Przyszłość konstytucji

Przyszłość konstytucji…

Determinacja i naiwność.

Tomasz Bemben

„Dobra zmiana” za jeden ze swoich celów obrała rozprawienie się z konstytucją. Od momentu przejęcia władzy przedstawiciele koalicji rządzącej głosili konieczność zmian konstytucyjnych, a właściwie napisania całej ustawy zasadniczej od początku, zaś od kiedy retorykę tę przejął pełniący obowiązki prezydenta, dyskusja przybrała kształt oficjalny. Ostatnio na przykład dowiedzieliśmy się, że   zmiany są koniecznością, bowiem konstytucja w dzisiejszej formie jest przecież „przejściowa”.

Rządzący świetnie zdają sobie sprawę, że w powszechnej hierarchii spraw temat ustawy zasadniczej nie zajmuje czołowego miejsca. Mając tę świadomość, władza stara się poprzez metodę faktów dokonanych zmienić ustrój naszego państwa. Podstawy teoretyczne posiada, gdyż świetnie pamięta, że od 2010 roku projekt konstytucji autorstwa PiS leży głęboko w szufladach i w razie potrzeb można do niego sięgać. Dlaczego głęboko? Ano dlatego, że ujawnienie tego dokumentu ukazałoby prawdziwe oblicze obozu władzy, gdyż rozwiązania zawarte w projekcie są wyjątkowo wsteczne i niebezpieczne – wystarczy, że wspomnę tu tylko o prezydencie mogącym zmieniać treść ustaw, możliwości rozwiązania przez niego sejmu i nie wyznaczenia terminu kolejnych wyborów. Nie dziwią zatem zakusy władzy na naszą konstytucję. Mogą oburzać, mogą niepokoić i denerwować, ale na pewno nie dziwią.

Czytaj więcej: Przyszłość konstytucji

10 czerwca 2017 - narodziny PRL-u bis

PiS zaczyna bić

Tomasz Bemben

10 czerwiec 2017 zostanie kolejnym czarnym dniem naszej najnowszej historii, pisanej przez Prawo i Sprawiedliwość i rządy tej partii. Tego dnia użyto przemocy fizycznej wobec ludzi. Obrazy wynoszonych, szamoczących się kobiet i mężczyzn długo zostaną w pamięci. Od wczoraj wszelkie słowa opisujące ponoć obecną w Polsce demokrację są nie tylko frazesem ale wręcz napawają odrazą. Skończył się mit przenikliwego przywódcy, obecny w niektórych środowiskach – pozostaje jedynie obraz zakompleksionego satrapy, który zaczyna gryźć i kopać gdy idzie coś nie po jego myśli. Widać to było zresztą po nerwowym, krótkim przemówieniu wygłoszonym wczoraj. Mowy te stają się coraz bardziej niespójne, nie ma tam żadnej myśli przewodniej, jest tylko wściekłość i ślepa agresja.

No bo jak należy interpretować słowa o barbarzyństwie Rosjan praktycznie wykluczające jakikolwiek dialog w połączeniu z konsekwentnymi i prowadzonymi od dawna działaniami zmierzającymi do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej? Czyli co? Po raz kolejny powtarzamy ten sam scenariusz? Polska jako przedmurze Europy, znowu opuszczona, niezrozumiała przez nikogo, prowadząca swoje samotne wojny?

Ludzie protestujący przeciwko smoleńskiej szopce nazwani zostali zwolennikami powrotu Polski do czasów PRL-u. Prezes partii chyba nie zauważył, że w Polsce Ludowej tkwimy już od listopada 2015 roku. Wczorajsze działania policji były tu tylko ukoronowaniem podjętej wówczas decyzji. I może temu zaprzeczać dowolną ilość razy i tak nie zmieni tego stanu rzeczy. I nie chodzi tu o poszczególnych policjantów, niejednokrotnie wykonujących swoje zadania z prawdziwym obrzydzeniem – ale o decyzję strategiczną, wedle której podjęto działania siłowe.

Od 10 czerwca 2017 Prawo i Sprawiedliwość stało się symbolem przemocy, bicia ludzi, agresji i nienawiści do wszystkiego i wszystkich, którzy mają odmienne zdanie. Musimy sobie z tym czyrakiem poradzić, wszyscy, niezależnie od różnic jakie nas dzielą w wielu szczegółowych kwestiach. Ta partia stała się związkiem przestępczym niszczącym Polskę, a każdy jej członek, nie tylko prezes, będzie odpowiedzialny za wszystko co się w następnych tygodniach wydarzy…

Zaczęło się zjeżdżanie?

