Była Minister Edukacji o deformie.

Notatka ze spotkania z Katarzyną Hall w Klubie Przyjaciół Sopotu: 07.03.17

Spotkanie odbyło się w Galerii Sztuki i dotyczyło wprowadzanej reformy edukacji:

Kluczowe problemy:

Wyzwania i potencjał:

Pani Hall zaczęła rozmowę od pozytywnych stron nadchodzących zmian: że często system ulega stagnacji i dopiero kiedy ktoś coś odgórnie ruszy, zaczynamy się zastanawiać jak to lepiej zmienić – zaczynamy być rozwojowi i twórczy.

Koszta – powiaty a gminy:

Problemem od którego zaczęła to problem kosztów, przede wszystkim relokacji państwowych pieniędzy na edukację. Na poziomie miast o randze powiatu ta relokacja oznacza zamieszanie, bo w inny sposób będą przyznawane środki, ale najpoważniejszy problem za dwa lata będą miały gminy, bo odpowiednio więcej pieniędzy pójdzie do liceów a mniej tam gdzie były podstawówki z gimnazjami.

Konfliktogenność:

To pociągnie za sobą konflikty o przydział środków. Dodatkowo konflikty zaczną powstawać tam gdzie będzie niezadowolenie z nowej siatki szkół: w dużych miastach jedna kluczowa ulica może oznaczać dla jakiejś szkoły być albo nie być. Podsumowując, określiła wprowadzane zmiany jako bardzo konfliktogenne.

Podstawa programowa:

Ciekawą uwagą odnośnie podstaw programowych było to, że tak jak niespójne są nauki przyrodnicze, które wyglądają jakby były pisane przez kilka różnych osób się ze sobą nie konsultujących, tak podstawy dla historii i polskiego są spójne, tylko ideologicznie idące w „innym” kierunku.

Ramy kształcenia:

Jako kluczowe dla wszystkich zainteresowanych określiła sejmowe głosowanie nad przydziałem godzin na poszczególne przedmioty. Głosowanie to w momencie naszego spotkania jeszcze nie nastąpiło, a to ono może najbardziej decydować o tym jak znośne lub nie będzie faktyczne nauczanie. Do tej pory, kierunek zmian w systemie oświaty był taki, że szkoły dostawały coraz więcej autonomii w decyzjach dotyczących w której klasie czego dokładnie uczyć. Narzucone były tylko ogólne ramy. Ratowało to zwłaszcza małe szkoły które nie posiadały wystarczająco godzin dla nauczyciela jakiegoś przedmiotu, dzięki temu mogły np. raz na kilka lat wprowadzać jakiś przedmiot, albo mieć klasy łączone. Obecnie przydział godzin ma być b. sztywny – odbiera inicjatywę nauczycielowi, i elastyczność organizacyjną szkole.

Przykład Sopotu:

Następnie zabrał głos drugi gość spotkania p. Krzysztof Bagiński, Radny Sopotu odpowiedzialny za sprawy oświatowe: omówił likwidację gimnazjów i sytuację Sopotu, które teoretycznie bardzo komfortowo przechodzi zmiany w oświacie. Razem z p. Hall mówili o roli gimnazjów – pieniądzach, które szły na ich wyposażenie, a p. Hall wspomniała o roli gimnazjów w budzeniu aspiracji Polaków. Wymieniła to oraz wydłużenie okresu kształcenia powszechnego jako główne czynniki zmniejszające różnice w starcie w przyszłość pomiędzy wielkimi aglomeracjami a małymi miejscowościami i wioskami.

W tym kontekście mówiła jak ważne dla poprzedniej reformy było obniżenie obowiązku przedszkolnego do pięciolatków – gdyż im szybciej dziecko rozpoczyna edukację, tym lepiej sobie z nią radzi. Mówiła, że w założeniach za jej czasów obowiązkowa edukacja przedszkolna miała być jeszcze bardziej wydłużona, a nie jak się dzieje obecnie – skracana.

