Wybory Samorządowe 2018

OBSERWATORIUM WYBORCZE KOD POMORZE WYCHODZI Z CIENIA

Z pewnym niepokojem spoglądamy w przyszłość zarówno w najbliższym otoczeniu, jak i na przyszłość Polski. Lęk przed nieznanym i nieprzewidywalnym jest czymś normalnym i szeroko opisanym w psychologii. Jako jednostka niewiele możemy zrobić, jako grupa – już zdecydowanie więcej i bardziej świadomie.

Zbliżające się wybory samorządowe są właśnie takim sprawdzianem działania zbiorowego i opanowywaniem lęku przed nieznanym.

- Ale mnie to nie interesuje! – powie niejeden.

Czy na pewno? Przecież sprawy samorządu lokalnego, czy tego chcemy czy nie, dotyczą nas bezpośrednio. Samorząd odpowiada m.in. za: przychodnie zdrowia. żłobki, przedszkola i szkoły podstawowe, pomoc społeczną, sieć wodno-kanalizacyjną, lokalne drogi, chodniki i oświetlenie ulic, wysypiska śmieci, komunikację publiczną, boiska i parki, biblioteki i domy kultury a także za bezpieczeństwo publiczne, podatki lokalne. Ich jakość zależy w dużej mierze od osób, którym powierzyliśmy pieczę nad ich realizacją i zaufaniem, którym ich obdarzyliśmy. Zatem - Nadal to nas nie interesuje?

To samorządowcy mają prawdziwą władzę i zawiadują 1/3 dochodów Państwa. Oni decydują, ile w mieście będzie żłobków i przedszkoli, czy szkoły będą dobrze wyposażone i ile będzie kosztował bilet autobusowy. To radni zajmują się też np. uchwalaniem studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Od nich zależy, gdzie będzie można wybudować osiedle, a gdzie duży sklep albo fabrykę. Innymi słowy, decydują o tym, czy w gminie lub mieście da się żyć, a w konsekwencji - jacy będą jego mieszkańcy.

Mając powyższe na uwadze grupa zwykłych ludzi, takich jak Wy, postanowiła włączyć się do prac nad projektem Obserwatorium Wyborczego KOD Pomorze.

Jego celem jest:

-      aktywizacja i wsparcie społeczności lokalnych,

-      pomoc w wyborze lokalnych liderów reprezentujących godnie i w przewidywalny sposób ich mieszkańców,

-      podnoszenie świadomości społecznej i zwiększenie udziału mieszkańców w wyborach lokalnych i referendach,

-      monitorowanie kampanii wyborczej,

-      weryfikację składanych obietnic i możliwości ich realizacji,

-      obserwacja wyborów pod kątem ich przebiegu, możliwych nadużyć i fałszerstw,

-      wspieranie inicjatyw oddolnych w ramach szerokiego forum współpracy międzygminnej.

Czytaj więcej: Wybory Samorządowe 2018

O Polsce, część II

Radomir Szumełda

II. POLSKA OBYWATELSKA
Ciągle mówimy o tym, że przez ostatnie trzy dekady nie udało się stworzyć społeczeństwa obywatelskiego.
Chcę Państwa wspierającego inicjatywy obywatelskie.
Marzę o społeczeństwie, w którym ludzie będą wspierać i szanować siebie nawzajem, bez względu na dzielące nas różnice.
Chcę Państwa ufającego swoim Obywatelom, takiego Państwa, które nie traktuje nas jak potencjalnych krętaczy i oszustów.
Wierzę, że możemy zbudować instytucje służące ludziom, w których gdy przyjdziemy z problemem nie usłyszymy, że „coś się nie da” lecz że „zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby się dało”.
Chcę Państwa rozpoznającego potrzeby swoich Obywatelek i Obywateli.
Państwa, które w istotnych dla wszystkich sprawach prowadzi szerokie konsultacje i wsłuchuje się w różne głosy.
Chcę Polski, w której debata publiczna jest rzeczywistością, a nie medialnym sloganem.
Polska obywatelska to Państwo służące swoim obywatelom i obywatele służący Polsce, z którą się w pełni identyfikują i w której czują się jak w swoim własnym, bezpiecznym domu.
Takie mam marzenie.

