy, młodzi, którzy planujecie mieć dzieci, rodzice, którzy już je posiadają, dziadkowie, wujkowie itd. Kłócicie się o to, czy dzieci powinny iść w wieku sześciu lat do szkoły, czy siedmiu, czy powinny uczęszczać do gimnazjum, czy nie, jaką bułkę można sprzedawać w sklepiku, rodzaj kaszki, pieluchy mniej lub bardziej przemakalne, smak syropku i kolor wózeczka. Takie ważne sprawy codziennego życia.

Czytaj więcej: Historia lubi się powtarzać, niestety...

Prawdziwe intencje

Divide et impera – „dziel i rządź”.

Jeszcze kilka tygodni temu wszystkie media zajmowały się planowaną reformą szkolnictwa. Rozpisywano się i mówiono o planowanych zmianach. Jedni je chwalili, za argument przyjmując lepsze dostosowanie do procesu rozwoju młodego człowieka, walkę z przemocą w szkole - uznając, że obecny system doznał porażki. Drudzy ganili, za widmo chaosu w szkolnictwie, zwolnienia nauczycieli, utrudnienia dla ucznia, obciążenia dla samorządów. Wylano wiadra populistycznych haseł. Oczywiście w tej dyskusji przeważała wizja przedstawiana przez przedstawicieli jedynie słusznej linii. Nie patrząc na argumenty widoczne jest parcie władzy na zmianę za wszelką cenę. Gdyby dotyczyło to jedynie poprawy jakości nauczania i komfortu funkcjonowania ucznia w systemie oświatowym, to można by było polemizować ale czy tutaj właśnie o to chodzi ? Może warto spojrzeć na to zagadnienie trzeźwo ale pod zupełnie innym kątem ? Jakie mamy doświadczenia w funkcjonowaniu obecnej władzy, czym ona się charakteryzuje? - nie ważne jak, nieważne gdzie – „sami swoi”! Bez względu na kompetencje, wyłącznie za zasługi, stołki tylko dla swoich – to są podstawowe kryteria jaką posługuje się dzisiejsza władza !

Czytaj więcej: Prawdziwe intencje

Przekujmy porażkę w zwyciestwo !

Urszula Wilma

PORAŻKA?

            Taki dzień: mnóstwo drobnych, niezbyt ważnych spraw, kumulacja kilku problemów i człowiek ma doła. Do tego wszystkiego kongres wyborczy PIS-u i stek bzdur podany w pigułce nie do przełknięcia. Niesmak, niedowierzanie, wstyd. I ten człowiek, ponoć prezydent, niezwykle zakochany w swej partii i podekscytowany słowami prezesa. Widziałam, jak większość z was, wiele obrzydliwych filmów pornograficznych, ale czegoś tak wulgarnego w swej wymowie jak wypowiedź tego biednego człowieka - nigdy. Są różne rodzaje gwałtów, ale gwałt na ludzkim mózgu jest chyba najgorszy. Szeroko otwieramy oczy i nie możemy uwierzyć, widząc faceta, który wyraźnie czuje erotyczną wręcz przyjemność z publicznego upokarzania się. Trzeba bardzo kochać swój kraj, by w takiej sytuacji się od niego nie odwrócić. Zawsze wydawało się, że owszem, inne narody mają swoje fobie, swoje wady, z których się śmiejemy, ale MY? MY JESTEŚMY PRZECIEŻ NORMALNI! A tu nagle coś takiego, takie upodlenie człowieka przed kamerami wszystkich stacji. Chyba bym się mniej wstydziła, gdyby się obnażył...

