Dekalog po nowemu?

Dekalog – jak PiS i Kościół stosują w życiu przykazania Boże

Poniżej 10 przykazań Bożych. Przyjrzyjmy się jak w obecnych czasach stosuje się te dość proste przykazania w życiu codziennym. Szczególnie zwrócić należy uwagę na osoby, które mienią się być żarliwymi katolikami.

Ad.1 Nie będziesz miał cudzych Bogów przede Mną – oznacza to nic innego, jak uznanie, że Bóg jest tylko jeden i jego należy czcić. Wygląda na to, że w grupie zwolenników PiS mają nowego Boga – Lecha Kaczyńskiego – odprawia się miesięcznice jego śmierci. Podobnie traktują Jarosława Kaczyńskiego – co powie - traktowane jest jak „święte słowa” Czyżbyśmy wracali do pogaństwa ? Wielobóstwo na każdym kroku? „Wierzący nie powinien czcić przyrody, uznawać wszechwładzy państwa, jak naziści i komuniści (ani też uznawać go za źródło zasad życia i oparcie, jak dzisiejsi biurokraci, w śmieszny sposób entuzjazmować się idolami z mediów; wierzyć w zabobony” (z Tygodnika „Idziemy” 07.02.2010)

A Kościół? Coraz większe budowle, pełne bogactwa, złoceń – nigdzie w żadnym Piśmie Świętym nie znajdziemy nakazania Boga, aby takie świątynie budować – a więc komu one służą? Czy władzom kościelnym, żeby poczuły się jak sam Bóg? To jest nic innego jak bałwochwalstwo.

Czytaj więcej: Dekalog po nowemu?

Była Minister Edukacji o deformie.

Notatka ze spotkania z Katarzyną Hall w Klubie Przyjaciół Sopotu: 07.03.17

Spotkanie odbyło się w Galerii Sztuki i dotyczyło wprowadzanej reformy edukacji:

Kluczowe problemy:

Wyzwania i potencjał:

Pani Hall zaczęła rozmowę od pozytywnych stron nadchodzących zmian: że często system ulega stagnacji i dopiero kiedy ktoś coś odgórnie ruszy, zaczynamy się zastanawiać jak to lepiej zmienić – zaczynamy być rozwojowi i twórczy.

Koszta – powiaty a gminy:

Problemem od którego zaczęła to problem kosztów, przede wszystkim relokacji państwowych pieniędzy na edukację. Na poziomie miast o randze powiatu ta relokacja oznacza zamieszanie, bo w inny sposób będą przyznawane środki, ale najpoważniejszy problem za dwa lata będą miały gminy, bo odpowiednio więcej pieniędzy pójdzie do liceów a mniej tam gdzie były podstawówki z gimnazjami.

Konfliktogenność:

To pociągnie za sobą konflikty o przydział środków. Dodatkowo konflikty zaczną powstawać tam gdzie będzie niezadowolenie z nowej siatki szkół: w dużych miastach jedna kluczowa ulica może oznaczać dla jakiejś szkoły być albo nie być. Podsumowując, określiła wprowadzane zmiany jako bardzo konfliktogenne.

Podstawa programowa:

Ciekawą uwagą odnośnie podstaw programowych było to, że tak jak niespójne są nauki przyrodnicze, które wyglądają jakby były pisane przez kilka różnych osób się ze sobą nie konsultujących, tak podstawy dla historii i polskiego są spójne, tylko ideologicznie idące w „innym” kierunku.

Ramy kształcenia:

Jako kluczowe dla wszystkich zainteresowanych określiła sejmowe głosowanie nad przydziałem godzin na poszczególne przedmioty. Głosowanie to w momencie naszego spotkania jeszcze nie nastąpiło, a to ono może najbardziej decydować o tym jak znośne lub nie będzie faktyczne nauczanie. Do tej pory, kierunek zmian w systemie oświaty był taki, że szkoły dostawały coraz więcej autonomii w decyzjach dotyczących w której klasie czego dokładnie uczyć. Narzucone były tylko ogólne ramy. Ratowało to zwłaszcza małe szkoły które nie posiadały wystarczająco godzin dla nauczyciela jakiegoś przedmiotu, dzięki temu mogły np. raz na kilka lat wprowadzać jakiś przedmiot, albo mieć klasy łączone. Obecnie przydział godzin ma być b. sztywny – odbiera inicjatywę nauczycielowi, i elastyczność organizacyjną szkole.

Przykład Sopotu:

Następnie zabrał głos drugi gość spotkania p. Krzysztof Bagiński, Radny Sopotu odpowiedzialny za sprawy oświatowe: omówił likwidację gimnazjów i sytuację Sopotu, które teoretycznie bardzo komfortowo przechodzi zmiany w oświacie. Razem z p. Hall mówili o roli gimnazjów – pieniądzach, które szły na ich wyposażenie, a p. Hall wspomniała o roli gimnazjów w budzeniu aspiracji Polaków. Wymieniła to oraz wydłużenie okresu kształcenia powszechnego jako główne czynniki zmniejszające różnice w starcie w przyszłość pomiędzy wielkimi aglomeracjami a małymi miejscowościami i wioskami.

W tym kontekście mówiła jak ważne dla poprzedniej reformy było obniżenie obowiązku przedszkolnego do pięciolatków – gdyż im szybciej dziecko rozpoczyna edukację, tym lepiej sobie z nią radzi. Mówiła, że w założeniach za jej czasów obowiązkowa edukacja przedszkolna miała być jeszcze bardziej wydłużona, a nie jak się dzieje obecnie – skracana.

