Aparat słuchowy

Gdyby przyjrzeć się społeczeństwu, jakby to był ludzki organizm, moglibyśmy porównać pewne grupy społeczne do organów wewnętrznych, np. przedsiębiorcy byliby niczym układ pokarmowy – przyczyniając się do wzrostu PKB, umożliwiali wszystkim nam funkcjonowanie, a służba zdrowia, dbałaby o zdrowie chorych komórek organizmu. Czym w takim porównaniu byłoby sądownictwo a czym policja?

Tak jak w żywym organizmie zdarza się, że jego własne komórki atakują inne i trzeba je odkryć i odizolować, tak w społeczeństwie – o zgrozo – jedni ludzie czasem zagrażają albo wręcz niszczą innych. Takim organem do odnajdywania i wyłapywania zagrożenia byłaby oczywiście policja, a mechanizmem decydującym jak najbezpieczniej dla całego organizmu to zagrożenie potraktować – sądy.

Tylko, że tkance społecznej zdarzają się „reakcje alergiczne” – czyli sytuacje gdzie substancje niegroźne są traktowane jak trucizna, jak np. dzieje się w przypadku masowych histerii w poczuciu zagrożenia. Zdarzyć się może sytuacja jeszcze poważniejsza; każdy kto oglądał Dr House’a widział niejednokrotnie jak bohaterowie o mały włos nie giną na jakąś chorobę autoimmunologiczną – gdzie system odpornościowy potraktował tkanki czy organy jak zagrożenie, prawdziwe bądź wymyślone, i zaatakował je z taką zaciekłością, że nieomal zabił cały organizm. Właśnie do takiego mechanizmu można by porównać społeczną skłonność do linczu.

Oburza nas okrucieństwo policji, kiedy śmiertelnie razi prądem Igora Stachowiaka. Czy gdyby jednak był prawdziwym niebezpiecznym przestępcą, a nie ofiarą policyjnej pomyłki – usprawiedliwiałoby to takie traktowanie? Właśnie dlatego, że w momencie łapania przestępcy niczego na 100% nie wiadomo (to jest właśnie „domniemanie niewinności”) policja musi przestrzegać procedur, np. stosować takie środki aby podejrzewanego złapać i doprowadzić do aresztu, a nie się na nim mścić, go poniżać czy też aby podkreślić swój sukces – traktować go nieomal jak Hanibala Lectera z Milczenia owiec

Czytaj więcej: Aparat słuchowy

Co wiemy, czego musimy się dowiedzieć?

Niedawno odbyło się Forum Programowe Koalicji Obywatelskiej. Wielu obserwatorów sceny politycznej rzuciło się do laptopów chcąc na gorąco ocenić propozycje programowe z jakimi wychodzi Koalicja do swoich wyborców. Oni zaś z wyraźnym utęsknieniem wreszcie mają jakąś podstawę do analizowania wartości wyborczych obietnic Koalicji. Pozwolę sobie i ja wtrącić trzy grosze do wielu komentarzy i opinii.

Większość obserwatorów i wyborców uważa, że tylko zjednoczona opozycja ma szanse skutecznej walki z obozem rządowym, potwierdzają to praktycznie wszystkie badania opinii publicznej. Też jestem tego samego zdania ale rodzi się jednak zasadnicze pytanie – czy ta jedność ma być uzyskana za wszelką cenę? Czy poseł Czarzasty opowiadający o zaletach liberalnej gospodarki zwiększa czy zmniejsza wiarygodność koalicji? Podobnie poseł PSL, jako rzecznik państwowego programu in vitro, to wartość dodana czy raczej balast? To są dylematy, które nie zostały rozstrzygnięte i zapewne nie będą. Ja, w każdym bądź razie, nie zamierzam się z nimi mierzyć. Chcę natomiast zwrócić uwagę na parę nowych aspektów wynikających z wniosków po zakończeniu Forum. Uważam, że pojawiły się nowe treści, które odpowiednio wykorzystane, mogą napawać nadzieją.

Czytaj więcej: Co wiemy, czego musimy się dowiedzieć?

„Tylko nie mów nikomu” i co dalej?

Po filmie braci Sekielskich i medialno-politycznej burzy, który spowodował, Kościół zaczął wykonywać pewne ruchy mające zminimalizować jego straty wizerunkowe. Sądzę, że może on pozostać wiarygodny nie tylko dla swoich członków, ale dla ogółu obywateli tylko pod trzema warunkami:

1) bezwzględne wydanie i ukaranie WSZYSTKICH bezpośrednich sprawców przestępstw pedofilskich;

2) wypłata odszkodowań WSZYSTKIM ofiarom tych przestępstw w wysokości zasądzonej przez niezależne sądy;

3) odwołanie WSZYSTKICH biskupów i proboszczów, którzy kryli przestępców (co zgodne jest z nowymi instrukcjami papieża Franciszka).