 

Równia pochyła.

Tomasz Bemben

Jesteśmy już po pierwszej wizycie Donalda Tuska w prokuraturze i zapewne nie ostatniej, biorąc pod uwagę deklaracje ministra Błaszczaka. Założenie Kaczyńskiego aby zdyskredytować przewodniczącego Rady Europejskiej i jego nazwisko na stałe połączyć z naciąganymi aferami gospodarczymi a nawet kryminalnymi jest nad wyraz widoczne. Czy te zamiary udało się zrealizować? Nie sądzę. Pomijam już fakt, typowej dla PiS-u, przyciężkiej retoryki przyjaznych rządowi komentatorów i prymitywnej propagandy w telewizji reżimowej – Donald Tusk z właściwą dla siebie odrobiną uprzejmej nonszalancji połączonej z dobrym wychowaniem bez zmrużenia oka przyjął drobne uszczypliwości, które przygotowała dla niego prokuratura. A nawet publicznie stwierdził, że spotkanie było przyjazne bowiem poczęstowano go kawą, herbatą i wodą. Po 8-godzinnym przesłuchaniu wyszedł do mediów uśmiechnięty i wyluzowany. Tłumy jakie mu towarzyszyły w Sopocie gdy odjeżdżał i w Warszawie, gdy witano go na Dworcu Centralnym stanowią dobitny dowód na to, że kolejny raz Kaczyńskiemu i jego wyznawcom przydarzyła się piękna katastrofa.

Czytaj więcej: Zaczęło się zjeżdżanie?

Po warszawskim marszu ONR

Czy jesteśmy Judaszem, bez którego nie dokonałoby się zbawienie?

Urszula Wilma

Od wczoraj męczy mnie jedna rzecz, pewnie ta sama, co większość z WAS. Jak to się dzieje, że my Polacy, którzy zawsze walczyliśmy na wszystkich frontach świata, o wolność Francji, Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, że my budowniczowie mostów i szkół w Ameryce Południowej, Azji, czy Afryce, my misjonarze, my woluntariusze, my bohaterowie świata...jak to się stało, że upadliśmy tak nisko! Ja to się stało, że my Naród bohaterów, nagle staliśmy się rynsztokiem historii? Jak to jest możliwe, że Naród, który doznał ogromnych strat w wyniku faszystowskiej wojny, który musiał się odbudowywać prawie od zera, który cierpiał pod jarzmem totalitarnej władzy fałszywych przyjaciół z Rosji, jest jedynym państwem w Europie, w którym wolno jest wyjść na ulicę i legalnie manifestować faszyzm? Co zrobiliśmy źle? Czego nie dopatrzyliśmy, że nasze dzieci giną w otchłani ideologii zagłady. Jak to jest możliwe, że ludzie przed upływem stu lat, potrafią zapomnieć o komorach gazowych, o strachu, o łapankach, o życiu w kanałach, o obozach koncentracyjnych, bombach, gettach, o głodzie i poniżeniu?

Fakty historyczne dotyczące II wojny światowej, to nie jakaś odległa przeszłość, to nie czasy, kiedy jeszcze nie znano aparatów fotograficznych, a kamera filmowa nie została wynaleziona. Tamte straszne wydarzenia są dość dobrze utrwalona na fotografiach i na taśmie filmowej. Jak to się dzieje, że na kościelnych parkanach przykleja się szokujące, nieprawdziwe, krwawe zdjęcia dotyczące aborcji, a słowem się na religii nie wspomina o holokauście, o gwałtach, o biciu podczas przesłuchań, o zabijaniu noworodków uderzeniem głową o ścianę? Dlaczego nasza wrażliwość, nasza percepcja rzeczywistości, jest taka wybiórcza i tak...skażona katolicko i politycznie?

Nam, ludziom wychowanym w cieniu drugiej wojny światowej jest trudno zrozumieć, dlaczego ludzie tak łatwo zapominają. My, z tych pokoleń, mieliśmy w pewnym momencie dość tego ciągłego gadania o faszystach, o powstaniu , o Żydach o wojnie. Chcieliśmy się już uwolnić od tych wspomnień i od strachu. Ale to jest błąd.

Dziś, kiedy się rozmawia z ludźmi w wieku moich dzieci ( żaby nie było, nie z moimi dziećmi! Ja swoim dzieciom przekazałam stosowną wiedzę), a więc kiedy się z nimi rozmawia, oni mówią wprost, że z tą wojną to taka tylko ściema, że to nie było dokładnie tak, jak ja myślę, że to lewacka lub sowiecka propaganda...

