Żołnierze Wyklęci - Niezłomni

Zdj. http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/938845,Hieronim-Dekutowski-ps-Zapora-zolnierz-niezlomny

"Czegóż się obawiacie ? Przecież dzierżymy w rękach pełnię władzy. Skazujemy kogo chcemy , udzielamy łaski - komu chcemy ...

Zrozumcie jesteśmy wszystkim "  Nikołaj Jeżow , szef NKWD

Piotr Oszast

Tego tekstu nie można zacząć  inaczej ….  Jest 1 marca 1951 roku, osławione więzienie Mokotowskie. Tutaj chwilę temu wykonano wyrok na siedmiu oficerach Armii Krajowej, członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Strzałem w tył głowy zamordowani zostali: ppłk. Łukasz Ciepliński, major Mieczysław Kawalec, kapitan Józef Batory, major Adam Lazarowicz, kapitan Franciszek Błażej, por. Karol Chmiel i por. Józef Rzepka.
       Wolność i Niezawisłość jako zrzeszenie od samego początku pragnęło jednego, opuszczenia terenów Polski przez Armie Czerwoną i NKWD.  Nie zgadzała się z ustaleniami które zapadły w Jałcie.    
     Musiało upłynąć 60 lat, wielu ludzi nie doczekało tego dnia, dopiero w 2011 roku za prezydentury Bronisława Komorowskiego przeprowadzono głosowanie w  wyniku którego, dzień 1 marca ogłoszono Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Należy pamiętać, iż pierwszym orędownikiem tej uchwały był Prezydent Lech Kaczyński.
      Przegłosowanie tej uchwały rozpoczęło ciągle jeszcze  niezakończoną debatę, czy byli to faktycznie  Żołnierze Wyklęci, czy może  jednak Przeklęci,  jak sugerował Kazimierz Kutz w filmie „Znikąd donikąd". Osobiście nie polecam samego filmu, który jest obrazem stronniczym i subiektywno-polityczną oceną reżysera.
      Po zakończeniu wojny i rozpoczęciu okupacji wyzwoleńczej przez wojska radzieckie polscy partyzanci, którzy nie godzili się, by ojczyzna znalazła się znów pod okupacją, musieli ponownie uciekać do leśnych kryjówek. W tym tekście pozwolę sobie przywołać skrótowo pamięć tych wspaniałych ludzi, jak również wskazać tych, którzy zapomnieli, iż będąc w „lesie” nadal byli Żołnierzami Wojska Polskiego.

Czytaj więcej: Żołnierze Wyklęci - Niezłomni

Czego bronimy?

kolubryna sRyszard Brzycki
Nazywamy się Komitetem Obrony Demokracji, ale czego my bronimy? Wolnych mediów?
Wypracowanych przez ćwierć wieku zasad służby cywilnej? Prokuratur i sądów wolnych od nacisków politycznych tego, kto się do władzy dorwie (słowa „dorwie” używam celowo)? Może bronimy skrzywdzonych ustawą 500+ dzieci, które pięciu stów nie dostaną? A może bronimy tych dzieci, które je dostaną wbrew zasadom zwykłej, ludzkiej przyzwoitości, która ma się nijak do wchodzącej w życie ustawy?

Czytaj więcej: Czego bronimy?

Nie ma Polaka bez haka?

V sMagdalena Lesiewicz

Dlaczego my Polacy tak bardzo lubimy sami się pogrążać? Dlaczego nie potrafimy doceniać tego co mamy? Dlaczego nie chcemy być dumni z największych symboli naszej historii? Gdziekolwiek w świecie nie zapytasz z czym kojarzy Ci się upadek komunizmu, każdy kto wie co to komunizm odpowie z Polską i Wałesą? Dlaczego z tego nie korzystamy? Dlaczego tak bardzo wierzymy w spisek? Czy nam Polakom nie mogło zdarzyć się coś dobrego i szczerego? Nie zasługujemy na to? Czy to, że tak negujemy wszystko, co jest naszym sukcesem, to przejaw kompleksów? Przecież Polak niesterowany przez obce mocarstwo nie byłby w stanie czegoś takiego zrobić? Tyle lat byliśmy w niewoli. Zabory, okupacja, socjalizm. Tyle lat mówiono nam co mamy robić, więc i w tym przypadku przecież musiało tak być… Nie jesteśmy w stanie uwierzyć w to, że komuś mogło się udać, ze odniósł sukces. Niby z jakiej racji jest taki wyjątkowy? Tu musi być drugie dno! Znajdźmy na niego haki! Wyciągnijmy teczki! Zniszczmy go! Po co się wychylał i jeszcze nadal śmie się tym chwalić!

Czytaj więcej: Nie ma Polaka bez haka?

Wspomnienia o Lechu

skrzynka zdjecia sPiotr Kapczyński

Pierwszy raz Lecha Wałęsę spotkałem w 1978 roku przypadkowo w pociągu z Warszawy do Gdańska, gdy wracał z Joanną i Andrzejem Gwiazdą oraz Alinką Pieńkowską z pierwszego spotkania WZZ-tów z KOR-em ( Wolne Związki Zawodowe, Komitet Obrony Robotników).

Z Gwiazdami i Alinką znałem się z działalności opozycyjnej. W pociągu było sporo czasu. Wałęsa łatwo nawiązał rozmowę m.in. na temat czy rządzący Polską, np. Gierek mogą kierować się pozytywnymi, w ich przeświadczeniu, intencjami. Uderzyła mnie jego dociekliwość i to że w rozmowie nie tyle chciał mnie do czegoś przekonać, ale bardziej dowiedzieć się.


Następne spotkanie, które dość dobrze pamiętam, miało miejsce w jego mieszkaniu na Stogach. Przywiozłem mu wówczas Robotnika do kolportażu. Akurat był to jego pierwszy dzień pracy, chyba w Elektromontażu. Opowiadał nie kryjąc zadowolenia, że od razu w swoim warsztacie zrobił coś w rodzaju stolika z bibułą. Wszystkim, którzy do niego, jako zakładowego elektryka, przychodzili proponował bibułę i informował o WZZ-tach. Pamiętam, że byłem zachwycony jego entuzjazmem.

Czytaj więcej: Wspomnienia o Lechu

Subiektywnie o marynarce Lecha W.

marynarka vintage sTomasz Bemben
Sierpień 1980 – gorące lato, nie tylko w polityce. Z nieba leje się żar, słońce piecze niemiłosiernie… Zamieszanie na ulicach, ciche rozmowy pomiędzy sąsiadami, uśmiechy na twarzach, zaciśnięte pięści, wszechobecne ulotki na ulicach, z którymi smutni panowie w niebieskich mundurach i z dłuuugimi, białymi pałkami w żaden sposób nie mogą sobie poradzić. Wędrówki do Stoczni, początkowo raz, potem drugi, potem już codziennie…

Czytaj więcej: Subiektywnie o marynarce Lecha W.