Strajk Obywatelski - Polska, 13 grudnia 2016

 

W ponad 80 miastach w Polsce i w wielu na świecie odbyły się wczoraj demonstracje, pikiety i przemarsze – wszystkie pod hasłem ”Strajku Obywatelskiego”, inicjatywy Radomira Szumełdy, koordynatora Regionu Pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji. Choć KOD był głównym organizatorem tego wydarzenia to wyraźnie była widoczna troska o podkreślenie jego ogólnego charakteru, bez podziałów na partie polityczne, organizacje i stowarzyszenia pozarządowe. Wydaje się, że ten zamiar w pełni udał się organizatorom. Manifestacje odbywały się pod hasłem wspólnych 13 postulatów obejmujących całość problemów politycznych i społecznych nurtujących tą część społeczeństwa, która od października zeszłego roku decyduje się konsekwentnie na krytykę poczynań rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz Prezydenta Andrzeja Dudy. Manifestacje zgromadziły wiele osób, ożywiły się mniejsze miejscowości, gdzie tego typu demonstracje odbywały się po raz pierwszy. Dało się zauważyć dużą mobilizację i determinację do ukazania w jednoznaczny sposób  powodów swojego oburzenia. Wyraźnie też wyczuwało się wśród manifestujących przekonanie o konieczności jeszcze silniejszego prezentowania swojego niezadowolenia, wszędzie też akcentowano konieczność współdziałania różnych partii opozycyjnych w parlamencie i podczas najbliższych wyborów. Na tym tle charakterystyczna wydaje się wypowiedź jednego z mówców na zgromadzeniu na Długim Targu w Gdańsku – przywołał on nie tylko imiennie przywódców opozycji parlamentarnej, wzywając ich do stworzenia wspólnego frontu odmowy ale również podkreślił ich odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie tego przedsięwzięcia.

Czytaj więcej: Strajk Obywatelski - Polska, 13 grudnia 2016

Pamiętajmy, zawsze...

In memoria*

 

„Trzeba przywrócić szacunek do ludzkiej pracy. Zapewnić poszanowanie dla praw i porządku, trzeba zagwarantować bezpieczeństwo osobiste każdemu, kto chce spokojnie żyć i pracować” – wszyscy marzymy o spokojnej pracy, dostatnim życiu i realizacji naszych planów. Wydawałoby się, że nic i nikt temu zagrozić nie może. Czemu zatem tak wielu ludzi zaczyna się czuć niekomfortowo we własnym państwie? Dlaczego słowa o pozornie oczywistej i pokojowej wymowie wzbudzają co najwyżej wzruszenie ramion, a często także oburzenie i protest? Ano dlatego, że słowa coraz częściej zaczynają się rozmijać z podejmowanymi działaniami.

Mówiąc o „większości społeczeństwa”, czyni się wszystko, aby zadowolić nieco ponad 5 milionów dorosłych obywateli i tylko ich. Mówiąc „naród tak chce”, podejmuje się działania łamiące Konstytucję, uchwaloną ponoć w imię i dla dobra tegoż właśnie narodu. Tymczasem, ostrożnie licząc, ponad 40% narodu żyje z przekonaniem, że nie ma jakiegokolwiek wpływu na to, co w Polsce się dzieje; mało tego – ma pewność, iż to, co się dzieje, dzieje się ze stratą dla jego interesu. Określana różnorakimi epitetami część społeczeństwa obserwuje stopniowe okradanie Polski ze wszystkich zdobyczy, jakimi się nasz kraj szczycił przez ponad 25 lat przemian. Na domiar złego aktualny rząd każe tym obywatelom uwierzyć, że to, czego do tej pory doświadczali, w czym aktywnie uczestniczyli i co widzieli na własne oczy, to - kolokwialnie mówiąc - ściema, miraż i nieprawda. Odczucia te potęgowane są dodatkowo faktem, że mimowolny udział w tych przemianach traktowany jest jako swoisty grzech pierworodny, uzasadniający dzisiejsze odsunięcie na margines i konieczność ustąpienia nowej fali - tym razem prawdziwych - Polaków i patriotów.