Tutaj nie wystarczą już przeprosiny hierarchów i prośby o wybaczenie (znaczące, że nawet ci, którzy przepraszali, np. abp Polak i abp Gądecki, odmówili udziału w filmie). Nie wystarczą komisje kościelne czy państwowe, szczególnie takie, które proponuje Ziobro (mająca analizować przypadki pokazane w filmie) lub Kaczyński (badająca przypadki przestępstw seksualnych we wszystkich środowiskach, przede wszystkim wśród murarzy!). To wszystko będą tylko słowa, słowa, słowa, ale już najwyższy czas na czyny.

Czytaj więcej: „Tylko nie mów nikomu” i co dalej?

Wygrani przegrani

Opozycyjny krajobraz po przegranej, europarlamentarnej potyczce wygląda dziś mizernie i mało optymistycznie. Krytyka wyniku (skądinąd słuszna, skoro oczekiwania były tak wysoko postawione) jest chyba po stronie przegranych dużo większa niż poczucie zwycięstwa po stronie wygranych. Pewnie nawet J. Kaczyński nie powiedziałby dziś, że 38,5% to klęska. Jest zbyt pragmatyczny, aby odtrąbić zwycięstwo w jesiennych wyborach i zamiast tego zagrzewa do jeszcze gorętszej walki.

Może więc pora już otrząsnąć się z pobitewnego szoku i wziąć się do roboty? Spojrzeć trzeźwo i krytycznie (ale nie o biadolenie mi chodzi) na wszystko to, na co mieliśmy wpływ i zacząć działać tak, aby najbliższa jesień była wygrana. Jeśli wszyscy (a przynajmniej większość z nas) zgadzają się, że nadchodzące wybory będą faktycznie ostatnią szansą, to trzeba porzucić niesnaski, różnice i podziały. Wiem, że to banał. Ale takie mamy czasy, że „dziś wzywa do działania, na kłótnie będziemy mieli jutro”, jak ktoś słusznie zauważył.

Czytaj więcej: Wygrani przegrani

Czy klimat zmieni świat?

Klimat zmieni wszystko*

 

NA ŚWIECIE zmiana klimatu (a ściślej jego gwałtowne ocieplenie wywołane emisją gazów cieplarnianych, głównie dwutlenku węgla i metanu) już nie budzi wątpliwości jak było to jeszcze kilka lat temu, chociaż nieliczni naukowcy zaprzeczają temu, że przyczyną tego jest działalność człowieka. Jednak twarde fakty są jednoznaczne: średnia temperatura naszej planety wzrosła o 1 °C w porównaniu z epoką przedprzemysłową. Ten jeden stopień wydawać się może czymś nieznaczącym, ale konsekwencje będą ogromne i niedające się do końca przewidzieć. Będzie to np. pustynnienie wielu obszarów (a więc wyłączenie ich spod uprawy), długotrwałe susze w pewnych regionach i katastrofalne powodzie w innych, zatapianie terenów nadmorskich, niszczycielskie huragany i tornada, śmierć w wyniku upałów (w samej Europie może to być 60 tys. zgonów rocznie), zmniejszenie dostępu do wody dla gospodarstw domowych i przemysłu czy też ogromne pożary lasów. Przedsmak tego, co nas czeka, mieliśmy w tym roku, gdy płonęły lasy w północnej Szwecji, Grecji i Kalifornii, pochłaniając wiele ofiar śmiertelnych i powodując wielkie straty materialne.

Przykład Kalifornii jak w soczewce pokazuje, co się stało z naszą planetą i co nas czeka, jeśli nic nie zrobimy. W tegorocznych pożarach zginęło ok. 80 osób, ok. 1000 jest zaginionych, spalonych zostało 17 tys. budynków, a straty ogólne są szacowane na 10 mld dolarów. Oczywiście współczujemy wszystkim poszkodowanym, ale trzeba pamiętać i o tym, że straty ludzkie i materialne nie byłyby tak ogromne, gdyby nie 3 czynniki (które są wspólne dla całej Ziemi):

1) ludność stanu wzrosła z 1,5 mln na początku XX w. do prawie 40 mln obecnie; 2) nastąpiła ogromna urbanizacja stanu, co oznacza, że ludzie zasiedlili tereny narażone na negatywny wpływ środowiska (np. trzęsienia ziemi, huragany czy właśnie pożary); 3) wystąpiła długotrwała susza spowodowana w dużym stopniu działalnością człowieka – przeciętny Kalifornijczyk zużywa ok. 320 l wody rocznie (Polak – 100 l), a 1,2 mln domów jest wyposażonych w baseny.

Czytaj więcej: Czy klimat zmieni świat?