Czytaj więcej: Była Minister Edukacji o deformie.

Artykuł 190 - czy prokuratura stoi poza prawem?

Mirosław Przylipiak

Brak znamion czynu zabronionego

Przyszedł do mnie list z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w odpowiedzi na pozew, który złożyłem blisko rok temu, w którym skarżyłem członków rządu Beaty Szydło o łamanie art. 190 Konstytucji RP poprzez odmowę publikowania prawomocnych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Jest to już trzecie pismo w tej sprawie. Najpierw bowiem, w kwietniu ubiegłego roku Prokuratura zawiadomiła mnie, że odmawia wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Następnie – we wrześniu – że jednak śledztwo wszczyna (skądinąd wiadomo, że stało się to na polecenie sądu). Teraz ta sama Prokuratura w piśmie podpisanym przez starszego referenta Anetę Trzaskę informuje mnie, że postanowiła umorzyć śledztwo „wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego”.

Hm… artykuł 190 Konstytucji RP w punkcie pierwszym stanowi, że „Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne”, a w punkcie drugim, że orzeczenia te „podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu”. Żaden paragraf Konstytucji ani innych przepisów nie pozwala władzy wykonawczej, czyli rządowi, oceniać orzeczeń TK i publikować tylko te z nich, które uzna za stosowne. To, że Konstytucja RP została brutalnie złamana, widać więc gołym okiem i powinno być oczywiste dla każdego. Powinno, a jednak nie jest, między innymi dla tych, którzy są powołani nie tylko do tego, aby prawa przestrzegać, ale także do tego, aby przestrzeganie prawa nadzorować: prokuraturę oraz Prezydenta RP, skądinąd doktora nauk prawnych.

Kultura prawna w Polsce jest niska, najlepiej określą ją kultowe zdanie z kultowego filmu: „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Innymi słowy, prawo jest dobre, jeśli nam służy, jeśli zaś nam nie służy, można je łamać i obchodzić. Postępowanie funkcjonariuszy dojnej zmiany, którzy się kierują wyłącznie własnym interesem, tylko takie podejście umacnia. Spustoszenie, jakie obecna władza czyni w tej dziedzinie, trzeba będzie odrabiać latami, tak jak latami będą odrastać brutalnie wycinane obecnie drzewa i lasy. Trzeba zrobić wszystko, aby ci, którzy są winni tych spustoszeń, nie uniknęli odpowiedzialności.

 

NACZELNIK ZŁEJ ZMIANY

Kandydat na Naczelnika Państwa - Jarosław Kaczyński - marzy o tym, aby zostać zbawcą narodu. Większość obywateli jednak tego nie chce, co rodzi u niego irytację. Jego ulubioną rozrywką jest rodeo, więc występuje w tym „teatrze życia codziennego” jako dzielny kowboj, który ujeżdża byka o nazwie Polska. Byk ma być pokorny i „nie fikać” . Taki układ pasuje wielu ludziom w Polsce. Panuje przekonanie, że Polakami nie da się inaczej rządzić niż za pomocą silnego przywódcy, który „weźmie ich za ryj”. Nie dyskutując z tą tezą, można się zapytać, czy J. K. spełnia warunki, by zostać pogromcą Polski? Mówi się, że jest sprawnym politykiem, że wśród przeciwników budzi strach i że ma wizję kraju. Tak sądzą ci, dla których wartościami nie są wolność czy sprawiedliwość, lecz lojalność wobec grupy kierowanej przez autorytet. Jaki jest naprawdę program J.K.? To władza. Reszta ma się wpasowywać (na bieżąco) do tego celu. Ignorancja J.K. w zakresie gospodarki czy polityki zagranicznej jest porażająca. Mógłby mieć od tego mądrych ludzi ale z tym właśnie ma problem - chce zarządzać krajem na podobieństwo PiS, czyli partii wodzowskiej, niedemokratycznej. To on chce decydować o miejscu każdego. Nie ma dyskusji - jest tylko dyktat Prezesa. Kto się nie podporządkuje, ten wylatuje. Prezes uwielbia poniżać ludzi ć, uzależniać ich od siebie. Eliminuje z otoczenia każdego, kto wybijałby się intelektualnie, gdyż boi się osób mądrzejszych od siebie. Zostają więc same miernoty i cynicy, z którymi trudno robić ambitne plany. Nie negując celów reform PiS-u, nie ulega wątpliwości, że gdyby je przeprowadzali specjaliści, a nie dyletanci, ich realizacja byłaby bardziej skuteczna.