Czytaj więcej: Była Minister Edukacji o deformie.

Siedem grzechów

 

7 głównych grzechów polskich

Jan Twardowski

W niedzielny poranek zazwyczaj czas w telewizji publicznej zarezerwowany jest na „Ziarno” – dzisiaj dzieci mogły dowiedzieć się o 7 grzechach głównych. Patrzyłem na to trochę przypadkowo kątem oka bowiem telewizor wisiał nad bieżnią, na której katuję się właśnie w niedzielę. Nie ukrywam, że program zainspirował mnie trochę bo brakowało w nim niewątpliwie przykładów z życia, które umożliwiłyby dzieciom zrozumienie o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Postanowiłem zatem uzupełnić nieco przekaz aby go uczynić bardziej zrozumiałym i przystępnym – przykłady z życia zawsze pomagały zrozumieć nawet najbardziej trudne pojęcia:

Czytaj więcej: Siedem grzechów

Artykuł 190 - czy prokuratura stoi poza prawem?

Mirosław Przylipiak

Brak znamion czynu zabronionego

Przyszedł do mnie list z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w odpowiedzi na pozew, który złożyłem blisko rok temu, w którym skarżyłem członków rządu Beaty Szydło o łamanie art. 190 Konstytucji RP poprzez odmowę publikowania prawomocnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Jest to już trzecie pismo w tej sprawie. Najpierw bowiem, w kwietniu ubiegłego roku Prokuratura zawiadomiła mnie, że odmawia wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Następnie – we wrześniu – że jednak śledztwo wszczyna (skądinąd wiadomo, że stało się to na polecenie sądu). Teraz ta sama Prokuratura w piśmie podpisanym przez starszego referenta Anetę Trzaskę informuje mnie, że postanowiła umorzyć śledztwo „wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego”.

Hm… artykuł 190 Konstytucji RP w punkcie pierwszym stanowi, że „Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”, a w punkcie drugim, że orzeczenia te „podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu”. Żaden paragraf Konstytucji ani innych przepisów nie pozwala władzy wykonawczej, czyli rządowi, oceniać orzeczeń TK i publikować tylko te z nich, które uzna za stosowne. To, że Konstytucja RP została brutalnie złamana, widać więc gołym okiem i powinno być oczywiste dla każdego. Powinno, a jednak nie jest, między innymi dla tych, którzy są powołani nie tylko do tego, aby prawa przestrzegać, ale także do tego, aby przestrzeganie prawa nadzorować: prokuraturę oraz Prezydenta RP, skądinąd doktora nauk prawnych.

Kultura prawna w Polsce jest niska, najlepiej określą ją kultowe zdanie z kultowego filmu: „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Innymi słowy, prawo jest dobre, jeśli nam służy, jeśli zaś nam nie służy, można je łamać i obchodzić. Postępowanie funkcjonariuszy dojnej zmiany, którzy się kierują wyłącznie własnym interesem, tylko takie podejście umacnia. Spustoszenie, jakie obecna władza czyni w tej dziedzinie, trzeba będzie odrabiać latami, tak jak latami będą odrastać brutalnie wycinane obecnie drzewa i lasy. Trzeba zrobić wszystko, aby ci, którzy są winni tych spustoszeń, nie uniknęli odpowiedzialności.

 

NACZELNIK ZŁEJ ZMIANY

Kandydat na Naczelnika Państwa - Jarosław Kaczyński - marzy o tym, aby zostać zbawcą narodu. Większość obywateli jednak tego nie chce, co rodzi u niego irytację. Jego ulubioną rozrywką jest rodeo, więc występuje w tym „teatrze życia codziennego” jako dzielny kowboj, który ujeżdża byka o nazwie Polska. Byk ma być pokorny i „nie fikać” . Taki układ pasuje wielu ludziom w Polsce. Panuje przekonanie, że Polakami nie da się inaczej rządzić niż za pomocą silnego przywódcy, który „weźmie ich za ryj”. Nie dyskutując z tą tezą, można się zapytać, czy J. K. spełnia warunki, by zostać pogromcą Polski? Mówi się, że jest sprawnym politykiem, że wśród przeciwników budzi strach i że ma wizję kraju. Tak sądzą ci, dla których wartościami nie są wolność czy sprawiedliwość, lecz lojalność wobec grupy kierowanej przez autorytet. Jaki jest naprawdę program J.K.? To władza. Reszta ma się wpasowywać (na bieżąco) do tego celu. Ignorancja J.K. w zakresie gospodarki czy polityki zagranicznej jest porażająca. Mógłby mieć od tego mądrych ludzi ale z tym właśnie ma problem - chce zarządzać krajem na podobieństwo PiS, czyli partii wodzowskiej, niedemokratycznej. To on chce decydować o miejscu każdego. Nie ma dyskusji - jest tylko dyktat Prezesa. Kto się nie podporządkuje, ten wylatuje. Prezes uwielbia poniżać ludzi ć, uzależniać ich od siebie. Eliminuje z otoczenia każdego, kto wybijałby się intelektualnie, gdyż boi się osób mądrzejszych od siebie. Zostają więc same miernoty i cynicy, z którymi trudno robić ambitne plany. Nie negując celów reform PiS-u, nie ulega wątpliwości, że gdyby je przeprowadzali specjaliści, a nie dyletanci, ich realizacja byłaby bardziej skuteczna.

Czytaj więcej: NACZELNIK ZŁEJ ZMIANY