Kapitał w XXI wieku - część II

Liberalne prawdy i mity: O merytokracji

Lilia Obrocka

Po transformacji ustrojowej 89 roku, narastanie ekonomicznych nierówności w Polsce było najczęściej uznawane za nieunikniony skutek wolnego rynku i niezbyt wygórowaną cenę za spodziewany późniejszy powszechny wzrost dobrobytu. Dopiero 500+, rozdane hojną ręką „dobrej zmiany”, problem polskiej biedy postawiło w centrum uwagi. Rozpętała się ogólnonarodowa dyskusja o tym, na ile decyzja nowej władzy była uzasadniona i odpowiedzialna, na ile podyktowana politycznym cynizmem i populizmem. Przedłużający się spór pokazał, że wygrani w wolnorynkowym wyścigu o ekonomiczny sukces na ogół są skłonni przypisywać swoje zwycięstwo wyłącznie własnym zasługom, zaś porażkę przegranych ich niekompetencji, lenistwu, wyuczonej bezradności itp. Przegrani zaś czują się ofiarami zewnętrznych okoliczności i barier, a winy za ten stan rzeczy upatrują w niekompetencji oraz społecznej niewrażliwości kolejnych rządów. To niebezpieczne zderzenie radości i dumy z frustracją, poczuciem krzywdy i wykluczenia, a w najgorszym wariancie, arogancji oraz pogardy z zawiścią i nienawiścią. Tym bardziej niebezpieczne, że zdajemy się wciąż nie dostrzegać w tego rodzaju emocjach jednej z najważniejszych przyczyn dzisiejszego odwrotu od praworządności i demokracji. Bo niezależnie od cynizmu, osobistych interesów i egoizmów dziś rządzących polityków, ostentacyjna akceptacja ogromnych rzesz ludzi dla ich bezprawnych, siłowych metod rządzenia, dla ostentacyjnego, masowego wyrzucania przedstawicieli starych elit, razem z ich ideologią, filozofią rządzenia i prawem, ma wszelkie znamiona odwetu i zemsty.

Wiele na pierwszy rzut oka oczywistych zjawisk ma także swój mniej oczywisty wymiar. Przyjęło się uważać, że stanowiska i wynagrodzenia powinny być uzależnione od kompetencji, rozumianych jako połączenie inteligencji i edukacji. To istota merytokracji. Jej akceptacja w demokratycznym świecie – jako metodyki organizacji państwa lub firmy oraz jako ideologii determinującej wartość jednostki i uzasadniającej jej status społeczny – wynika z tego, że wydaje się najlepiej godzić postulat równości (w znaczeniu równości szans) z powszechną potrzebą oraz poczuciem sprawiedliwości. W tym miejscu ponownie odwołam się do interpretacji Thomasa Piketty, zawartych w jego książce „Kapitał w XXI wieku” (nawiązuję do mojego tekstu z 12 września, dotyczącego problemu ekonomicznych nierówności – „Wolność, równość, demokracja, a sprawiedliwość społeczna”). A konkretnie do wątku, w którym pokazuje, jak współczesny kapitalizm wykorzystuje pozytywny wymiar merytokracji do uświęcania skrajnych nierówności płacowych.

