Orbanistan - Węgry cz. III

Arkadiusz Karski

System prac przymusowych na Węgrzech (közmunka) to doskonały sposób nękania osób wskazanych arbitralnie przez lokalnych kacyków z partii rządzącej (cytat pochodzi z wywiadu z działaczem społecznym Bálintem Miseticsem):
"Przede wszystkim jednak rozpoczęto programy typu workfare, które uzależniają otrzymanie pomocy od wykonywania jakiejś pracy i przydatności dla państwa. Udział w tych programach jest obowiązkowy – to rodzaj kary, odpracowanie swoich „win”. Nie ma takiego drugiego kraju w Europie, który tyle by inwestował w podobne rozwiązania i włączał w nie tak duży odsetek społeczeństwa. To zwiększa uzależnienie biednych od władzy, a szczególnie od władz lokalnych, które nadzorują te programy – bo jeśli nie bierzesz w nich udziału, to tracisz prawo do zasiłku. A jeśli, co gorsza, wyrzucą cię z pracy w trakcie programu, karą jest utrata prawa do zasiłku nawet na trzy kolejne lata. Nierzadko jest tak, że to burmistrz osobiście decyduje, kto się kwalifikuje do programu, a kto nie. Do tego często realizuje się te programy w absolutnie skandalicznych warunkach. I na nic argumenty, podparte badaniami, że taka „pomoc” dla bezrobotnych w ogóle nie ułatwia im powrotu na rynek pracy – czasem skutek jest wręcz odwrotny. Przez kilka miesięcy dostajesz bardzo niskie świadczenia dla bezrobotnych; następnie pracujesz przez kilka miesięcy w programie, za co otrzymujesz wynagrodzenie poniżej płacy minimalnej; po zakończeniu programu nie ma dla ciebie więcej pracy i wracasz na bezrobocie."

Czytaj więcej: Orbanistan - Węgry cz. III

Orbanistan - Węgry cz. II

Arkadiusz Karski

Doskonałym przykładem zmian na Węgrzech są prawa wyborcze. Pozbawiono prawa wyborczego osoby upośledzone ruchowo lub umysłowo (nawet tam, gdzie istnieje dostęp dla osób na wózku, przed wyborami wszyscy wyborcy dostają informację, że "można wziąć udział w punkcie xyz, lecz nie jest tam zapewniony dostęp dla osób niepełnosprawnych", a upośledzeni umysłowo, także lekko, są automatycznie pozbawieni prawa głosowania, nawet bez orzeczenia sądowego). Mniejszości etniczne (czyli w praktyce Romowie, którzy zapisali się do którejkolwiek organizacji romskiej samorządowej) biorą udział w wyborach, ale nie powszechnych, tylko odrębnych. Prócz tego prawa wyborcze mają Węgrzy zza granicy, mogą głosować korespondencyjnie (podczas gdy Węgrzy mieszkający na Węgrzech nie mogą!), ich głosy są zbierane i przekazywane Narodowej Komisji Wyborczej (zastąpiła wcześniejszą Krajową Komisję Wyborczą) przez ministra z Fideszu, stąd mają pewność, że przez najbliższe kilkadziesiąt lat nie przegrają żadnych wyborów. Viktor Orban kilka tygodni temu wprost powiedział "Będziemy tutaj i za trzydzieści lat". Wylicza się, że przy takich machlojkach Fidesz utrzyma się u władzy po wsze czasy, ponieważ będzie miał zawsze ponad 50% miejsc w Parlamencie, o ile zagłosuje na niego koło 20% uprawnionych (poniżej można przeczytać też o imiennych Konsultacjach Narodowych, na podstawie których skrojono okręgi wyborcze, dzięki temu Fidesz wygrał ostatnie, już mało demokratyczne wybory w 2014).

Czytaj więcej: Orbanistan - Węgry cz. II

Dlaczego nie ma "Marszu Miliona" ?