Ściema???? Sowiecka propaganda? Faszyzm niósł wyzwolenie od komunizmu???? Ludzie drodzy, co się WAM w tych mózgach porobiło? Spotkałam się nawet z taką opinią, że źle się stało, iż nas Armia Czerwona wyzwoliła, bo za okupacji, to się nam dobrze żyło, a dziś bylibyśmy częścią bogatej Rzeszy......

A jakim językiem byśmy wtedy szprechali, pieprzeni bezmózgowi patrioci????

Ja, mam bardzo dobrze rozwinięty narząd mowy. Wszyscy to wiedzą, na gadkę trudno ze mną wygrać. Ale po takim tekście, naprawdę mi szczeka opadła. Dla mnie, osoby urodzonej w latach sześćdziesiątych, która widziała gruzy w Warszawie, a lekcja wychowawcza w szkole nie zaczynała się od nauki przechodzenia przez ulice, lub, jak się zachować, kiedy cię zaczepi obcy mężczyzna, lecz od instrukcji, jak się zachować, kiedy się znajdzie nieznany metalowy przedmiot na polu, dla mnie dzisiejsza ignorancja ludzi jest szokująca.

My po prostu żyjemy w usankcjonowanym kłamstwie! Kłamią politycy, kłamie nauczyciel w szkole, kłamie ksiądz w kościele. Mamy popierdolone w głowach tak bardzo, jakbyśmy zamiast mleka polijali całe życie LSD!!! Nam się wydaje, że przeszłość, historia, to jest jakiś pierdolony Wiedźmin, jakaś gra komputerowa, jakaś wymyślona historyjka. Ładujemy młodym ludziom do głowy jakieś pseudo patriotyczne gówno, jakąś chorą miłość do umierania za coś, co nie istnieje. Jakąś debilną potrzebę stworzenia sobie wyimaginowanego wroga, z którym mogli byśmy walczyć!

Czytaj więcej: Po warszawskim marszu ONR

Etyka a polityka

Etyka a polityka.

Przedstawiciele - z czym do obywatela?

W demokracjach przedstawiciele wybierani są przez obywateli. Na decyzję wyborców wpływa wiele czynników: doraźne obietnice, celowo wywołane emocje, a rzadko - długofalowy program, dość często - impuls... Wyobrażenia o kandydatach stanowią pstrokatą mieszaninę, którą kandydaci usilnie starają się wtłoczyć do ich głów w ostatniej chwili przed wyborami.Tak też jest stanowione prawo: to wielokolorowa suma dążeń ugrupowań, łatana na gorąco i zmierzająca w nieokreślonym z góry kierunku. Reprezentanci zajmują się wszystkim: kwestiami medycznymi, technologicznymi, religijnymi, edukacyjnymi, transportem. Jakie mają do tego predyspozycje? Nikt tego nie sprawdza przed wyborami. Szczegółami zajmują się fachowcy - służba cywilna. O tym większość obywateli nie wie…

Czy wyborcy chcą autostrad, mszy w telewizji, dostępu do lekarzy, powrotu do edukacji z lat młodzieńczych, dodatku na dzieci, pewnej pracy? Możliwych kombinacji jest wiele, a niektóre tematy są jedynie wykorzystywane, jedynie po to, by uzyskać głosy wyborców: uchodźcy, aborcja, gender – są to tematy zastępcze.

Czego najbardziej i stale potrzebują obywatele? W mojej opinii, jest to poczucie bezpieczeństwa i godności, bycia respektowanym we własnym kraju, rozwoju stosownego do swoich ambicji i pracy. Co zapewni takie wysokie wymagania? Takie potrzeby jest w stanie zapewnić tylko wysoki poziom stanowionego i egzekwowanego prawa, poziom etyczny przedstawicieli: posłów, senatorów, rządu, urzędników i wszelkich służb.

Czas wrócić do pytań podstawowych, nie zasłaniać się przeszłością, nie rozpraszać się pomniejszymi problemami. Obywatele powinni powiedzieć sobie szczerze, jakiego państwa chcą i jacy politycy powinni ich reprezentować. Jak powinna pracować elita narodu, jakimi cechami powinna się wyróżniać, czym zasłużyć sobie na szacunek.

Część znajduje odpowiedź w regulacjach prawnych, część w poczuciu sprawiedliwości, w końcu inni chcą jeszcze, by ludzie zachowywali się “przyzwoicie”. Są to trzy współistniejące, przenikające się warstwy.

Czytaj więcej: Etyka a polityka