Czytaj więcej: Pamiętajmy, zawsze...

Upiorny karnawał trwa

Ekshumacje – po co i dlaczego?

   Po prawie siedmiu latach od tragicznej katastrofy lotniczej fundowana jest nam kolejna odsłona tego dramatu. Tym razem postanowiono wykopać ofiary i przyjrzeć im się z bliska. Być może ten i ów nie widział, jak wyglądają ofiary wypadku lotniczego, zwłaszcza po tylu latach i chciałby tę wiedzę posiąść dokładniej. Zanurzyć się w tej traumie ponownie, odspawać stalowe trumny i zajrzeć, obejrzeć, poczuć, aby w efekcie końcowym powiedzieć: „No fakt, strasznie to wygląda”.  

   Nie chodzi przecież o znalezienie jakichkolwiek śladów czegokolwiek… To nawet najbardziej zagorzali zwolennicy teorii spiskowej wiedzą doskonale – nie to przecież jest ważne. Tak zwana komisja smoleńska nie ma żadnych dowodów na zamach i sztuczne mnożenie kolejnych kwestii ma uzasadniać jedynie konieczność jej prac. Ważne, aby klimat pozornych niedomówień trwał, wątpliwości dawno wyjaśnione wciąż były tajemnicze a mityczna brzoza urastała do rangi problemu, nad wyjaśnieniem którego spędzają czas liczne rzesze (podobno znakomitych) fachowców. Aby zbijać kapitał polityczny, potrzebne jest ciągłe podawanie paliwa – raz będzie to mgła, nieprecyzyjne podanie głębokości ziemi wykopanej w Smoleńsku, pozorne niedomówienia wynikające ze spotkania Tusk – Putin, a raz ekshumacja ofiar…  

   Nikt nie wie, po co i dlaczego? Właściwie to wiadomo… Chodzi o ciągłe podtrzymywanie poczucia niepewności w części społeczeństwa wyznającej magiczne podejście do rzeczywistości, czyli niezdolnej do uwierzenia, że katastrofa może się wydarzyć i może być konsekwencją niekorzystnego splotu okoliczności i błędów ludzkich. Ta część potrzebuje przewodnika, który przeprowadzi ją przez niepewny grunt. Tę rolę pragnie odegrać Antoni Macierewicz – to jest jego metoda trwania w polityce i udziału we władzy. Dlatego ten nieszczęsny karnawał smoleński musi trwać tak długo. To jest także sposób na uniknięcie niewygodnych pytań o przeszłość i teraźniejszość. Temu właśnie służą ekshumacje ofiar.  

   Protestują już nawet niektórzy hierarchowie kościoła katolickiego, dotychczas stosunkowo łagodnie wypowiadający się o polityce PiS. Nieważny jest bezsilny krzyk części rodzin tych, co zginęli, nieważne jest cierpienie bliskich. Istotne jest spełnienie oczekiwań i potrzeb najpotężniejszego polityka w kraju. Dramatem Polski jest fakt, że do tej rangi urasta człowiek, wokół którego rosną wątpliwości, sieci różnorakich powiązań wokół niego gęstnieją, zaś rodzące się pytania nie mogą doczekać się odpowiedzi.