             Najczęściej używanym ostatnio słowem w wielu komentarzach było słowo „bezsilność”. Tak, ja też ją odczuwam. Może to dlatego, że chciałabym już natychmiast to wszystko zmienić i odwrócić. Ale – jak pisałam już wcześniej - nie wierzę, by nagle coś mogło się wydarzyć, by karta się odwróciła. Chyba tylko nagła rezygnacja i odejście prezesa Kaczyńskiego mogłoby osłabić ten niszczący wszystko walec. Ale dziś widzę to wszystko już nieco inaczej. Nie zmieniło się tylko to, że uważam, iż czeka nas naprawdę długa i ciężka walka o powrót na właściwą drogę. Oczywiście moglibyśmy wyjść na ulicę, zacząć niszczyć i palić i wtedy zwycięstwo przyszłoby może szybciej, ale nie chcemy ofiar ani zniszczeń. Ale przede wszystkim nie chcemy odnieść zwycięstwa na chwilę, a potem znowu się bać, że to może się powtórzyć. Konieczna jest wieloletnia praca u podstaw w celu wypracowania takich postaw obywatelskich, by stworzyć ludzi odpowiedzialnych za swoje wybory, znających ich konsekwencje. Nie pozwólmy już nigdy ludziom zgłupieć na punkcie jakiegoś populistycznego, socjalnego programu, którego realizacja zniszczy podstawy wolnego rynku i demokracji. Uczmy ludzi podstaw ekonomii, filozofii, wiedzy o społeczeństwie. Uczmy patrzeć trochę dalej, niż do kolejnej wypłaty 500+.

Czytaj więcej: Przekujmy porażkę w zwyciestwo !

Kołysanka dla rozumu i sumienia

Francisco Goya - Gdy rozum śpi, budzą się demony

Karolina Janczukowicz
W natłoku prawdziwie wstrząsających wydarzeń, których dostarczyły nam ostatnie tygodnie, plagiat przemówienia dokonany przez Melanie Trump na konwencji wyborczej republikanów wydaje się czystą rozrywką na miarę ploteczek z tzw. ‘prasy kobiecej’. W końcu nie można porównywać horroru zamachu w Nicei czy konsekwencji próby puczu w Turcji, lub nawet Brexitu do tego, że treści przemówienia przedwyborczego Michelle Obamy sprzed ośmiu lat usłyszeliśmy ponownie z ust żony Donalda Trumpa, człowieka, który swoją popularność wśród Amerykanów zawdzięcza temu, że jego słów nie można traktować poważnie. Już pojawiają się różnorakie wyjaśnienia, takie jak brak profesjonalizmu sztabu ją przygotowującego, spisek przeciwników politycznych czy też znajomo brzmiące stwierdzenia szefa kampanii jej męża, że to nie był plagiat tylko kilka powtórzonych słów.

Czytaj więcej: Kołysanka dla rozumu i sumienia

To już kiedyś było...

Marek Chroń

Déjà vu

       Od dłuższego czasu, oglądając programy publicystyczne, słuchając wypowiedzi polityków lub komentatorów, mam nieodparte wrażenie, że doznaję swoistego déjà vu. W końcu nie wytrzymałem i postanowiłem sprawdzić, skąd to mam. Wystarczył rzut oka na półkę z książkami i ... olśnienie! Wszystko stało się jasne, gdy obok siebie stoją: „Największa grabież w historii. Jak bolszewicy złupili Rosję” Seana Mc Meekina, „Rosja bolszewików” Richarda Pipesa i „Zapiski oficera armii czerwonej” Sergiusza Piaseckiego. Historia zatoczyła koło i dlatego tak łatwo przewidzieć przyszłość, która niestety wydaje się złowroga.

     Było już wszystko: grabieże, pożary, niszczenie świadectw kultury, budowa pomników rewolucji, pisanie nowej historii, retuszowanie zdjęć, więzienie przeciwników politycznych, ustanowienie jedynej prawdy, zawłaszczenie struktur państwa aż do uczynienia z wodza, namiestnika Boga lub niego samego. Do władzy doszli wtedy ludzie, których w żaden sposób nie można było nazwać „odpowiedzialnymi politykami” czy „specjalistami”; ludzie pozbawieni wiedzy na temat gospodarki i zasad ekonomii, wyznający kult wodza, przejęci strachem o raz zdobyte koryto i gotowi zrobić wszystko, by przypodobać się swojemu „panu”; ludzie, którzy zdawali sobie doskonale sprawę ze swojej niekompetencji i z tego, że są z nadania partyjnego, więc stale grozi im widmo niebytu, gdy znajdą się w niełasce wodza. Ich niekompetencja sprawiała, że byli łatwo sterowalni, zaś wdzięczność za nominację kazała wykonywać rozkazy absurdalne, pozbawione logiki i sensu. Częstym skutkiem tego działania był efekt „spalonej ziemi”, a świadomość rzeszy wiernych czekających na potknięcie była motorem do brnięcia dalej w świat absurdu.

Czytaj więcej: To już kiedyś było...