Czytaj więcej: Kapitał w XXI wieku - część II

O Polsce, część I

Moje marzenia o Polsce

Radomir Szumełda

Dziś wszyscy cieszymy się Świętem Niepodległości. To dobra okazja, żeby porozmawiać o Polsce. W związku z tą rocznicą bardzo dużo mówi się o historii.
Ja chciałbym skupić swoją uwagę na przyszłości. Na moich marzeniach o Polsce, którą budujemy i z którą będziemy maszerować dalej w XXI wieku.
W ciągu kilku kolejnych dni w krótkich tekstach będę zapraszał Was do rozmowy.
Ciekaw jestem Waszych marzeń o Polsce.
Dziś pierwszy wpis, dotyczy Polski Europejskiej.
Zapraszam

I. POLSKA EUROPEJSKA
O Polsce w zjednoczonej Europie marzyły pokolenia Polek i Polaków.
Pamiętam tę nieosiągalność zachodniej Europy, kiedy byłem dzieckiem.
Pamiętam jak marzyliśmy o tym, żeby być częścią zachodu.
Wspólnota Europejska dała nam po raz pierwszy w historii Europę bez wojen, Europę, w której żyje się dobrze i coraz lepiej.
Dziś jesteśmy w Unii Europejskiej, w Europie bez wiz i granic.
W Europie, która jest również naszą Europą.
Marzę, by Polska głębiej, szybciej i bardziej integrowała się w ramach Unii Europejskiej. Chcę, abyśmy respektowali wszystkie standardy UE, zarówno te gospodarcze, socjalne jak również te związane z praworządnością, prawami człowieka i obywatela.
Chcę, byśmy wspólnie z innymi poprawiali to, co w naszej Europie szwankuje, nie działa albo działa źle.
Chcę Polski, która będzie wraz z innymi krajami twardym jądrem wspólnej Europy.
Chcę Polski, która cieszy się wśród naszych europejskich partnerów szacunkiem i doskonałą reputacją, jako solidny i przewidywalny partner.
Chcę Polski, która czerpie korzyści, ale wypełnia swoje zobowiązania.
Chcę Polski cieszącej się szacunkiem i podziwem w Europie i na świecie.
Chcę Polski, z której będę dumny.
Ja, Polak i Europejczyk, takie mam marzenie.

Jak żyć?

Każdego dnia walczymy o życie…

AnnKa

Wiele razy zastanawiałam się, jak to jest żyć ze świadomością, że wszędzie czyha na ciebie wróg – w świecie pękających parówek, sztucznych mgieł, bomb termobarycznych; w świecie spisków lekarzy i farmaceutów, którzy stworzyli faszystowski sojusz, aby zniszczyć ludzkość.

Jak to jest, każdego dnia staczać uciążliwą walkę o życie? Idziesz do lekarza z katarem do pasa i kaszlem wypluwającym płuca, a potem pod lampą oglądasz antybiotyk i wchodzisz na fora internetowe, aby dowiedzieć się, że i TAK WIADOMO, iż on cię zabije. Albo chociaż oślepi lub spuchnie ci język i zostanie ci tak na zawsze, i nie będziesz już nigdy w stanie domknąć ust. Bo ta lekarka, co ci go przepisała, jest w zmowie z BiG Farmą uśmiercającą ludzi. Ale ty nie chcesz być trupem, więc nie bierzesz tego. Za to pochłaniasz megadawki witaminy C, która – co udowodnił inżynier Zięba – pomaga na wszystko. Ewentualnie próbujesz oswoić wodę. Słyszałaś bowiem, że ona po jakimś czasie może do ciebie wysyłać impulsy. Trzeba tylko długo i cierpliwie przemawiać, aż usłyszy, bo woda pamięta. I trzeba do niej mówić tylko dobrze. W końcu, gdy już dostajesz bronchitu, bo za późno i za mało przemawiałaś do tej wody, i nie masz siły wstać z łóżka, postanawiasz jednak wziąć ten antybiotyk. Pomaga! Czyli jednak ta woda działa z opóźnieniem! Dziewczyny pisały, że tak też właśnie może być. Jednym pomaga od razu, innym dopiero po „oswojeniu”. Uff! Siadasz i piszesz o tym na forum. Pod postem inżyniera. Ile lajkow i udostępnień! Sam inżynier zalajkował! Teraz już jesteś pewna, że warto prześledzić wszystko. Bo to przecież działa. Całe szczęście, że nie zabił cię ten antybiotyk, ale wiadomo, że to ta woda i witamina C ochroniły przed zagładą.

Czytaj więcej: Jak żyć?