Czytaj więcej: NACZELNIK ZŁEJ ZMIANY

Siedem grzechów

 

7 głównych grzechów polskich

Jan Twardowski

W niedzielny poranek zazwyczaj czas w telewizji publicznej zarezerwowany jest na „Ziarno” – dzisiaj dzieci mogły dowiedzieć się o 7 grzechach głównych. Patrzyłem na to trochę przypadkowo kątem oka bowiem telewizor wisiał nad bieżnią, na której katuję się właśnie w niedzielę. Nie ukrywam, że program zainspirował mnie trochę bo brakowało w nim niewątpliwie przykładów z życia, które umożliwiłyby dzieciom zrozumienie o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Postanowiłem zatem uzupełnić nieco przekaz aby go uczynić bardziej zrozumiałym i przystępnym – przykłady z życia zawsze pomagały zrozumieć nawet najbardziej trudne pojęcia:

Czytaj więcej: Siedem grzechów

Religia i ateizm - razem, na zawsze...

Trochę słów o religii

"Każdy ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii. Prawo to obejmuje wolność zmiany religii lub światopoglądu oraz wolność uzewnętrzniania, indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swej religii lub światopoglądu poprzez uprawianie kultu, nauczanie, praktykowanie i uczestniczenie w obrzędach."

Art.10 ust.1 Karty Praw Podstawowych UE

 

                Nie można niczego nie komunikować, bo nawet milczenie jest pewnym komunikatem. Tak samo nie można w nic nie wierzyć, bo nawet zakładanie, że coś nie istnieje, jest pewną wiarą. Można jednak stworzyć społeczeństwo bez religii, jeśli zaknebluje się ludziom usta, jeśli zabroni się im komunikowania słowem i gestem tego, w co wierzą, jeśli zabroni się im jawnego życia w sposób, który sami dla siebie wybrali. Religijność, choć często wymaga wręcz od człowieka swego upublicznienia, jest moim zdaniem w gruncie rzeczy sferą równie intymną jak seksualność, a więc uderzenie w tę sferę szyderczym słowem lub przymusem do zachowania, którego człowiek wykonywać nie chce, uderza w godność tego człowieka w sposób totalny i bardzo często niewyobrażalnie bolesny. Można również stworzyć społeczeństwo jednej religii i jednego wyznania, jeśli zaknebluje się ludziom usta, jeśli zabroni się im komunikowania słowem i gestem tego, w co naprawdę wierzą, jeśli odmówi się im prawa wyboru i samodzielnego myślenia. Wizja państwa wyznaniowego, państwa, w którym tylko jedno wyznanie religijne traktowane jest jako właściwe i pożądane, przeraża mnie. Ale przeraża mnie również wizja państwa antyreligijnego, państwa, w którym każde wyznanie religijne spychane jest do podziemia, do własnych czterech ścian za drzwiami zamkniętymi na resztę świata, w którym uczucia religijne człowieka i jego duchowe potrzeby nic nie znaczą. Te dwie wizje przerażają mnie tym bardziej, że znam trochę ludzką naturę i wiem, jak łatwo jest ludziom odbijać się od ściany do ściany, jak łatwo jest im z jednej skrajności popaść w drugą, równie przerażającą.