Tomasz Bemben


13 grudnia 2016 - strajk obywatelski w Polsce

13 GRUDNIA  OBYWATELSKI STRAJK     

  Dlaczego 13 grudnia ? Dla tych, co urodzili się po 13.12.1981 roku: Wtedy rząd komunistyczny siłami wojska i policji zdławił ruch Solidarności, zalążki demokratycznej Polski. Dla mnie osobiście ten dzień był najgorszym w życiu. Musiałem wyjść z domu i opuścić rodzinę. Bałem się wychodzić na ulice, bałem się ,że zostanę wywieziony na Syberię. Potem były aresztowania, zakaz pracy, paszport w jedną stronę. Najgorszym było jednak poczucie obcości. Nikt nikomu nie ufał, nie wiadomo było, kto donosił. Wszyscy pozamykali się w swoich małych, smutnych światkach. Brak było szerszych więzi społecznych, zapanowała niemoc i  zniechęcenie. Społeczeństwo pękło. Byli ci, co pełnymi garściami czerpali przywileje z faktu należenia do partii, byli też ci, co musieli biedować , a ich głos się nie liczył. Gospodarczo, społecznie  cofnęliśmy się o 10 lat. Byliśmy krajem biednym. To wszystko za sprawą jednej rządzącej partii, pomylonych, szalonych idei oraz cynicznych, aroganckich polityków, którzy okradali kraj, nasze fundusze emerytalne przeznaczali na wojny z kapitalizmem, fałszowali historię, rujnowali gospodarkę i obywateli, dążyli do wychowania podług jednej obowiązkowej idei, prześladowali rolników, rzemieślników, podsycali nastroje nacjonalistyczne, odcinali nas od reszty świata. Za sprawą propagandowej machiny, w której główną rolę odgrywała TVP usiłowano nieporadnie przekonać nas, że władza działa w imieniu i dla dobra ludu. Nazywano to demokracją socjalistyczną.    

Czytaj więcej: 13 grudnia 2016 - strajk obywatelski w Polsce

Terapeuci przeciwko "trumpizmowi"

Przedstawiamy kolejny, tym razem ostatni, tekst poświęcony wyborom w USA. Może on byc ciekawym uzupełnieniem ostatniego artykułu pani Barbary Nykiel - Herbert

 

http://citizentherapists.com/manifesto/

Manifest grupy terapeutów obywatelskich

przeciwko trumpizmowi

Jako psychoterapeuci praktykujący w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy istotnie zaniepokojeni wzrostem ideologii trumpizmu, którą postrzegamy jako zagrożenie dobrobytu ludzi, na losie których nam zależy oraz jako zagrożenie samej demokracji amerykańskiej. Nie możemy milczeć, gdy jesteśmy świadkami wzrostu skali przejawów amerykańskiej formy faszyzmu. Możemy wykorzystać owocnie ten okres kryzysu by pogłębić nasze przywiązanie do demokracji amerykańskiej.

Co to jest trumpizm?

Trumpizm jest ideologią, a nie konkretną osobą, która może przetrwać i wzrastać po wyborach prezydenckich nawet jeśli Donald Trump je przegra. (Jej warianty można zauważyć na obszarze całej Europy.) Trumpizm to zestaw idei dotyczących życia publicznego oraz zestaw praktyk stosowanych w praktyce życia publicznego charakteryzujących się:

 

    • Traktowaniem jako kozłów ofiarnych i wykluczanie grup ludzi, postrzeganych jako zagrożenie, w tym imigrantów i mniejszości religijnych.
    • Degradowaniem, ośmieszaniem i poniżaniem rywali i krytyków.
    • Promowanie Człowieka Silnej Ręki który:
      • Odwołuje się do strachu i gniewu
      • Obiecuje, że rozwiąże nasze problemy jeśli tylko mu zaufamy
      • Pisze historię na nowo i ma w pogardzie prawdę
      • Nigdy nie przeprasza ani nie przyznaje się do popełnionego błędu mającego konsekwencje
      • Nie widzi jakiejkolwiek potrzeby stosowania racjonalnej perswazji
      • Podporządkowuje sobie kobiety twierdząc, że idealizuje je
      • Podważa znaczenie instytucji życia publicznego takich jak sądy, wtedy, gdy działają one w sposób niezawisły niezgodnie z jego oczekiwaniami
      • Podkreśla nadrzędność narodowego interesu nad prawem międzynarodowym i szacunkiem wobec innych narodów
      • Zachęca do stosowania i wybacza podejmowanie aktów przemocy publicznej stosowane przez swoich zwolenników.

Czytaj więcej: Terapeuci przeciwko "trumpizmowi"