Barbara Goworowska-Milewska   

"Był taki czas, kiedy Europa, także Polska były zagrożone przez terroryzm lewicowy, w tej chwili podnosi głowę terroryzm prawicowy. Uważam, że jest to niebezpieczeństwo, bo ten prawicowy terroryzm ma często pełną gębę religii" ks. Józef Tischner

Manipulacje polityczne. Dlaczego nie ma "Marszu Miliona"?
Nie dlatego, że Jarosławem Kaczyńskim targają obawy, albo że się pogubił.  Nie dlatego, że istnieje zagrożenie terrorystyczne. Nie dlatego, że nie jest w stanie zebrać ponad 100 tysięcy ludzi, bo z pomocą Kościoła jest w stanie.  Sprawa "zamachu", jako sztandarowy cement nie może być odpuszczona.
To kolejna cyniczna zagrywka polityczna. Pozorna rezygnacja faktycznie tylko odłożona na lepsze czasy, ma służyć jako argument przeciwko opozycji, prawdopodobnym wystąpieniom rolników i wszelkich innych grup, a nade wszystko przeciw jakimkolwiek akcjom KOD-u. Posłuszni politycy, prawicowe media, narodowa dezinformacja, mogą prześcigać się w oczernianiu i minimalizowaniu działalności KOD-u, lecz na szefie PiS-u i jego gwardii, te spontanicznie zebrane, maszerujące, uśmiechnięte, kulturalne tłumy ludzi robią wrażenie. Jest to jedna z rzeczy, której Kaczyński nie przewidział. Nerwowe próby marginalizowania problemu, deprecjacji przywódców, zrzucanie winy na opozycję, obrażanie społeczeństwa niewiele dało. Ze śmiechem, humorem i kpiną trudno walczyć.  Dlatego dzisiaj, musi znaleźć sposób na zneutralizowanie tego oddolnego ruchu.
Do manipulacji wykorzysta nie tylko Światowe Dni Młodzieży czy szczyt NATO. Doskonałym argumentem jest niedawny zamach terrorystyczny w Brukseli. Teraz troskliwy szef, a za nim jego zapobiegliwi prawdziwi patrioci obecnej władzy, dla zyskania czasu wychodzą z propozycją pojednania. Rezygnują z uczczenia pamięci ofiar zamachu. Już wkrótce, gdy inicjatywa spali na panewce, usłyszymy, jak to ONI, nie bacząc na apele, narażają tłumy ogłupiałych, w sumie biednych rodaków na niebezpieczeństwo. Ponieważ władza musi dbać o dobro swoich obywateli, należy zapobiec potencjalnej tragedii. Właśnie w obronie rodaków, dla ich dobra i bezpieczeństwa wprowadzone zostaną środki zapobiegawcze.

Czytaj więcej: Dlaczego nie ma "Marszu Miliona" ?

Orbanistan - Węgry cz. I

Przedstawiamy Państwu I część wrażeń mieszkańca Węgier i jego opinie na temat tego co aktualnie dzieje się w tym Państwie pod rządami Victora Orbana. Analogii jest tak wiele, że, doprawdy, czasem aż trudno oprzeć się wrażeniu, iż istnieje wzajemna, ścisła korelacja pomiędzy postępowaniem rządu Orbana, a rządem PIS w naszym Kraju –nie wiadomo jeszcze tylko, kto pełni role ucznia, a kto nauczyciela…

Czytaj więcej: Orbanistan - Węgry cz. I

Węgry - marzec 2016. Spostrzeżenia mieszkańca Budapesztu

Arkadiusz Karski

We wrześniu 2015 Viktor Orbán wprowadził "stan kryzysowy" (odpowiednik stanu wyjątkowego), obecnie przekształca to w "stan zagrożenia terroryzmem" (coś jak stan wojenny).W ramach stanu wyjątkowego we wrześniu aresztowano kilkaset osób, większość do dzisiaj gnije w więzieniach, ileśtam już skazano (w większości na wydalenie z kraju, na które czekają od pół roku w warunkach więziennych), procesy reszty trwają. W marcu 2016 ruszył polityczno-ideologiczny propagandowy proces karny wobec siedmiu osób, prokurator żąda pięciu lat, jedna będzie sądzona osobno, za "działalność terrorystyczną". Szczegóły znajdziecie tutaj https://www.facebook.com/groups/tak.dla.uchodzcow/permalink/1691273524488865/
 i tutaj
https://www.facebook.com/groups/tak.dla.uchodzcow/permalink/1692137617735789/

Czytaj więcej: Węgry - marzec 2016. Spostrzeżenia mieszkańca Budapesztu