Chrześcijaństwo jest w moich oczach przede wszystkim ideą człowieczeństwa. Jeśli Bóg jest człowiekiem, to człowiek jest bogiem, a więc w pewnym sensie doskonałością, kimś, kogo godność wznosi się ponad idee i nawet w ich imieniu nie powinna zostać podeptana. Kiedy myślę o chrześcijaństwie, to widzę proboszcza z katolickiej parafii, w obrębie której przyszło mi się wychowywać, który pewnego sylwestra po gościnie w moim rodzinnym domu, gdy jeszcze byłam dzieckiem, podając mi dłoń na pożegnanie, powiedział: „Bądź dobra.” Tylko tyle i aż tyle. Piękno chrześcijaństwa zachwyca mnie i życzę sobie widzieć je w sobie oraz wokół siebie każdego dnia.

Buddyzm jest w moich oczach przede wszystkim ideą spokoju. Jeśli wyrzeczenie się swoich egoistycznych pragnień uwalnia od cierpienia, to osiągnięcie przez człowieka pełnego spokoju wewnętrznego jest błogosławieństwem, nie tylko dlatego, że on sam przestaje cierpieć, ale przede wszystkim dlatego, że w stanie, w którym niczego już nie pragnie i niczego nie potrzebuje, nie krzywdzi już absolutnie nikogo. Kiedy myślę o buddyzmie, to widzę mojego znajomego buddystę, z którym wielokrotnie prowadziłam długie i przyjemne rozmowy o tematyce egzystencjalnej, podczas wielogodzinnych spacerów po przepięknych, lecz nieco dzikich obszarach Gdańska i Sopotu. Piękno buddyzmu zachwyca mnie i życzę sobie widzieć je wokół siebie każdego dnia.

Islam jest w moich oczach przede wszystkim ideą posłuszeństwa. Jeśli człowiek całkowicie poddaje się woli Boga, to dochowuje posłuszeństwa osobom sprawiedliwym, lecz jednocześnie potrafi buntować się wobec nieprawych. Taki człowiek wie, czym jest prawdziwa lojalność. Kiedy myślę o islamie, to widzę młodą dziewczynę, która miała odwagę dokonać konwersji na tę religię w naszym antysemickim kraju i powiedziała mi kiedyś, że bez względu na to, w co wierzę i co czynię, nikt nie ma prawa mówić, że będę potępiona, bo tylko Bóg wie, co mam w sercu. Piękno islamu zachwyca mnie i życzę sobie widzieć je wokół siebie każdego dnia.

Judaizm jest w moich oczach przede wszystkim ideą życia. Jeśli na mocy świętego przymierza człowiek może oczekiwać boskiej opieki w zamian za wypełnianie boskich nakazów, to troszczy się o swoje życie, które daje mu możliwość służenia Bogu w świecie, ale także szanuje każde inne życie, gdyż pochodzi ono od Stwórcy bytu. Kiedy myślę o judaizmie, to widzę rabina, który powiedział mi kiedyś, że człowiek może zbliżyć się do Boga tylko poprzez zbliżanie się do swego bliźniego, ponieważ Bóg, mimo iż wszechobecny, przede wszystkim trwa w człowieku. Piękno judaizmu zachwyca mnie i życzę sobie widzieć je wokół siebie każdego dnia.

Ateizm jest w moich oczach przede wszystkim ideą bezinteresowności. Jeśli za krzywdzenie innych nie będzie żadnej kary, a za pomaganie im nie będzie żadnej nagrody, to jedynym powodem pomagania bliźniemu i wystrzegania się krzywdzenia go jest czysty odruch serca, prawdziwie bezinteresowne miłosierdzie. Kiedy myślę o ateizmie, to widzę mojego byłego promotora, który nad życie kocha swoje córki i martwi się o to, co w niedalekiej przyszłości usłyszą w szkole na lekcjach przymusowej religii, czy jakaś zakonnica nie powie im, że pójdą do piekła. A mnie piękno ateizmu zachwyca i życzę sobie widzieć je wokół siebie każdego dnia.

Czytaj więcej: Religia i ateizm - razem, na zawsze...